Cyberprzemoc: Kiedy dziecko jest celem. Od upokarzania, groomingu po gwałt w internecie

Fot. Pixabay

Katarzyna Stańko

Przemoc w sieci wobec dzieci przybiera coraz brutalniejsze formy. Przekraczane są kolejne granice. Liczy się kasa, zasięgi, like’i. Byle ostrzej, wulgarniej, dosadniej – takimi zasadami kierują się patoinfluencerzy i ci, którzy zarabiają na seksualności dzieci. Jest ich coraz więcej. Podobnie, jak ich klientów.

Cyberbulling, cyberstalking, seksting aż po cybergwałt to nowe zjawiska, których coraz częściej ofiarami padają dzieci. Według raportu Najwyższej Izby Kontroli 39,5 proc. dzieci i młodzieży zetknęło się z cyberprzemocą przynajmniej raz w życiu. Wielu doświadcza jej nagminnie. Blisko połowa uczniów przyznaje, że gdyby była jej ofiarą, nikomu by o swoim problemie nie powiedziała.

„Myślisz, że z tego już nie wyjdziesz”

- Płakałam, potem zaczęłam się samookaleczać, żyłam w strachu. Każdy dzień w szkole to był ból brzucha, wymioty, unikanie rówieśników i straszna samotność – mówi nam Monika, 16-letnia szczupła blondynka ubrana na czarno, uczennica jednego z warszawskich prywatnych liceów.

Zaczęło się od wykluczenia przez osoby z klasy z grup na Facebooku, potem było ośmieszanie, wyzwiska, skończyło się na przesyłaniu zdjęć Moniki, które zrobili jej koledzy przed lekcjami WF-u w przebieralni i pod prysznicem. Potem zaczęli telefonami kręcić filmy pokazujące prześladowanie Moniki i umieszczać je w sieci. Dziewczyna chciała się zabić. – Czułam, że więcej już nie zniosę, że nikt nie jest w stanie mi pomóc, że tak musi być, bo jestem od nich gorsza. Moi rodzice nie mają tyle pieniędzy, co inni – tłumaczy Monika.

Tragedii udało się zapobiec przypadkiem, dzięki interwencji nauczyciela, który przyłapał jednego z uczniów, kiedy ten rozsyłał zdjęcia Moniki. Zawiadomił policję i skontaktował rodzinę dziewczyny z psychologiem specjalizującym się w terapii dzieci poddanych cyberprzemocy. Klasa Moniki to młodzież z tzw. dobrych i zamożnych domów. Wielu myśli o studiach, mają ambicje. Koledzy Moniki chcieli zacząć zarabiać na nagraniach, produkując tzw. patostreamy, czyli nagrania z brutalnymi treściami, za które użytkownik internetu musi zapłacić drobne kwoty. Postanowili pójść w ślady znanych patostreamerów: Guralem, który namawiał nastolatki do rozbierania się przed kamerą czy Rafonixem, który „polował” na innego internautę, transmitując to na żywo. Wiadomo, im więcej chętnych, im „ciekawszy” materiał, tym większy zarobek. Dla kolegów Moniki dziewczyna jest ofiarą losu. Pogardzają nią. Nadal.

Kasa, narkotyki, seks i pogarda

- Oni wzorują się na Lordzie Kruszwilu, SexMasterce, Cypisie Solo i innych patonadawcach znanych z platformy YouTube, którzy łamiąc tabu, zarabiają krocie w internecie. To współcześni idole, gwiazdy – tłumaczy patologiczne zachowania „normalnej młodzieży” Łukasz Wojtasik koordynator projektu „Dziecko w sieci” Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę. Chodzi o to, żeby być silnym, być panem życia, którego nie obowiązują żadne reguły, żadne normy społeczne. - Ci, którzy nic sobą nie reprezentują, też mogą być popularni, zarabiać w necie pieniądze i mieć ogromne zasięgi w sieci – dodaje Wojtasik.

Lord Kruszwil, 18-letni skandalista – youtuber wyśmiewa się z biedy i pogardza wszystkimi dookoła. Niedawno nakręcił filmik, na którym namawiał 10-letniego chłopca do dotykania biustu i pośladków kobiet i oceniania, czy są w porządku, i czy fajnie się je maca. Kobiety na filmach 18-latka są uprzedmiotowianym zabawkami, które służą do zaspokajania przyjemności.

Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych skierował do policji i prokuratury w Szczecinie doniesienia o popełnieniu przestępstwa przez twórcę nadawanego na YouTube kanału Lord Kruszwil. Kanał wyemitował filmy w których mogło dojść do nielegalnego wykorzystywania nieletnich, i psychicznym znęcaniem się. Filmiki Lorda Kruszwila miały niemal pól miliarda odsłon.

Niedawno YouTube zablokował na trzy miesiące jego kanał, który miał 2,7 mln subskrybentów. Lord Kruszwil usunął go i założył nowy. W poniedziałek 10 czerwca śledziło go na YouTube ponad 419 tys. ludzi.

SexMasterka na YouTube opowiada o swoim straconym dziewictwie, udziela porad seksualnych i przekonuje, że „fajnie jest być zboczonym dzieckiem”. – Gdybym nie straciła dziewictwa tak wcześnie, to nie byłabym tu, gdzie teraz jestem - przekonuje. Dla wielu dzieciaków jest gwiazdą. Jest kimś, kto wiele w życiu osiągnął.

Popularny wśród młodzież Cypis Solo, młody gwiazdor w swoich klipach z muzyką disco polo przyznaje, że „lubi patologie” i w swoich pornograficznych teledyskach z udziałem młodych dziewczyn i chłopców przekonuje do picia, ćpania, balang i seksu. Wulgaryzmy, przemoc, mentalne bagno – tak można podsumować treści, które propaguje Cypis Solo.

Podobne treści propaguje inny gwiazdor, Popek, który swego czasu został zaproszony do programu „Taniec z Gwiazdami” i do telewizji śniadaniowej. – Producenci telewizyjni widocznie uznali, że jest cool i można na nim zarobić – kwituje reklamowanie Popka w mediach Łukasz Wojtasik. – Dzieciaki uczą się o seksie z takich teledysków, z pornografii. Dla nich takie zachowania to norma – tłumaczy Wojtasik. Wszystko wolno, nie ma reguł, nie ma uczuć, liczy się hajs, narkotyki i, jak śpiewają Cypis i Popek „laski na zawołanie zawsze gotowe na seks”. Jeśli taki czy taka nie jesteś, to coś z tobą nie tak.

Jak takie zjawiska, jak Cypis Solo, SexMasterka czy Lord Kruszwil wpływają na zachowania dzieci i młodzieży? Psychologowie nie mają wątpliwości. Tak powstają wzorce zachowań, łamane są tabu, dewiacje stają się dla młodych i nieukształtowanych jeszcze ludzi normą.

Monika przeżywa traumę, zmieniła szkołę, stara się dojść do siebie, ale o nie potrafi zapomnieć o upokorzeniu, które przeżyła. To była sytuacja bez wyjścia, jak sądziła, która trwała ponad rok.

Takiego szczęścia nie miała 14-letnia Ania z Gdańska. Koledzy i koleżanki w szkole rozsyłali sobie telefonami filmik, na którym doszło do molestowania. Dziewczynka popełniła samobójstwo. W Polsce o cyberprzemocy wobec dzieci jako poważnym problemie zaczęto mówić za sprawą tego właśnie głośnego samobójstwa.

Według ekspertów NASK (Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa) najpopularniejszymi formami cyberprzemocy są wyzwiska (32,2 proc.) oraz poniżanie i ośmieszanie (19,4 proc.) – cyberbulling. Równie częste jest rozpowszechnianie kompromitujących materiałów, w tym o treści seksulanej (seksting), straszenie, szantażowanie, nękanie – cyberstalking i próby podszywania się pod inne osoby. Jak wynika z badań NASK z sekstingiem zetknął się co czwarty nastolatek, a co dziewiąty samodzielnie wysłał komuś swoje roznegliżowane „selfie” i stracił nad nim kontrolę.

Grooming, czyli uwodzenie dziecka

Cyberprzestępcy tylko czekają na takie zdjęcia i nagrania. Po ich zdobyciu kontaktują się z dzieciakami z nagrań i zaczynają szantażować, domagając się kolejnych odważnych zdjęć i filmików. Niektórzy próbują się zaprzyjaźnić z dzieckiem, „oswoić” je. Posługują się technikami manipulacji,po to, żeby je uwieść. To zjawisko nazywa się groomingiem, a jego celem jest wykorzystanie seksualne dziecka, nakłonienie go do prostytucji czy udziału w pornografii dziecięcej. Zdarzają się też gwałty. W Szwecji w 2017 r zapadł pierwszy na świecie wyrok za cybergwałt z udziałem dzieci.

W Polsce z 13 tys. incydentów, związanych z nielegalnymi lub szkodliwymi treściami w internecie, które w zeszłym roku przeanalizowali eksperci NASK, prawie 2 tys. stanowiły treści prezentujące seksualne wykorzystywanie dzieci. - Niepokojącym trendem jest rosnąca liczba krążących w sieci zdjęcia i wideo o charakterze seksualnym, które dzieci i młodzież wykonują i udostępniają samodzielnie – mówi nam Anna Rywczyńska, kierownik Zespołu Szkoleń i Projektów Społecznych w NASK.

Bez kontroli, bez limitów. 24h on–line

- Młodzi ludzie spędzają w sieci średnio 4 godziny na dobę, a tak naprawdę większość przyznaje, że dzięki smartfonom on-line jest 24 godziny na dobę. Mamy coraz więcej patologicznych zachowań i coraz większe społeczne przyzwolenie na przemoc w sieci – mówi nam Anna Rywczyńska. Jest coraz większe przyzwolenie na mocne słowa, na traktowanie ludzi bez szacunku. Tak więc młodzi ludzie myślą, że to jest jakaś norma, że tak można. Dzieci pozostawiane są same sobie. Rodzice chcąc zająć się swoimi sprawami dają już 2- letnim maluchom smartfona, żeby sobie pooglądał filmiki na YouTube. Starsze dzieci spędzają kilka godzin w sieci używając telefonów, na których nie ma żadnych zabezpieczeń przed dostępem do treści szkodliwych. - Ostatnio rozmawiałem z 8-letnim chłopcem, który opowiadał, że ogląda nagrania z wypadków samochodowych z udziałem dzieci – tłumaczy Łukasz Wojtasik. Dzieciaki szukają w Internecie tego, czego nie mają w domu, zainteresowania, uwagi. Chcą, żeby ktoś poświęcił im czas. Przestępcy to wykorzystują, dochodzi do do uwiedzenia dziecka, groomingu, a bywa, że do najgorszego.

Kiedy dochodzi do najgorszego. Cybergwałt

- Fizyczny kontakt z dzieckiem nie jest już niezbędny, aby można było dokonać przestępstwa seksualnego wykorzystania dziecka. Większość przestępstw seksualnych może zostać popełnionych w w cyberprzestrzeni nawet bez fizycznej obecności sprawcy. Produkowanie pornografii dziecięcej w dzisiejszych czasach nie wymaga spotkania sprawcy i ofiary. Sprawca może nakłonić dziecko, aby rozebrało się przed kamerą internetową, bądź dokonało czynności seksualnych przed kamerą - wbrew swojej woli. Istnieją nielegalne call center, które nagabują dzieciaki na wideoczatach. W Internecie możliwe jest nawet dokonanie zgwałcenia, a więc jednego z najbardziej brutalnych przestępstw – tłumaczy nam dr Małgorzata Skórzewska–Amberg, prawnik specjalizujący się w przestępstwach wykorzystywania seksualnego z Akademii im. Leona Koźmińskiego.

- Przypadek szwedzki jest niezwykle brutalny. Jedna z wykorzystanych dziewczynek, 14 - latka, została zmuszona dokonywania czynności seksualnych ze swoim psem, inna 13-letnia dziewczynka do dokonania penetracji ciała dziewczynki 11-letniej, jeszcze inna do jednoczesnej dokonywanej kilkuminutowej penetracji waginalnej i analnej przy użyciu trzonków szczotek do włosów – wyjaśnia dr Małgorzata Skórzewska–Amberg. Dzieci te zostały zmanipulowane i zastraszone przez przestępcę, który groził, że zabije całą ich rodzinę. Przerażone dziewczynki uwierzyły i poddały się woli oprawcy, który zmanipulował w ten sposób kilkadziesięcioro dzieci. Został złapany przypadkowo, na skutek skarg od nagabywanych telefonicznie kobiet, które doniosły na policję. Policja znalazła drastyczne nagrania podczas przeszukania mieszkania przestępcy.

Czy w Polsce tego typu przestępstwa są ujęte w Kodeksie karnym? - Art. 197 kodeksu karnego mówi, że zgwałcenia dopuszcza się ten, kto przemocą, groźbą bezprawną lub podstępem doprowadza inną osobę do udziału w czynnościach seksualnych (obcowania płciowego lub tzw. innych czynności seksualnych, czyli czynności niezwiązanych z penetracją ciała ). Zatem, jeśli ofiara wbrew swojej woli zostaje doprowadzona do aktu seksualnego przemocą, groźba bezprawną lub podstępem, mamy do czynienia ze zgwałceniem – podsumowuje dr Skórzewska - Amberg.

Przemoc istniała zawsze. Także wśród dzieci. Na podwórku, przy trzepaku zawsze znalazł się osiłek, który terroryzował innych. Taka dziecięca fala, która przekształcała się potem w przemoc, czy w zjawisko fali w wojsku, w pracy, w innych środowiskach. Również w przemoc domową. Teraz jednak mamy do czynienia z sytuacją, kiedy do przemocy może dojść w drugim pokoju, tuż pod bokiem niczego nieświadomych rodziców. Na wideoczacie, na patostreamingu z udziałem naszego dziecka, które w swojej bezradności i samotności nie potrafi poprosić nas o pomoc. Nie wysyła sygnałów. Albo wysyła, ale my zajęci sobą, pracą i innymi sprawami, nie potrafimy tych sygnałów odczytać.

Kiedy zaczyna się cyberprzemoc? To powtarzające się umyślne działanie sprawców, takie jak prześladowanie, zastraszanie, nękanie i wyśmiewanie z wykorzystaniem Internetu i narzędzi elektronicznych. Cyberprzemoc przybiera różne formy od rozsyłania kompromitujących materiałów (np. zdjęć i filmów), włamywanie się na konta pocztowe i konta komunikatorów, tworzenie ośmieszających lub dyskredytujących stron www, memów, fałszywych blogów i profili na portalach społecznościowych. Cyberprzemoc charakteryzuje się wysoką anonimowością sprawców. Jest szczególnie groźna, gdy jej celem są najmłodsi. Bezradni bywają jednak i dorośli, a nawet rodzice.

Kilka tygodni temu szwedzki sąd skazał za wykorzystywanie seksualne kolejnego sprawcę – lekarza, który udzielając teleporad medycznych, nakłaniał rodziców do nagrywania miejsc intymnych ich dzieci. Chodziło o zbadanie, czy nie ma wysypek i niepokojących infekcji. Lekarz potem „produkował" z tych materiałów dziecięcą pornografię. Wpadł przypadkowo. Sąd skazał go za wykorzystywanie dzieci i ich rodziców.

Z badań ankietowych przeprowadzonych przez Najwyższą Izbę Kontroli wynika, że zjawisko cyberprzemocy w Polsce jest wśród uczniów poważnym problemem. Z cyberprzemocą zetknęło się prawie 40 proc. uczniów, blisko 30 proc. rodziców oraz 45 proc. ankietowanych nauczycieli. Wykrywalność sprawców cyberprzemocy jest najwyższa wśród nauczycieli - blisko 97 proc., 59 proc.wynosi wśród rodziców. Blisko połowa ankietowanych uczniów stwierdziła, że w przypadku doświadczenia cyberprzemocy nie zwróciłaby się do nikogo o pomoc, nieco ponad 13 proc. uczniów zwróciłoby się do nauczyciela, a 19 proc. do rodziców. Te dane mówią same za siebie.

Więcej na temat:

Komentarze

4000/4000

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

03.07.2019 15:15:26

Artykuł wydaje się naiwny? Dopóki cyberprzemoc nie dotknie Twojego dziecka, może się wydawać, że to wypociny. A ja mam za sobą takie doświadczenie: moja 10-letnia córka straszona pobiciem i morderstwem. Zorientowałem się wyłącznie dlatego, że czatowała w pomieszczeniu, w którym akurat byłem i usłyszałem jej zmieniony oddech. Usłyszałem jej panikę. Była tak mocno zastraszona, że ledwo udało mi się jej wyjaśnić, że to wszystko nieprawda. Dlatego uważam, że ten artykuł to ważna przestroga przed niebezpieczeństwem prawdziwym, realnym, wiszącym nad każdym dzieckiem. Od chwili, kiedy na pamiątkę pierwszej komunii dostanie swój pierwszy smartfon.

11.06.2019 08:53:17

na ratunek Siekielski, niech nagra film, przecież jemu chodzi o dobro dzieci

10.06.2019 12:50:23

Ten artykuł to dno. Ilu dzieciakom pomógł Popek, a ilu ty autorze tych wypocin? Tego zapomniales dopisać

10.06.2019 12:10:39

co to za wypociny :D

10.06.2019 12:03:45

Wykrywalność sprawców cyberprzemocy jest najwyższa wśród nauczycieli - blisko 97 proc.,



nauczyciele wf to jest jakaś parodia nieróbstwa (nawet nie są ZMECZENI PRZEBYWANIEM W MIEJSCU PRACY - bo ZA KRÓTKO)



owszem znam, znam, koleżankę i kolegów magistrów za/ze skakania i biegania (indywidualnie jak komu wyszło)

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na demaskator24@polskapress.pl

Masz materiał do sprawdzenia?

Prześlij do nas informacje, które weźmiemy pod lupę

Czytaj także

Polecane dla Ciebie