Afera taśmowa. Co dalej z Markiem F.? Rozmowa Demaskato24 z mec. Markiem Małeckim, obrońcą Marka F. skazanego za nagrywanie polityków

Katarzyna Stańko

Afera taśmowa. Trwają procesy, o których nie wie opinia publiczna, a sąd nie ma dostępu do materiałów ABW i CBA – mówi mec. Marek Małecki, adwokat Marka F. oskarżonego o nagrywanie polskich polityków. Zapowiada proces kasacyjny pod koniec roku.

Na ścianie Pana kancelarii można przeczytać: „Sztuka jest pączkowaniem, a rezultatem tego są owoce jadalne i niejadalne. Najpiękniejsze są niejadalne, które nie są dostępne ciemnym masom społeczeństwa”.
Autorem tych słów jest Henryk Stażewski

To trochę kontrowersyjne motto.
Dlaczego? Jesteśmy narodem, który tylko deklaruje, że jest tolerancyjny, otwarty na kulturę, sztukę, nowe odkrycia. Mamy w sobie wciąż silne wschodnie, azjatyckie postrzeganie świata. Większość naszego społeczeństwa wciąż nie wie, co to jest sztuka, filozofia czy socjologia i przez to brak nam umiejętności syntezy, niezależności sądów, łatwo ulegamy podszeptom demagogów. Jesteśmy narodem chłopskim, wykształconym wciąż w niezadowalającym stopniu. Stąd tak ciężko sztuce i kulturze poważnej dotrzeć do naszych umysłów. Przyswajanie sztuki wymaga pewnego przygotowania i nie możemy polegać tylko na naszej intuicji. Sztuka powinna zmuszać do refleksji, pozostawać w pamięci i wywoływać nasze emocje. Prawdziwa sztuka nas nie oszuka.

Interesuje się Pan sztuką?
Tak, odziedziczyłem skłonność do zbierania staroci po pradziadku, który był na miarę swoich możliwości kolekcjonerem, mieli z babcią jeden z pierwszych telefonów na Targowej w Warszawie i prowadzili firmę transportową.

Co będzie się działo dalej w sprawie Marka F.?
Z mojego punktu widzenia najważniejsze jest doprowadzenie do rozpoznania kasacji przed Sądem Najwyższym i maksymalnie sprawne przedstawienie sądowi zarzutów kasacyjnych. Sąd zarówno pierwszej, jak i drugiej instancji miał obowiązek prowadzić postępowanie w sposób kontradyktoryjny, czego zaprzeczeniem był jednak niestety przebieg tych postępowań.

Co to znaczy?
Sąd okręgowy, a potem apelacyjny powinny przeprowadzić postępowanie dowodowe inicjowane przez strony, przez obronę Marka F., jak i przez prokuraturę. Żaden wniosek dowodowy złożony przez obrońców nie został przez sąd przeprowadzony, a zrealizowano wszystkie wnioski oskarżenia.
Postawione obu orzeczeniom zarzuty dotyczą naruszenia fundamentalnych zasad procesu karnego, tj. prawa do obrony Marka F., a w konsekwencji naruszenia prawa do rzetelnego i sprawiedliwego procesu. Sąd działał tak, jakby te przepisy kontradyktoryjne nie istniały.

Czy jest wyznaczona data posiedzenia Sądu Najwyższego?
Najprawdopodobniej będzie to pod koniec roku 2019.

Podsumujmy stan obecny. Marek F. został skazany na 2,5 roku więzienia za zlecenie nagrań polityków.
Tak, za zlecenie nagrań i przekazanie ich mediom.

Nagrywanie w polskim prawie jest nielegalne?
Nieuprawnione nagrywanie innych osób bez ich zgody jest sprzeczne z prawem.

Wyrok 2,5 roku więzienia jest zatem zasadny?
W sytuacji, w której twierdzenia mojego klienta polegają na prawdzie, a co za tym idzie działał on za wiedzą i na polecenie służb, to oczywiście. Niezależnie od tego sam wymiar kary bezwzględnego pozbawienia wolności wymierzonej za tego typu czyn, także uznać należy za nadmiernie surowy. To więcej niż żądała prokuratura.

Czy Pana klient był lub jest zatrudniony przez służby? Czy bierze lub brał wynagrodzenia za tę współpracę?
Marek F. potwierdza, że miał stałe relacje najpierw z ABW, a potem z CBA, to mogę powiedzieć.

A do czego przyznaje się Marek F.?
Mój klient przyznaje się, że jak tylko dowiedział się, że są podsłuchy w Restauracji Sowa i Przyjaciele, to przekazał odpowiednią informację służbom.

Ale nie przyznaje się, że zlecał podsłuchiwanie polityków w tej restauracji?
Do tego się nie przyznaje. Naszym zdaniem podsłuchy założyli kelnerzy i przynajmniej jeden z nich działał na zlecenie służb.

Po co komuś, kto był tak bogatym człowiekiem, jak Marek F., prowadził wszechstronne interesy w wielu branżach, od składywęgla.pl po firmy zajmujące się instalowaniem światłowodów, współpraca ze służbami? I aktywność nagrywania, niezależnie od tego, do czego Pana klient się przyznaje w tym momencie?
Jeśli ktoś prowadzi interesy związane z telekomunikacją, związane z przesyłem danych wrażliwych, to siłą rzeczy jest to osoba, która wzbudza zainteresowanie służb. Po drugie, w sytuacji nieprawidłowości, taka osoba sama czuje się w obowiązku, aby poinformować o nieprawidłowościach. Mój klient zdawał sobie sprawę, że funkcjonuje w niezwykle wrażliwym biznesie. Był sygnalistą w niezwykle wrażliwym biznesie.

Ale czy nie korzystał w biznesie z wiedzy uzyskanej dzięki podsłuchom? Z człowieka bez funduszy z dyplomem mało znanej uczelni stał się milionerem, który miał udziały w spółkach niemal we wszystkich możliwych branżach?
Cóż mam odpowiedzieć na to pytanie?

Gdzie obecnie przebywa Marek F.?
Mój klient został przewieziony do aresztu śledczego na Białołęce, gdzie jest poddawany obserwacji psychiatrycznej. Ma ona potrwać trzy tygodnie.

Aby poddawać skazanego obserwacji psychiatrycznej nie potrzeba na to jego zgody?
Nie. O tym decyduje sąd, który nadzoruje wykonanie kary. Sąd podjął taką decyzję z uwagi na stan zdrowia mojego klienta i jego próby samobójcze.

Chodzi o próbę wyskoczenia z balkonu podczas zatrzymania w Hiszpanii?
Sąd z troski o klienta podjął decyzję o obserwacji psychiatrycznej.

Dlaczego Marek F. nie stawił się do zakładu karnego, tylko uciekł?

Mam prawo sądzić, że mój klient czuje się skrzywdzony, że został tak surowo potraktowany przez wymiar sprawiedliwości. A jednocześnie przekonywano go, że działania, które podjął są podjęte w najlepiej rozumianym interesie ochrony państwa.

Z jakiego powodu Marek F. został ujęty w kwietniu? Czy jest to przypadkowa data czy nieprzypadkowa?
Są osoby, które w Polsce podlegają nieustannej inwigilacji. Mam prawo sądzić, że taką osobą był Marek F. Zatrzymanie go przed opuszczeniem kraju nie stanowiłoby specjalnego problemu. Nie znam szczegółów, jak wygląda system zabezpieczania osób, które mają odbyć karę. Sądząc po tym, jakiej inwigilacji był poddany wcześniej, wydaje się dziwne, że nie zwróciło to uwagi służb, że wyjeżdża poza granice kraju.

Jaki jest obecnie status Marka F.?
Jest poddany obserwacji psychiatrycznej i jest chroniony w sposób nadzwyczajny i tylko to mogę powiedzieć. Jest tak chroniony, że nawet dostęp obrońców jest do niego utrudniony.

Kontaktuje się Pan z nim zatem?
Tak, ale nie zawsze udaje mi się z nim spotkać. Widzenie z moim klientem może odbyć się w dwóch salach na sześć, które są udostępniane na widzenia z więźniami na Białołęce.

Dlaczego?
Nie wiem. Tylko te dwie sale są udostępnianie na widzenie z moim klientem. To budzi moje wątpliwości, czy w tych pomieszczeniach respektowana jest reguła tajemnicy adwokackiej.

Jak skomentuje Pan ten osobliwy list, który Marek F. wysłał do prezydenta?
To nie był jeden list. To były trzy listy zrozpaczonego człowieka. Zapytałem prokuratora prowadzącego postępowanie, czy jeden czy wszystkie listy od mojego klienta znajdują się w aktach postępowania głównego.

Listy do kogo?
Listy Marka F. do prezydenta, do premiera i do Jarosława Kaczyńskiego. Otrzymałem odpowiedź, że tylko list do prezydenta znajduje się w aktach postępowania tzw. małej afery podsłuchowej. W trakcie przesłuchania temat listu nie został podjęty przez prokuraturę. Proszę zwrócić uwagę, że jest podane do publicznej wiadomości, że Marek F. odmówił odpowiedzi na pytanie dotyczące listu do prezydenta w trakcie postępowania. A sytuacja wyglądała inaczej. Marek F. nie odpowiedział na pytania dotyczące zarzutów przeciwko niemu, następnie choć to ja zapytałem mi.in. o list do prezydenta i prokurator nie podjął tego tematu.

List Marka F. do prezydenta został upubliczniony przez dziennik „Rzeczpospolita”, prawda?
Tak.

Doradzał Pan, żeby Marek F. wysłał list do prezydenta? List wydaje się kontrowersyjny, mówi się, że jest to rodzaj szantażu.
Pozostawiam to pytanie bez komentarza. List został wysłany, kiedy Marek F. był w Hiszpanii.

Czy istnieją jeszcze inne taśmy, które nie zostały ujawnione?
Skoro pojawiają się co jakiś czas nagrania, tym razem ujawniane przez TVP Info, to oznacza, że te nagrania istnieją. I sądzę, że ktoś jest dysponentem tych nagrań.

Czy to są te nagrania, o których mówił Marek F., i z którymi się zetknął?

Wszystko wskazuje na to, że tymi nagraniami od bardzo dawna dysponuje Centralne Biuro Antykorupcyjne. I w jakiś niewiadomy sposób, ale tylko konkretnymi kanałami przekazywane są do mediów.

Czy Marek F. ma wiedzę, kto jeszcze jest na tych nagraniach, o których nie wiemy?
To pytanie należy zadać Markowi F.

Zatem pod koniec roku będzie kolejny proces?
Tak.

Jakie są scenariusze?

Ten optymalny, to jest taki, że Sąd Najwyższy uchyla wyrok i wracamy do postępowania dowodowego, a sąd próbuje uzyskać dostęp do materiałów ABW oraz CBA.

Pana zdaniem Sąd nie ma do nich dostępu?
Moim zdaniem nie ma. Ważne, by ustalić, kim jest „Prefekt” i „Pretor”, którzy pojawiają się na nagraniach. Czy za tymi nazwiskami kryje się mój klient. Czy funkcjonariusze CBA dokumentowali spotkania z moim klientem. Jaki jest wydźwięk nagrań z tych spotkań. Czy to była inicjatywa ze strony CBA czy mojego klienta. Mój klient ma bardzo precyzyjną ocenę tych poszczególnych spotkań. I chce się bronić.

Czy Marek F. boi się o swoje życie?
Myślę, że jedną z przyczyn, dla których zdecydował się na wyjazd z Polski, była obawa o siebie, ale również w trakcie postępowania nawet na etapie przygotowawczym pojawiły się informacje od oficerów służb, że grozi mu niebezpieczeństwo. Stan psychiczny mojego klienta świadczy o głębokim wyczerpaniu, między innymi spowodowanym obawą o siebie.

Czy również teraz w więzieniu?

Myślę, że tak.

Czy te listy do prezydenta, premiera i Jarosława Kaczyńskiego według Pana interpretacji miały być polisą ubezpieczeniową? Czym miały być te listy? Dlaczego zostały ujawnione mediom?
Po pierwsze tylko list prezydenta został ujawniony. A listy do premiera i do Jarosława Kaczyńskiego nie zostały ujawnione. Nie wiemy, co stało się z tymi listami. Natomiast jakie były zamiary mojego klienta, to należy o to jego zapytać.

Czy proces pod koniec roku będzie jawny?
Sprawa przed Sądem Najwyższym jest jawna. Natomiast komunikacja z Markiem F. jest niezwykle utrudniona. Dyrekcja zakładu karnego nie wyraża zgody na jego kontakty z dziennikarzami. To jest zastanawiające.

Czy Pana zdaniem, na nagraniach, które zostały ujawnione, treść rozmów może służyć jako materiał dowodowy w procesach przeciwko osobom, które wypowiadają się na tych taśmach?
W moim odczuciu, zostały ujawnione nagrania, które nie przedstawiają żadnego przestępstwa osób nagranych. Celem ujawnienia nagrań było skompromitowanie osób nagranych. Natomiast nagrania, które mają prawdziwe znaczenie procesowe są używane w innych postępowaniach karnych, o których nie mamy zbyt dużej wiedzy.

Zatem trwają procesy przeciwko nagranym osobom?
Moim zdaniem tak.

Ale opinia publiczna o nich nie wie?
Nie wie.

Nie wiemy również przeciwko komu one się toczą?
Wiemy, ale nie powiemy.

Czy to są politycy, znane osoby?
Raczej środowisko biznesowe.

Jeśli Sąd Najwyższy nie przychyli się do Państwa linii obrony, to Marek F. odbędzie karę 2,5
roku wiezienia, czyli całą karę?

Już ma zaliczony czas aresztu ekstradycyjnego na poczet odbywania kary, a więc około 2 miesiące. Po połowie odbycia kary może starać się o przedterminowe zwolnienie z odbywania kary.

Czy przewiduje Pan, że kara do końca zostanie zrealizowana?
Uważam, że sytuacja, w której Marek F. odbyłby całą karę byłaby niewłaściwa, ponieważ on nie był wcześniej karany ani aresztowany. Nie miał konfliktu z prawem. Powinien skorzystać z dobrodziejstwa warunkowego zwolnienia z odbycia części kary.

Mówił Pan o procesach, które trwają, a o których niezbyt dużo wiemy. Czy zgodne z prawem jest wykorzystywanie dowodów zdobytych w nielegalny sposób? W USA na przykład nie jest to możliwe, prawda?
Tak, to tzw. owoce zatrutego drzewa. W Polsce przez wiele lat stosowano tę zasadę, natomiast ostatnie zmiany przepisów prawa sprawiły, że można je wykorzystywać w sądzie.

Są to dowody równe pod względem ważności tym, zdobytym w legalny sposób?
Tak, nawet podsłuchiwanie rozmów telefonicznych, na które nie było zgody sądu, są dopuszczane w sprawach i wiele innych dowodów.

Marek F. pisał, że działał na zlecenie i z inspiracji służb, ale mówił również o politykach Prawa i Sprawiedliwości i że odbywało się to wszystko za wiedzą Jarosława Kaczyńskiego. Podtrzymuje te twierdzenia?
Takie sformułowanie znajduje się w jednym z jego listów, a podobno we wszystkich trzech. To są pytania do Marka F.

Bronił Pan Lwa Rywina, arcybiskupa Wielgusa, teraz Marka F. Czy Pana zdaniem jest to jeden z najważniejszych procesów politycznych w Polsce?
Uważam, że ta sprawa, jeśli prokuratura, a potem sąd wykazałyby się chęcią dochodzenia do prawdy i umożliwienia obrony klienta, dałaby niezwykle ciekawy obraz polskiej sceny politycznej, ale również relacji politycy - biznesmeni. Tego, w jaki sposób, działają polskie służby we własnym kraju. I tego również, jak społeczeństwo jest wrażliwe i chętnie przyjmuje narrację podpowiadaną przez nagrania, które choć nie zawierają informacji o popełnianiu przestępstw, a jednak mogą wywrócić sytuację polityczną. Konsekwencją takich sytuacji jest to, że kolejne ekipy polityczne znajdują usprawiedliwienie dla wprowadzania coraz bardziej karkołomnych zmian w przepisach prawa. Jesteśmy krajem, gdzie można dokonać zmiany kluczowych przepisów w jedną noc w sposób, który budzi sprzeciw międzynarodowych środowisk prawniczych, powinien budzić przede wszystkim sprzeciw własnego społeczeństwa, które naprawdę nie wie co się dzieje, czy ich działania są już przestępstwem, czy nie, a co gorsze, czy będą mogli liczyć na uczciwy proces z poszanowaniem ich prawa do obrony.

O których przepisach Pan mówi teraz konkretnie?

O zmianach w kodeksie karnym, postępowania karnego, o obsadzaniu sądów…

Ale konkretnie które przepisy?

Prowadzenie rozprawy nawet przy usprawiedliwionej nieobecności oskarżonego, gdy jest przeprowadzany kluczowy w sprawie dowód, czy też korzystanie przez prokuraturę z owoców zatrutego drzewa.

To zostało wprowadzone na skutek sprawy Marka F.? Kiedy wprowadzono tę zasadę?
Tak. Trzy lata temu. Za czasów rządów PiS-u.

Mówi Pan, że gdyby sąd i prokuratura bardziej wnikliwie badały sprawę taśm, to poznalibyśmy, jak działa scena polityczna w Polsce? Jak Pana zdaniem ona jest?
Bardzo niedojrzała. Nieprofesjonalna. Nie wyobrażam sobie, aby w innych krajach politycy i ministrowie spotykali się w miejscach, które nie są odpowiednio zabezpieczone. Nie akceptuję krytykowania podwładnych ministrów w rozmowach z osobami postronnymi, spoza urzędów. Tych przykładów jest dużo więcej. To praca dla socjologów, politologów i historyków.

Czy takich miejsc w Warszawie, naszpikowanych podsłuchami jest więcej?
Mój ojciec, który zabierał mnie w dzieciństwie do kawiarni na Pradze, mawiał: „Pstt. Pamiętaj synku kelner podsłuchuje”. Zawsze tak było, że korzystano z lokali restauracyjnych, z kawiarni jako z miejsc, gdzie można pozyskać informacje.

Czyli, w jak wielu lokalach w Warszawie mamy podsłuchy?
Myślę, że w większości istotnych lokali one są zainstalowane. Nie tylko w Warszawie, nie tylko w Polsce.

Afery taśmowe mamy nie tylko w Polsce. Są skandale polityczne, seks skandale są we Francji, Wielkiej Brytanii, USA, Austrii. Politycy na całym świecie dają się kompromitować. Czym Polska tak naprawdę się różni?
Niczym, poza tym, że w Polsce jest to zjawisko wciąż niedoceniane. Nie mogę też pominąć, że u nas w tym konkretnym przypadku inwigilowana była tylko jedna opcja polityczna.

Która?

Przed wszystkim środowisko Platformy Obywatelskiej.

Podobno na nagraniach znajdują się również niektórzy politycy PiS. Również premier Morawiecki.
On wtedy był bardzo blisko Platformy. Był uważany za osobę z kręgu doradców. Był wymieniany jako kandydat na eksponowane stanowiska rządów PO – PSL. To nie jest również przypadkowa sytuacja.

Jaka będzie dalsza strategia obrony Marka F.?

Obrońcy i oskarżeni, formalnie będący równoprawnymi uczestnikami postępowania, pozbawieni zostali realnego wpływu na jego przebieg, a przez to stali się jedynie obserwatorami. Sąd oparł się przy wyroku na tym, co opowiedział podczas przesłuchania oskarżony kelner. Nie dostrzegając sprzeczności, nieścisłości i niekonsekwencji w wyjaśnieniach Łukasza N. Sąd apelacyjny w ogóle się do tego w swoim orzeczeniu nie odniósł. Jednocześnie ten sam kelner przed sądem pierwszej i drugiej instancji korzystał z prawa do milczenia. To powoduje, że sąd nie dysponował możliwością zadawania pytań weryfikujących, podobnie obrońcy. Taka sytuacja powinna skutkować niezwykłą ostrożnością w ocenie tak pozyskanego, jednostronnego materiału dowodowego. Tym bardziej, że drugi kelner Konrad L. zeznał przed sądem, że nie miał kontaktu z moim klientem Markiem F., a informacje na temat mojego klienta czerpał tylko od swojego kolegi, głównego podejrzanego kelnera. Co więcej Konrad L. opowiadał przed sądem o tym, że prowadzący postępowanie przygotowawcze umożliwili obu kelnerom ustalenie wspólnej wersji w obecności oficerów Centralnego Biura Śledczego. To sytuacja całkowicie niedopuszczalna. W Polsce obowiązują przepisy, które mają chronić przed mataczeniem, sądy decydują o areszcie w przypadku obawy matactwa, a tu w obecności policji główni operatorzy urządzeń podsłuchowych bez skrępowania mogli sobie ustalić własną wersję wydarzeń i na tej podstawie obciążyli Marka F. Konrad L. przed sądem zweryfikował swoje wyjaśnienia i przyznał, że nie miał bezpośrednich kontaktów z Markiem F, a wie jedynie to, co słyszał od swojego kolegi – drugiego kelnera. Mój klient od samego początku mówił, że gdy tylko dowiedział się o podsłuchach niezwłocznie powiadomił o tym oficerów ABW i CBA , że później był przekonany, że to co robi odbywa się za wiedzą i akceptacją CBA. Obrona złożyła liczne wnioski dowodowe zmierzające do wykazania prawdziwości wyjaśnień Marka F., ale sąd jednak tego nie zweryfikował i uznał, że wnioski obrony nie muszą być uwzględniane. Występowaliśmy kilkukrotnie do sądu w celu uchylenia tajemnic CBA i ABW w zakresie relacji z Markiem F. poszczególnych oficerów służb. Bez skutku. Doprowadziło to do sytuacji, w której mamy do czynienia z układem dowodowym w oparciu o wyjaśnienia podejrzanego kelnera (Łukasza N.), który pracował wcześniej w restauracjach warszawskich, o których krążyły legendy, że są naszpikowane podsłuchami, np. Lemon Grass. Oficerowie BOR rekomendowali, aby członkowie rządu tam nie przychodzili. Dodatkowo rodzony brat Łukasza N. był oficerem w Komendzie Głównej Policji, co jest sygnałem, że Łukasz N. mógł nie być przypadkowym kelnerem zatrudnionym w restauracji, ale sam również mógł realizować zlecenia innych służb. Te wszystkie elementy razem powodują, że Marek F. naszym zdaniem został przedwcześnie obwiniony. Dlatego też chcemy, aby sąd kasacyjny uchylił wyroki sądu pierwszej i drugiej instancji. Sprawa powinna być gruntownie wyjaśniona.

Żłobki tylko dla szczepionych

Więcej na temat:

Komentarze

4000/4000

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

27.07.2019 13:02:43

PAPUGA: BLE,BLE i się ZESRAŁ

27.07.2019 11:42:44

TEN facio,postąpił NIE moralnie NIE do końca NIE wiadomo Z jakich pobudek I kto nim startował I co chciał uzyskać .słusznie dostał co się mu należało I niech się cieszy że TO Polska Z JEJ systemem prawnym bo W takich Stanach Zjednoczonych został BY puszczony W skarpetkach W procesach wytyczonych przez ludzi.

27.07.2019 10:55:31

Zaiste, karpie bijem...

27.07.2019 10:19:22

w warszawce się mówi, że wynajęli mu piętro w Sheratonie na dwa lat z pełną obsługą.

27.07.2019 10:15:34

Pan Marek Falenta miał w sobie tyle z "Prawa" i "Sprawiedliwości", ze odpłatnie zatrudnili go w tej partii by wykorzystać jego podsłuchowe zdolności. A, że miał zdolność nie byle jaka, szybko wszedł w łaski głupiutkich, naiwnych i tępogłowych partyjnych duraków. W jego reżyserii powstało taśmowych seriali wiele w tym także takie jak już wiecie, które pozwoliły zaszantażować Najjaśniejszego Pana Prezydenta RP w odwecie! To jest początek wielkiej zabawy ale jak to w serialach bywa do końca serialu odcinków przybywa !!!

27.07.2019 09:47:08

i tak wszystcy kolesie pojda siedziec ;)



a po wyjsciu bedzie zamsta hehehe



czas do miami zwiewac :P

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na demaskator24@polskapress.pl

Masz materiał do sprawdzenia?

Prześlij do nas informacje, które weźmiemy pod lupę

Czytaj także

Polecane dla Ciebie