Był namawiany przez Jakuba A. do zabójstwa 10-letniej Kristiny, nie poinformował o tym policji. Czy mężczyzna może ponieść za to karę?

Fot. Dariusz Gdesz / Polska Press

Marcin Rybak

Jakub A., podejrzany o zamordowanie 10-letniej Kristiny, namawiał wcześniej do zabójstwa innego mężczyznę. Ten zgłosił się na policję dopiero po śmierci dziewczynki. Czy może ponieść karę za to, że nie poinformował wcześniej odpowiednich służby o planach morderstwa Kristiny? Wszystko wskazuje na to, że nie.

Kim jest człowiek, który mógł uratować Kristinę? Na razie wiadomo jedynie, że to mężczyzna z Górnego Śląska. Miał być rzekomo namawiany do zabójstwa dziesięciolatki z Mrowin koło Żarowa, przez wrocławianina Jakuba A. Namawianie miało trwać kilka tygodni, na przełomie maja i czerwca. Nie zgodził się. Dlaczego nikomu tego nie powiedział? Gdyby cokolwiek, komukolwiek zgłosił, dziecko dziś mogłoby żyć. Czy powinien ponieść karę? W końcu był namawiany do morderstwa. Sprawdziliśmy – nie powinien. Dlaczego? W tej historii są dwa wątki – fakty i dziurawe prawo.

Nie potraktował poważnie planów Jakuba A.

- Nie miejcie do niego pretensji. On jest teraz w strasznym stanie psychicznym – mówi nam jeden ze śledczych. - To bardzo młody człowiek, mniej więcej rówieśnik Jakuba, jego znajomy. „Oferty” udziału w zbrodni nie potraktował poważnie. Tego jesteśmy pewni. Bardzo dokładnie analizowaliśmy ten wątek sprawy z pewnością on nie popełnił żadnego przestępstwa nie zawiadamiając o tym, że jest namawiany do zabójstwa dziecka - dodaje śledczy.

Fakt faktem, że bez zarzutu zachował się zaraz po tym jak media ujawniły informację o strasznej zbrodni. O wszystkim poinformował służby. Kristina – przypomnijmy – zaginęła 13 czerwca, gdy wracała ze szkoły. Szybko znaleziono jej ciało. Dziś prokuratura twierdzi, że sprawcą jest Jakub A. Ma 22 lata, studiował psychologię we Wrocławiu znał Kristinę i jej matkę.

Z początku podejrzewano motyw seksualny. Dziś śledczy twierdzą, że już po zabójstwie sprawca upozorował takie tło mordu. Jak tylko pojawiły się informacje o morderstwie w Mrowinach nieznany nam bliżej mieszkaniec Gliwic zgłosił się na policję i do prokuratury. Z jego relacji miałoby wynikać, że Jakub A. namawiał go do zbrodni.

Prokuratura uwierzyła w tę wersję. Dlatego dziś Jakub, podejrzany o zabójstwo dziewczynki, ma drugi zarzut – podżegania do morderstwa. Według nieoficjalnych informacji prokuratura ma coś więcej niż gołosłowna relacja człowieka z Gliwic - maile wysyłane jakoby przez Jakuba, do niedoszłego wspólnika. - To były jakieś maile znikające niedługo po ich wyświetleniu i przeczytaniu – mówi nam osoba, znająca niektóre szczegóły sprawy. Mężczyzna z Gliwic musiał je skopiować zanim zniknęły. Bo z tego co słyszeliśmy, śledczy dysponują „zrzutami z ekranu” tych maili.

Jakie są przepisy?

Mimo wszystko w prokuraturze są pewni, że mężczyzna z Gliwic nie potraktował Jakuba poważnie, gdy ten mówił o zabiciu dziecka. Czy jednak namawiany do zabójstwa miał obowiązek zawiadomić policję, że ktoś chce zabić Kristinę? A skoro tego nie zrobił powinien zostać ukarany? Artykuł 240 kodeksu karnego mówi: „Kto, mając wiarygodną wiadomość o karalnym przygotowaniu albo usiłowaniu lub dokonaniu czynu zabronionego (…) nie zawiadamia niezwłocznie organu powołanego do ścigania przestępstw, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”.

Ten przepis nie dotyczy wszystkich przestępstw, a tylko niektórych. Tych najgroźniejszych, m in. zabójstwa. Ale więzienie grozi tylko temu, kto nie zawiadomił, mając „wiarygodną” informację. A nie jakąkolwiek informację. Nieznany nam mężczyzna ze Śląska – jak twierdzą dziś w prokuraturze - informacji od Jakuba nie potraktował poważnie. Zatem z jego punktu widzenia nie była ona „wiarygodna”.

Jest jeszcze jeden problem. Nawet gdyby uznać, że młody człowiek z Gliwic miał ową „wiarygodną” informację i nie zawiadomił policji, to też wiezienie i tak by mu nie groziło. Dlaczego? Obowiązek zawiadomienia dotyczy tylko kogoś kto wie o „usiłowaniu” popełnienia przestępstwa, jego dokonaniu, ewentualnie „karalnym przygotowaniu”. Przygotowanie do zabójstwa karane nie jest. To po pierwsze. Po drugie na przełomie maja i czerwca Jakub A. z pewnością ani nie usiłował zabić Kristiny, ani jeszcze tego nie zrobił. Po prostu namawiał kogoś do zbrodni, czyli „podżegał”. Tymczasem twórcy art 240 kodeksu karnego nie wpisali prawnego obowiązku zawiadomienia o „podżeganiu”.

Może to celowy zabieg, a może prawna luka. Tak czy siak mężczyzna z Górnego Śląska wypełnił swój prawny obowiązek, jak tylko dowiedział się, że Kristina nie żyje. Niezwłocznie powiadomił policję. Po zbrodni informacja, której wcześniej nie potraktował poważnie, stała się wiarygodna. Dziś ów mężczyzna jest jednym z kluczowych świadków w tej sprawie.

polecane: FLESZ: Zmiana w logowaniu na konto. Uwaga na oszustów.

Więcej na temat:

Komentarze

4000/4000

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

15.07.2019 08:05:00

Jedno jest bezsporne - gdyby nie jego informacja to prawdopodobnie do dziś nie wiedzielibyśmy kto ją zabił albo skazano by jakiegoś najbliższego pedofila aby zaspokoić żądania " ludu" i władzy. Taki to sukces policji. Skazanie go w tej chwili byłoby tylko sygnałem dla świadków aby się nie wychylać.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na demaskator24@polskapress.pl

Masz materiał do sprawdzenia?

Prześlij do nas informacje, które weźmiemy pod lupę

Czytaj także

Polecane dla Ciebie