Anna Zalewska dziesięć lat temu chwaliła gimnazja. "Reforma edukacji musi być obudowana pieniędzmi"

Fot. Marek Szawdyn / Polska Press

Kacper Rogacin

Strajk nauczycieli trwa i nic nie wskazuje na to, by rząd złożył protestującym nowe propozycje. Tymczasem Anna Zalewska, obecna minister edukacji, mówiła w 2009 roku, że żadna reforma nie może się udać, jeśli nie jest obudowana pieniędzmi. Twierdziła też, że wprowadzenie gimnazjów było dobrym pomysłem.

- Założenia tej reformy są dobre - tak posłanka PiS Anna Zalewska w 2009 roku wypowiadała się na temat reformy, która przywróciła w Polsce gimnazja (reformę wprowadził w 1999 r. rząd Jerzego Buzka). - Natomiast nie ukrywam, że cały czas przy reformie w Polsce zapomina się, że ona musi być obudowana pieniędzmi. To jest jeden poważny mankament tejże reformy. Poza tym, co rząd, to zmiana koncepcji. I to jest drugi błąd. Jeżeli my polskiej oświaty nie potraktujemy jako priorytetu, gdzie prace mają być kontynuowane, bez względu na to, czy ktoś jest z jednej, czy z drugiej strony sceny politycznej, to nigdy nie osiągniemy sukcesu - twierdziła Anna Zalewska w wywiadzie, udzielonym w Dzierżoniowie dziesięć lat temu.

Obecna minister edukacji narodowej przywoływała przykład Finlandii, gdzie reforma edukacji trwała siedem lat, a przeznaczono na nią bardzo duże pieniądze.

- W Finlandii do reformy przygotowywano się siedem lat i zainwestowano w edukację ogromne pieniądze. W tej chwili mają najlepsze wyniki, jeżeli chodzi o wszelkiego rodzaju badania europejskie - mówiła. Tymczasem po objęciu teki ministra edukacji narodowej, jej resort przygotował reformę edukacji w Polsce w kilkanaście miesięcy. W 2009 roku Zalewska uważała, że o żadnej reformie nie może być mowy, jeśli nie zostanie ona poparta znacznymi środkami finansowymi. Z kolei reforma przygotowana przez jej ministerstwo miała być "niemal bezkosztowa".

Wywiad z Anna Zalewską z 2009 r. dla Doba TV

Anna Zalewska twierdziła też, że rząd Platformy Obywatelskiej zniechęca młodych ludzi do wejścia do zawodu nauczyciela.

- Ci młodzi nauczyciele wiedzą, że nawet po podwyżce przez pierwszy rok będą dostawać 1100 zł. To bardzo mało pieniędzy, żeby założyć rodzinę, pomyśleć o mieszkaniu, o rozwoju swojej rodziny. A jednocześnie likwidujemy to wszystko, co do zawodu przyciągało - np. możliwość pójścia na wcześniejszą emeryturę. Jeżeli zabieramy to, co było atrakcyjne w tym zawodzie, a w dodatku nauczyciele słyszą, że za mało pracują, bo to niby 18 godzin tylko w tygodniu, tracą autorytet, nikt ich właściwie nie szanuje, a mają dokładane kolejne obowiązki, to ten zawód po prostu przestaje być atrakcyjny - mówiła w wywiadzie dla Doba TV.

- Mieliśmy swoje projekty i próbowaliśmy niektóre przynajmniej wprowadzić. Nasza odpowiedzialność mówi o tym, że muszą być publiczne pieniądze dla publicznych szkół. Właśnie po to, żeby szanse były równe. Oczywiście nie eliminując powstawania szkół prywatnych, niepublicznych, czy prowadzonych przez stowarzyszenia. I cały czas podkreślamy, że bez pieniędzy żadna zmiana zwyczajnie się nie uda - mówiła Anna Zalewska w Dzierżoniowie dziesięć lat temu.

Więcej na temat:

Komentarze

4000/4000

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

15.04.2019 21:56:03

Zalewska kłamała wtedy, żeby tylko zyskać elektorat; kłamie i teraz!!!

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na demaskator24@polskapress.pl

Masz materiał do sprawdzenia?

Prześlij do nas informacje, które weźmiemy pod lupę

Czytaj także

Polecane dla Ciebie