Beata Szydło: Rząd PiS jest pierwszym rządem, który realnie wprowadza podwyżki dla nauczycieli. Sprawdzamy

 fot. tomasz holod / polska press

Katarzyna Stańko

Na wtorkowej konferencji prasowej Beata Szydło stwierdziła, że rząd PiS jest pierwszym rządem, który realnie wprowadza podwyżki dla nauczycieli. Sprawdzamy, czy rzeczywiście nauczyciele za poprzednich rządów nie otrzymywali podwyżek oraz jak wyglądają zarobki nauczycieli w Polsce na tle pensji nauczycieli w innych krajach.

Nie jest prawdą, że rząd PIS jest pierwszym, który wprowadza realne podwyżki dla nauczycieli. Wynagrodzenie nauczycieli rosło w latach 2005-2012 oraz 2018 r. Natomiast w ciągu ostatniej dekady zasadnicza pensja brutto nauczyciela - stażysty wzrosła o około 1000 zł, nauczyciela kontraktowego o około 800, nauczyciela mianowanego o około 800 zł, a dyplomowanego o około 1000 zł.

Jak pensje nauczycieli rosły w poprzednich latach

Rzeczywiście w latach 2012 – 2016 pensje nauczycieli zostały zamrożone, podobnie jak wielu sektorów budżetówki z wyjątkiem pensji służb mundurowych. Przez wspomniane 5 lat nauczyciel stażysta zarabiał niezmiennie 2265 zł, nauczyciel kontraktowy 2331 zł , nauczyciel mianowany 2637 zł, a nauczyciel dyplomowany 3109 zł (są to kwoty zasadniczego wynagrodzenie brutto).

Jednak za rządów koalicji PO i PSL w 2008 r. średnie wynagrodzenie nauczycieli wzrosło o 10 proc., w 2009 r. dwa razy po 5 proc., w 2010 roku o 7 proc. Jeśli chodzi o konkretne kwoty, to (jak wynika z rozporządzeń MEN, dane dot. nauczycieli z tytułem magistra z przygotowaniem pedagogicznym) zasadnicze pensje brutto nauczycieli stażystów między 2008 a 2012 r wzrosły o 1047 zł, nauczyciela kontraktowego o 887 zł, nauczyciela mianowanego o 818 zł, a dyplomowanego o 914 zł.

Ile zarabia polski nauczyciel:
Od 1 stycznia 2019 r. stawki wynagrodzenia zasadniczego nauczycieli z tytułem magistra z przygotowaniem pedagogicznym wynoszą brutto:
stażysty – 2538 zł, czyli o 121 zł więcej niż w 2018 roku
kontraktowego – 2611 zł, czyli o 124 zł więcej
mianowanego – 2965 zł, czyli o 141 zł więcej
dyplomowanego – 3483 zł, czyli o 166 zł więcej
55,4 proc. nauczycieli to najstarsi rangą nauczyciele dyplomowani. Ich zasadnicze wynagrodzenie wynosi 3483 zł brutto.

Natomiast średnie wynagrodzenie brutto wyliczone na podstawie Karty Nauczyciela i ustawy budżetowej wynoszą:
3 045,21 zł dla nauczyciela stażysty;
3380,19 zł dla nauczyciela kontraktowego;
4385,10 zł dla nauczyciela mianowanego;
5603,19 zł dla nauczyciela dyplomowanego.

Diabeł tkwi w szczegółach, MEN i sami nauczyciele mówiąc o podwyżkach często posługuje się pojęciem średniej pensji. Średnie wynagrodzenie ma jednak niewiele wspólnego z realnymi zarobkami nauczyciel Do średniej wlicza się wszystkie możliwe dodatki, jakie może otrzymać nauczyciel, nawet te, których w rzeczywistości nie otrzymuje lub otrzymuje raz w życiu. Do średniego wynagrodzenia nauczyciela wlicza się np. dodatek za pełnienie funkcji kierowniczej, nagrodę jubileuszową, dodatkowe wynagrodzenie za pracę w porze nocnej czy odprawę emerytalną.
Przykład średniego wynagrodzenia nauczyciela kontraktowego:
– wynagrodzenie zasadnicze: 76,69%
– dodatek za wysługę lat: 4,98% (152 zł)
– dodatek wynikający z pełnienia funkcji kierowniczej: 0,08% (2,31 zł)
– dodatek dla opiekuna stażu: 0,01% (0,22 zł)
– dodatek dla wychowawcy klasy: 1,90% (58,16 zł)
– dodatek dla nauczyciela doradcy: 0% (0 zł)
– dodatek dla nauczyciela konsultanta: 0% (0 zł)
– dodatek za warunki pracy: 1,30% (39,72 zł)
– dodatek za uciążliwość pracy: 0,14% (4,38 zł)
– nagroda jubileuszowa: 0,10% (2,92 zł),
– zasiłek na zagospodarowanie: 0,06% (1,75 zł),
– nagroda ze specjalnego funduszu nagród: 0,99% (30,32 zł),
– dodatkowe wynagrodzenie za pracę w porze nocnej: 0,05% (1,43 zł),
– dodatek motywacyjny: 4,41% (134,78 zł),
– dodatkowe wynagrodzenie roczne: 6,27% (191,66 zł),
– odprawa emerytalno-rentowa oraz odprawy z tytułu rozwiązywania stosunku pracy: 0% (0 zł),
Źródło: Związek Nauczycielstwa Polskiego

Co rząd obiecuje nauczycielom
Podwyżki dla nauczycieli zaproponowane przez PiS w 2019 r. zawarte zostały w dokumencie „Deklaracja na rzecz edukacji przyszłości”. Jak zaznaczono w dokumencie na płace nauczycielskie zostały już zabezpieczone środki w budżecie. Od 1 stycznia 2019 r. - 2,8 mld zł. W rezultacie tychże podwyżek pensje nauczycieli wzrosną od 122 zł do 166 zł brutto (w zależności od stażu zawodowego). Podwyżki trafią na konta nauczycieli do 3 miesięcy, licząc od 1 stycznia 2019 r. (przelewy przyjdą z odpowiednim wyrównaniem).

1 marca rząd opublikował natomiast projekt ustawy o zmianie ustawy o Karcie Nauczyciela. Według tego projektu nauczyciele jeszcze w tym roku dostaliby kolejną 5 proc. podwyżkę (od 1 września). Kwota wzrostu byłaby uzależniona od stopnia awansu. Zatem o ile w sumie miałyby wzrosnąć pensje nauczycieli? Nauczyciela stażysty – 371 zł nauczyciela kontraktowego – 381 zł nauczyciela mianowanego – 432 zł nauczyciela dyplomowanego – 508 zł.

Wraz z tą podwyżką średnie wynagrodzenie brutto nauczycieli od marca 2018 r do końca 2019 r. mogłoby wzrosnąć o 16,1 proc. (wyliczenia z uzasadnienia do projektu ustawy Karta Nauczyciela oraz niektórych innych ustaw).

Związkowcy nie są jednak zadowoleni z zaproponowanego rozwiązania. - Postulujemy podwyżki w wysokości 1000 zł do wynagrodzenia zasadniczego – komentuje propozycję rządu Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego.

Zarobki polskich nauczycieli na tle nauczycieli w innych krajach
Dane OECD (Teacher's salaries, średnie roczne zarobki brutto podane w $) za 2017 r. pokazują, że polski nauczyciel z 15-letnim stażem jest lepiej wynagradzany niż nauczyciel z Czech (21 006) , Litwy (19 695), Słowacji (20 057) czy Węgier (20 629). Zarabia jednak o połowę mniej niż ten z Austrii (49 961) czy Danii (51 505). Pensje nauczycieli w Irlandii (59 458), Holandii (58 035) i w Niemczech (70 693).) są kilkakrotnie wyższe niż w Polsce (25 552) . Jeśli chodzi o ”starą Europę" zarobki polskich nauczycieli najmniej odstają od ich włoskich (34 444) i greckich kolegów (25 998).

Wideo

Więcej na temat:

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

17.03.2019, 16:50

Szanowna Pani Bożeno, proszę nie mydlić oczu jak to są przemęczeni nauczyciele i ile to czasu poświęcają w domu na sprawdzanie prac uczniów. Mam dziecko w klasie maturalnej i wiem, co nauczyciele robią po godzinach pracy i dlaczego potem wstają o 4 rano żeby sprawdzić prace uczniów: otóż dają korepetycje po pracy za minimum 50 za godzinę. Każdy nauczyciel z bardziej "pożądanego" przedmiotu ma minimum 3 do 4 uczniów na korepetycjach, co daje 200 złotych dziennie wolne od podatku. Dlatego potem trzeba sprawdzać prace wcześniej rano i ubolewać jak to się jest zmęczonym. Oczywiście zaraz powiedzą, że to tragiczne pensje ich do tego zmuszają. Moim skromnym zdaniem poziom nauczania jest specjalnie zaniżany przez nauczycieli żeby dzieci chodziły na korepetycje. Świetny sposób na zarabianie wolnych od podatków pieniędzy. Podnoszona kwestia, że wszyscy w służbach mundurowych mieli podwyżki poza biednymi nauczycielami też nie jest prawdą, bo od 2009 roku nastąpiło zamrożenie płac i dopiero w roku 2016 zostały one uwolnione. Jak piszą inni czytelnicy skoro jest im tak źle to zawsze można zmienić pracę i popracować za najniższą krajową "u prywaciarza" i dostać urlop wtedy kiedy firma ma przestój a nie na wszystkie święta i w wakacje. Przy takim poziomie kadry nauczycielskiej 1000 złotych podwyżki to kiepski żart. Przy okazji tak się składa, że służby mundurowe nie mogą strajkować, a to co wymyślił ZNP to legalny terror.

17.03.2019, 16:48

Szanowna Pani Bożeno, proszę nie mydlić oczu jak to są przemęczeni nauczyciele i ile to czasu poświęcają w domu na sprawdzanie prac uczniów. Mam dziecko w klasie maturalnej i wiem, co nauczyciele robią po godzinach pracy i dlaczego potem wstają o 4 rano żeby sprawdzić prace uczniów: otóż dają korepetycje po pracy za minimum 50 za godzinę. Każdy nauczyciel z bardziej "pożądanego" przedmiotu ma minimum 3 do 4 uczniów na korepetycjach, co daje 200 złotych dziennie wolne od podatku. Dlatego potem trzeba sprawdzać prace wcześniej rano i ubolewać jak to się jest zmęczonym. Oczywiście zaraz powiedzą, że to tragiczne pensje ich do tego zmuszają. Moim skromnym zdaniem poziom nauczania jest specjalnie zaniżany przez nauczycieli żeby dzieci chodziły na korepetycje. Świetny sposób na zarabianie wolnych od podatków pieniędzy. Podnoszona kwestia, że wszyscy w służbach mundurowych mieli podwyżki poza biednymi nauczycielami też nie jest prawdą, bo od 2009 roku nastąpiło zamrożenie płac i dopiero w roku 2016 zostały one uwolnione. Jak piszą inni czytelnicy skoro jest im tak źle to zawsze można zmienić pracę i popracować za najniższą krajową "u prywaciarza" i dostać urlop wtedy kiedy firma ma przestój a nie na wszystkie święta i w wakacje. Przy takim poziomie kadry nauczycielskiej 1000 złotych podwyżki to kiepski żart. Przy okazji tak się składa, że służby mundurowe nie mogą strajkować, a to co wymyślił ZNP to legalny terror.

17.03.2019, 16:48

Szanowna Pani Bożeno, proszę nie mydlić oczu jak to są przemęczeni nauczyciele i ile to czasu poświęcają w domu na sprawdzanie prac uczniów. Mam dziecko w klasie maturalnej i wiem, co nauczyciele robią po godzinach pracy i dlaczego potem wstają o 4 rano żeby sprawdzić prace uczniów: otóż dają korepetycje po pracy za minimum 50 za godzinę. Każdy nauczyciel z bardziej "pożądanego" przedmiotu ma minimum 3 do 4 uczniów na korepetycjach, co daje 200 złotych dziennie wolne od podatku. Dlatego potem trzeba sprawdzać prace wcześniej rano i ubolewać jak to się jest zmęczonym. Oczywiście zaraz powiedzą, że to tragiczne pensje ich do tego zmuszają. Moim skromnym zdaniem poziom nauczania jest specjalnie zaniżany przez nauczycieli żeby dzieci chodziły na korepetycje. Świetny sposób na zarabianie wolnych od podatków pieniędzy. Podnoszona kwestia, że wszyscy w służbach mundurowych mieli podwyżki poza biednymi nauczycielami też nie jest prawdą, bo od 2009 roku nastąpiło zamrożenie płac i dopiero w roku 2016 zostały one uwolnione. Jak piszą inni czytelnicy skoro jest im tak źle to zawsze można zmienić pracę i popracować za najniższą krajową "u prywaciarza" i dostać urlop wtedy kiedy firma ma przestój a nie na wszystkie święta i w wakacje. Przy takim poziomie kadry nauczycielskiej 1000 złotych podwyżki to kiepski żart. Przy okazji tak się składa, że służby mundurowe nie mogą strajkować, a to co wymyślił ZNP to legalny terror.

17.03.2019, 16:47

Szanowna Pani Bożeno, proszę nie mydlić oczu jak to są przemęczeni nauczyciele i ile to czasu poświęcają w domu na sprawdzanie prac uczniów. Mam dziecko w klasie maturalnej i wiem, co nauczyciele robią po godzinach pracy i dlaczego potem wstają o 4 rano żeby sprawdzić prace uczniów: otóż dają korepetycje po pracy za minimum 50 za godzinę. Każdy nauczyciel z bardziej "pożądanego" przedmiotu ma minimum 3 do 4 uczniów na korepetycjach, co daje 200 złotych dziennie wolne od podatku. Dlatego potem trzeba sprawdzać prace wcześniej rano i ubolewać jak to się jest zmęczonym. Oczywiście zaraz powiedzą, że to tragiczne pensje ich do tego zmuszają. Moim skromnym zdaniem poziom nauczania jest specjalnie zaniżany przez nauczycieli żeby dzieci chodziły na korepetycje. Świetny sposób na zarabianie wolnych od podatków pieniędzy. Podnoszona kwestia, że wszyscy w służbach mundurowych mieli podwyżki poza biednymi nauczycielami też nie jest prawdą, bo od 2009 roku nastąpiło zamrożenie płac i dopiero w roku 2016 zostały one uwolnione. Jak piszą inni czytelnicy skoro jest im tak źle to zawsze można zmienić pracę i popracować za najniższą krajową "u prywaciarza" i dostać urlop wtedy kiedy firma ma przestój a nie na wszystkie święta i w wakacje. Przy takim poziomie kadry nauczycielskiej 1000 złotych podwyżki to kiepski żart. Przy okazji tak się składa, że służby mundurowe nie mogą strajkować, a to co wymyślił ZNP to legalny terror.

16.03.2019, 08:09

Tylko ile godzin pracuje polski nauczyciel a ile zagraniczni nauczyciele czy mają też tyle wolnego i 18 godzinny tydzień pracy ale zawsze może zmienić zawód bo w Polsce przymusu nie ma aby kurczowo trzymać się jednej profesji

16.03.2019, 08:09

Tylko ile godzin pracuje polski nauczyciel a ile zagraniczni nauczyciele czy mają też tyle wolnego i 18 godzinny tydzień pracy ale zawsze może zmienić zawód bo w Polsce przymusu nie ma aby kurczowo trzymać się jednej profesji

16.03.2019, 08:08

Tylko ile godzin pracuje polski nauczyciel a ile zagraniczni nauczyciele czy mają też tyle wolnego i 18 godzinny tydzień pracy ale zawsze może zmienić zawód bo w Polsce przymusu nie ma aby kurczowo trzymać się jednej profesji

16.03.2019, 08:08

Tylko ile godzin pracuje polski nauczyciel a ile zagraniczni nauczyciele czy mają też tyle wolnego i 18 godzinny tydzień pracy ale zawsze może zmienić zawód bo w Polsce przymusu nie ma aby kurczowo trzymać się jednej profesji

16.03.2019, 08:08

Tylko ile godzin pracuje polski nauczyciel a ile zagraniczni nauczyciele czy mają też tyle wolnego i 18 godzinny tydzień pracy ale zawsze może zmienić zawód bo w Polsce przymusu nie ma aby kurczowo trzymać się jednej pro

16.03.2019, 08:05

Tylko ile godzin pracuje polski nauczyciel a ile zagraniczni nauczyciele czy mają też

15.03.2019, 15:02

Jak za mało zarabiają to niech zmienią pracę i
idą przezucac 8-10 ton dziennie za 1700

15.03.2019, 15:01

Jak za mało zarabiają to niech zmienią pracę i
idą przezucac 8-10 ton dziennie za 1700

15.03.2019, 15:00

Jak za mało zarabiają to niech zmienią pracę i idzie przezuca 8-10 ton dziennie za 1700

15.03.2019, 12:38

Skoro nauczycielom nie odpowiadają zarobki to powinni poszukać innej pracy za wyższe wynagrodzenie. Tak czynią pracownicy w sektorze prywatnym.

15.03.2019, 08:41

Trudno się porozumieć i zrozumieć - każdy patrzy swego. Pracuję w Szkole, ale nie jestem nauczycielem. Widzę przemęczonych nauczycieli, którzy sprawdzają testy, próbne egzaminy (po kilka w roku), przygotowują uroczystości, piszą plany, robią ewakuację, zebrania zespołów, rady, dekoracje, zajęcia dodatkowe itd. W naszej szkole nikt za to nie płaci - nie ma pieniędzy, gmina dopłaca do wynagrodzenia zasadniczego, bo subwencjia jest zbyt mała a wymagania i potrzeby dzieci znacznie większe.
Czas pracy nauczycieli, który tak łatwo wynoszony jest jako argument - nie powinni narzekać, bo mają dużo wolnego - tak naprawdę jest fikcją. Wszystkie w/w działania wykonywane są przez nauczycieli w tym "wolnym" czasie. Koleżanka polonista wstaje o 4 rano by sprawdzać pracę, bo choć trochę czsu po pracy chce poświęcić własnym dzieciom, anglistka śpi po 4 godz. bo dyrekcja wysłała ją na szkolenie, pedagog nigdy nie wychodzi z pracy zgodnie z planem - zawsze zostaje dłużej, a przez pierwszy miesiąc wakacji pisze sprawozdania... Przykłady można mnożyć - łatwo ocenić, jak realia na się jedynie ze szkolnej ławki.
Najgorsze są jednak zmiany, które "władza" funduje szkole raz po raz eksperymetując na naszych dzieciach.

15.03.2019, 08:41

Trudno się porozumieć i zrozumieć - każdy patrzy swego. Pracuję w Szkole, ale nie jestem nauczycielem. Widzę przemęczonych nauczycieli, którzy sprawdzają testy, próbne egzaminy (po kilka w roku), przygotowują uroczystości, piszą plany, robią ewakuację, zebrania zespołów, rady, dekoracje, zajęcia dodatkowe itd. W naszej szkole nikt za to nie płaci - nie ma pieniędzy, gmina dopłaca do wynagrodzenia zasadniczego, bo subwencjia jest zbyt mała a wymagania i potrzeby dzieci znacznie większe.
Czas pracy nauczycieli, który tak łatwo wynoszony jest jako argument - nie powinni narzekać, bo mają dużo wolnego - tak naprawdę jest fikcją. Wszystkie w/w działania wykonywane są przez nauczycieli w tym "wolnym" czasie. Koleżanka polonista wstaje o 4 rano by sprawdzać pracę, bo choć trochę czsu po pracy chce poświęcić własnym dzieciom, anglistka śpi po 4 godz. bo dyrekcja wysłała ją na szkolenie, pedagog nigdy nie wychodzi z pracy zgodnie z planem - zawsze zostaje dłużej, a przez pierwszy miesiąc wakacji pisze sprawozdania... Przykłady można mnożyć - łatwo ocenić, jak realia na się jedynie ze szkolnej ławki.
Najgorsze są jednak zmiany, które "władza" funduje szkole raz po raz eksperymetując na naszych dzieciach.

15.03.2019, 08:40

Trudno się porozumieć i zrozumieć - każdy patrzy swego. Pracuję w Szkole, ale nie jestem nauczycielem. Widzę przemęczonych nauczycieli, którzy sprawdzają testy, próbne egzaminy (po kilka w roku), przygotowują uroczystości, piszą plany, robią ewakuację, zebrania zespołów, rady, dekoracje, zajęcia dodatkowe itd. W naszej szkole nikt za to nie płaci - nie ma pieniędzy, gmina dopłaca do wynagrodzenia zasadniczego, bo subwencjia jest zbyt mała a wymagania i potrzeby dzieci znacznie większe.
Czas pracy nauczycieli, który tak łatwo wynoszony jest jako argument - nie powinni narzekać, bo mają dużo wolnego - tak naprawdę jest fikcją. Wszystkie w/w działania wykonywane są przez nauczycieli w tym "wolnym" czasie. Koleżanka polonista wstaje o 4 rano by sprawdzać pracę, bo choć trochę czsu po pracy chce poświęcić własnym dzieciom, anglistka śpi po 4 godz. bo dyrekcja wysłała ją na szkolenie, pedagog nigdy nie wychodzi z pracy zgodnie z planem - zawsze zostaje dłużej, a przez pierwszy miesiąc wakacji pisze sprawozdania... Przykłady można mnożyć - łatwo ocenić, jak realia na się jedynie ze szkolnej ławki.
Najgorsze są jednak zmiany, które "władza" funduje szkole raz po raz eksperymetując na naszych dzieciach.

15.03.2019, 08:40

Trudno się porozumieć i zrozumieć - każdy patrzy swego. Pracuję w Szkole, ale nie jestem nauczycielem. Widzę przemęczonych nauczycieli, którzy sprawdzają testy, próbne egzaminy (po kilka w roku), przygotowują uroczystości, piszą plany, robią ewakuację, zebrania zespołów, rady, dekoracje, zajęcia dodatkowe itd. W naszej szkole nikt za to nie płaci - nie ma pieniędzy, gmina dopłaca do wynagrodzenia zasadniczego, bo subwencjia jest zbyt mała a wymagania i potrzeby dzieci znacznie większe.
Czas pracy nauczycieli, który tak łatwo wynoszony jest jako argument - nie powinni narzekać, bo mają dużo wolnego - tak naprawdę jest fikcją. Wszystkie w/w działania wykonywane są przez nauczycieli w tym "wolnym" czasie. Koleżanka polonista wstaje o 4 rano by sprawdzać pracę, bo choć trochę czsu po pracy chce poświęcić własnym dzieciom, anglistka śpi po 4 godz. bo dyrekcja wysłała ją na szkolenie, pedagog nigdy nie wychodzi z pracy zgodnie z planem - zawsze zostaje dłużej, a przez pierwszy miesiąc wakacji pisze sprawozdania... Przykłady można mnożyć - łatwo ocenić, jak realia na się jedynie ze szkolnej ławki.
Najgorsze są jednak zmiany, które "władza" funduje szkole raz po raz eksperymetując na naszych dzieciach.

15.03.2019, 08:40

Trudno się porozumieć i zrozumieć - każdy patrzy swego. Pracuję w Szkole, ale nie jestem nauczycielem. Widzę przemęczonych nauczycieli, którzy sprawdzają testy, próbne egzaminy (po kilka w roku), przygotowują uroczystości, piszą plany, robią ewakuację, zebrania zespołów, rady, dekoracje, zajęcia dodatkowe itd. W naszej szkole nikt za to nie płaci - nie ma pieniędzy, gmina dopłaca do wynagrodzenia zasadniczego, bo subwencjia jest zbyt mała a wymagania i potrzeby dzieci znacznie większe.
Czas pracy nauczycieli, który tak łatwo wynoszony jest jako argument - nie powinni narzekać, bo mają dużo wolnego - tak naprawdę jest fikcją. Wszystkie w/w działania wykonywane są przez nauczycieli w tym "wolnym" czasie. Koleżanka polonista wstaje o 4 rano by sprawdzać pracę, bo choć trochę czsu po pracy chce poświęcić własnym dzieciom, anglistka śpi po 4 godz. bo dyrekcja wysłała ją na szkolenie, pedagog nigdy nie wychodzi z pracy zgodnie z planem - zawsze zostaje dłużej, a przez pierwszy miesiąc wakacji pisze sprawozdania... Przykłady można mnożyć - łatwo ocenić, jak realia na się jedynie ze szkolnej ławki.
Najgorsze są jednak zmiany, które "władza" funduje szkole raz po raz eksperymetując na naszych dzieciach.

14.03.2019, 15:03

Pensje niskie, ale i czas pracy krótki. W sumie się wyrównuje,a i niektórzy robią na ponad etat w różnych miejscach

14.03.2019, 15:03

Pensje niskie, ale i czas pracy krótki. W sumie się wyrównuje,a i niektórzy robią na ponad etat w różnych miejscach

14.03.2019, 15:03

Pensje niskie, ale i czas pracy krótki. W sumie się wyrównuje,a i niektórzy robią na ponad etat w różnych miejscach

14.03.2019, 15:03

Pensje niskie, ale i czas pracy krótki. W sumie się wyrównuje,a i niektórzy robią na ponad etat w różnych miejscach

14.03.2019, 15:03

Pensje niskie, ale i czas pracy krótki. W sumie się wyrównuje,a i niektórzy robią na ponad etat w różnych miejscach

14.03.2019, 15:02

Pensje niskie, ale i czas pracy krótki. W sumie się wyrównuje,a i niektórzy robią na ponad etat w różnych miejscach

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na demaskator24@polskapress.pl

Masz materiał do sprawdzenia?

Prześlij do nas informacje, które weźmiemy pod lupę

Czytaj także

Polecane dla Ciebie