Deglomeracja jest uzasadniona ekonomicznie? Sprawdzamy

 szymon starnawski

Katarzyna Stańko

Deglomeracja nośne hasło polityczne czy rozwiązanie uzasadnione ekonomicznym? W polskiej polityce i debacie publicznej dużo mówi się o pomyśle deglomeracji, czyli rozproszeniu i przenoszeniu urzędów i ważnych instytucji poza Warszawę. Ten pomysł promują wicepremier Jarosław Gowin oraz Robert Biedroń. Jaki jest sens przenoszenia siedzib urzędów ze stolicy do mniejszych ośrodków i czy deglomeracja sprawdziła się w innych krajach? Sprawdzamy.

Z ekonomicznego punktu widzenia deglomeracja nie jest uzasadniona. Jak wskazują przykłady Niemiec, gdzie deglomeracja istnieje z przyczyn historycznych i Szwecji czy Wielkiej Brytanii (przenoszenie pojedynczych urzędów), gdzie próbowano ja wprowadzić za pomocą centralnego sterowania, nie przyniosła ona spodziewanych efektów, czyli rozkwitu mniejszych ośrodków miejskich i bardziej zrównoważonego rozwoju regionów. Przykład Włoch wskazuje natomiast, że zwiększanie zatrudnienia w sektorze publicznym jest czynnikiem hamującym rozwój gospodarczy regionów, gdzie w ten sposób nieefektywnie subsydiuje się ludność.

Polityczna modna na deglomerację
- W Polsce jest przynajmniej 88 miast, które spełniają warunki do funkcjonowania centralnego urzędu, wśród nich m.in. Stargard, Zamość, Zielona Góra, Piła czy Ostrołęka. Z drugiej strony mamy ponad 100 urzędów centralnych i innych instytucji: ministerstwa, GUS, Główny Inspektorat Ochrony Środowiska, Urząd Patentowy, Urząd Transportu Kolejowego i wiele innych. Mieszkańcy i władze miast powinny mieć wpływ na lokalizację instytucji – mówił Robert Biedroń podczas konwencji programowej swojej nowo założonej partii politycznej "Wiosna".
Zdaniem Dariusza Standerskiego, szefa zespołu programowego partii Robera Biedronia, konieczna jest zmiana myślenia w kwestii rozmieszczenia urzędów w całej Polsce. - Mamy przygotowany cały program deglomeracji, czyli przenoszenia urzędów poza wielkie metropolie. Część instytucji można i należy przenieść w ciągu kilku najbliższych lat. Wykorzystamy każdą możliwość sprawnego przeniesienia urzędów centralnych poza Warszawę. Jak dodają politycy "Wiosny" podstawowym kierunkiem przenoszenia instytucji byłyby "średnie polskie miasta, zwłaszcza te, które były kiedyś stolicami województw" ze względu na to, że jest tam gotowa infrastruktura oraz budynki, które w przeszłości pełniły funkcje administracyjne.

Decentralizacja struktury administracyjnej państwa, która miałaby służyć wyprowadzeniu jego instytucji z Warszawy - tak, aby nie kumulować tam siedzib wszystkich urzędów centralnych, to również plan wicepremiera Jarosława Gowina, który zaprezentowany został 13 stycznia na konwencji partii Porozumienie w Krakowie. O celach i realizacji programu dekoncentracji mówił prezydent Chełma Jakub Banaszek: - Mamy podział na Polskę A i B, mamy również inne podziały. Kolejny podział zachodzi między metropoliami, które przyciągają mieszkańców, a małymi i średnimi miastami, jak np. Zamość czy Biała Podlaska. Mamy listę 122 miast. Powołujemy zespół do spraw dekoncentracji, złożony z analityków, samorządowców. Zespół ten ma przygotować listę instytucji, które zostałyby przeniesione z Warszawy do innych miast.

Politycy powołują się na model niemiecki, gdzie wiele urzędów rzeczywiście funkcjonuje poza stolicą, oraz przykład Szwecji, gdzie próbowano przenosić urzędy.

Ludzie migrują do dużych miast niezależnie od decentralizacji urzędów
- Niemcy w polskiej debacie publicznej są przedstawiane jako kraj, który dokonał pomyślnej deglomeracji w sensie rozproszenia siedzib urzędów centralnych po kraju i osiągnął tym samym zrównoważone tempo rozwoju miast różnych wielkości – bez niekontrolowanego wzrostu miast dużych i wyludniania się miast małych. Taki obraz jest nieprawdziwy – mówi Rafał Trzeciakowski, ekonomista fundacji "Forum Obywatelskiego Rozwoju" oraz Towarzystwa Ekonomistów Polskich, autor publikacji "Mit niemieckiej deglomeracji", dodając że wzrost populacji koncentruje się przede wszystkim w metropoliach. Największe metropolie rosną najszybciej i ma to uzasadnienie gospodarcze, o czym ekonomiści piszą od XIX w. W dużych miastach mamy rynki pracy, które oferują wybór ofert pracy pracownikom, a pracodawcom dostęp do wykwalifikowanej siły roboczej. W dużych miastach istnieje zagęszczeni aktywności gospodarczej i infrastruktura: lotniska, porty, drogi, dostawcy. W Niemczech najszybciej rosną miasta największe, podczas gdy miasta małe się wyludniają. W latach 2000-2016 funkcjonalne obszary miejskie (miasto i obszar dojazdów do pracy) powyżej 400 tys. mieszkańców urosły w Niemczech o 1,2 mln osób, mimo jednostkowych przypadków wyludniania się dużych ośrodków miejskich jak górnicze Zagłębie Ruhry i Drezno we wschodnich Niemczech. W tym samym czasie obszary miejskie o populacji 250-399 tys. skurczyły się o 0,4 mln mieszkańców.
- W dużych miastach rozprzestrzeniają się innowacje, mamy ośrodki naukowe i akademickie. Pracownicy zmieniając pracę i przemieszczając się między firmami zabierają wiedzę i know how. Istnieje korelacja między gęstością zatrudniania i produktywnością pracy w dużych metropoliach - uważa Trzeciakowski. Zatrudnienie w sektorze publicznym rzadko ma znaczący pozytywny wpływ na zatrudnienie w sektorze prywatnym. Nawet przeniesienie stolicy z Berlina do Bonn miało dużo słabszy wpływ na lokalne zatrudnienie niż ma lokalizowanie prywatnego przemysłu. Co więcej, w 1988 roku Bonn miało niższą przeciętną produktywność pracy od innych porównywalnych niemieckich miast – wyjaśnia Trzeciakowski. Bonn w 1988 roku, po 40 latach statusu tymczasowej stolicy RFN charakteryzowało się o 12-25% niższą wartością dodaną na pracującego w prywatnym przetwórstwie przemysłowym, handlu i transporcie niż w porównywalnych niemieckich miastach.

Kwestie historyczne a nie gospodarcze
Ustanowienie stolicy RFN w Bonn, mieście najmniejszym spośród branych pod uwagę, nie było motywowane jego rozwojem, ale względami strategicznymi kraju po II wojnie światowej. Jednocześnie pozostawienie większości federalnego zatrudnienia w Bonn po powrocie stolicy do Berlina było motywowane raczej wyjątkowymi względami politycznymi niż celowym podejściem do rozwoju regionalnego kraju. Przenosząc stolicę do Bonn zamiast do Frankfurtu, który jako duże miasto byłby oczywistym wyborem, chciano podkreślić tymczasowość podziału Niemiec na wschód i zachód. Stolica z Frankfurtu prawdopodobnie nigdy nie wróciłaby już do Berlina, ale z Bonn już tak. P

Wideo

Więcej na temat:

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

19.02.2019, 23:48

Ależ nieobiektywny artykuł! Pisany przez warszawiaczka na zlecenie wiecznie nienapasionej warszawki. Tylko dlaczego u nas miasta wojewódzkie rozwijają się a byłe upadają?! Brak interwencjonizmu państwowego w tej kwestii skutkuje prawdziwością powiedzenia: dlaczegoś biedny - boś głupi i dlaczegoś głupi boś biedny. Dlaczego nie ma gdzie indziej kadr?! Bo szkoły wyższe PAŃSTWO uruchomiło tylko w dużych miastach. Dlaczego nie ma dróg lotnisk i kolei w mniejszych miastach?! Bo PAŃSTWO buduje je tylko w dużych!!! Itd., itd.
Szkoda tylko, że Echo Dnia jak widać staje po stronie złych mocy.

19.02.2019, 23:48

Ależ nieobiektywny artykuł! Pisany przez warszawiaczka na zlecenie wiecznie nienapasionej warszawki. Tylko dlaczego u nas miasta wojewódzkie rozwijają się a byłe upadają?! Brak interwencjonizmu państwowego w tej kwestii skutkuje prawdziwością powiedzenia: dlaczegoś biedny - boś głupi i dlaczegoś głupi boś biedny. Dlaczego nie ma gdzie indziej kadr?! Bo szkoły wyższe PAŃSTWO uruchomiło tylko w dużych miastach. Dlaczego nie ma dróg lotnisk i kolei w mniejszych miastach?! Bo PAŃSTWO buduje je tylko w dużych!!! Itd., itd.
Szkoda tylko, że Echo Dnia jak widać staje po stronie złych mocy.

19.02.2019, 23:48

Ależ nieobiektywny artykuł! Pisany przez warszawiaczka na zlecenie wiecznie nienapasionej warszawki. Tylko dlaczego u nas miasta wojewódzkie rozwijają się a byłe upadają?! Brak interwencjonizmu państwowego w tej kwestii skutkuje prawdziwością powiedzenia: dlaczegoś biedny - boś głupi i dlaczegoś głupi boś biedny. Dlaczego nie ma gdzie indziej kadr?! Bo szkoły wyższe PAŃSTWO uruchomiło tylko w dużych miastach. Dlaczego nie ma dróg lotnisk i kolei w mniejszych miastach?! Bo PAŃSTWO buduje je tylko w dużych!!! Itd., itd.
Szkoda tylko, że Echo Dnia jak widać staje po stronie złych mocy.

18.02.2019, 13:12

A jak potem dojechać do np. Zamościa, żeby cos załatwić?

18.02.2019, 13:12

A jak potem dojechać do np. Zamościa, żeby cos załatwić?

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na demaskator24@polskapress.pl

Masz materiał do sprawdzenia?

Prześlij do nas informacje, które weźmiemy pod lupę

Czytaj także

Polecane dla Ciebie