Dlaczego ludzie wierzą w przepowiednie i horoskopy? Polacy wydają rocznie 2 miliardy złotych na wizyty u wróżek

Fot. Tomasz Czachorowski / Polska Press

Karolina Wrońska

Jak szacują eksperci, Polacy rocznie wydają około 2 miliardy złotych rocznie na wróżki i jasnowidzów. Wróżbita od dawna jest wpisany na listę klasyfikacji zawodów i specjalności Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Prawie co drugi Polak czyta horoskopy, co siódmy był raz w życiu u wróżki, co szósty miał talizman, a z medycyną alternatywną zetknęło się 24 procent i w większości są to osoby z wyższym wykształceniem.

Dlaczego całkiem rozsądnie postępujący na co dzień ludzie wierzą w gusła i przepowiednie? To jedynie efekt naszej sugestii, a nie prawdziwego talentu wróżki. Tak twierdzi brytyjski psycholog Richard Wiseman, który zajmował się badaniami nad seansami spirytystycznymi. Naukowiec twierdzi, że ludzie zwykle starają się interpretować przedstawiane im przepowiednie tak, żeby pasowały one do ich własnych doświadczeń, bez względu na to, czy fakty się zgadzają, czy też nie.

Jasnowidząca osoba zwykle podstawowych informacji o kliencie dowiaduje się z obserwacji.

Interpretuje to, jak jest ubrany klient, jak się wysławia, wcześniej często zadaje wiele pytań szczegółowych, które jakoby mają sprecyzować naturę problemu osoby przychodzącej po radę z zaświatów.

Po przeprowadzeniu krótkiego wywiadu wróżka czy też medium zwykle komunikuje swe objawienia w stylu bardzo ogólnym. Umysł klienta sam znajduje przykłady ze swego życia, które potwierdzają przedstawione fakty. Dzieje się tak dlatego, że klient wróżbity chce wierzyć, że przepowiednie pomogą mu pokonać własne trudności i znaleźć wyjście z sytuacji.

Na przykład: jeśli na seansie spirytystycznym słyszymy, że „duch mówi o młodej osobie płci żeńskiej, która niedawno odeszła”, może się to tyczyć zarówno małego dziecka, nastolatki, jak i kobiety przed czterdziestką. Słowo „odeszła” również da się zinterpretować na wiele sposobów: może chodzić o śmierć, rozpad małżeństwa, wyjazd osoby bliskiej.

Klient wróżki czy medium sam automatycznie wybiera interpretację, święcie wierząc, że przepowiednia tyczy się dokładnie jego osoby.

Ten efekt jest znany już co najmniej od pierwszej połowy XX wieku, kiedy badał go na swoich studentach amerykański psycholog Bertram R. Forer. W jednym ze słynniejszych eksperymentów rozdał on młodym ludziom analizę osobowości, twierdząc, że każdy dostał unikalną charakterystykę własnej osoby.

Krótki tekst zaczynał się tak: „Uwielbiasz być podziwiany, zawsze znajdujesz się w centrum zainteresowania. Jesteś osobą krytyczną wobec siebie. Masz wielki potencjał, który nie zamienił się jeszcze w twoje zalety. Dobrze umiesz zorganizować pracę sobie i innym. Masz wady, ale potrafisz je kompensować swoimi zaletami. Miewasz niekiedy problemy z przystosowaniem seksualnym...”. I tak dalej.

Następnie Forer poprosił studentów o ocenę w skali od 1 do 5, na ile skutecznie ten tekst opisuje ich osobowość. Średnia dla całej grupy wyniosła 4,26. Nic dziwnego, że dziś psychologia mówi o efekcie Forera lub po prostu o efekcie horoskopowym. Inna popularna nazwa dla takich tekstów - a tak właśnie skonstruowane są zazwyczaj wróżby - to twierdzenia Barnuma, od nazwiska słynnego amerykańskiego cyrkowca i showmana Phileasa Taylora Barnuma. Organizując swoje widowiska, mawiał on, że ma „dla każdego coś miłego”. Współczesna psychologia uczy, że efekt takich sformułowań jest mocniejszy, gdy odbiorca uważa, że przygotowano je specjalnie dla niego, a także wierzy w autorytet ich autora, dlatego porządny wróżbita stara się nadać swej pracy aurę tajemniczości. Ogromnie ważnym czynnikiem jest także pozytywne przesłanie. Dlatego nawet jeśli wróżbita snuje najczarniejsze wizje, to zawsze doda małe „ale”, które daje jego klientowi nadzieję na uniknięcie fatum.

Przepowiednie i objawienia nie muszą być bardzo precyzyjne.

Jak bowiem zbadał Richard Wiseman, osoby poddające się seansowi mają tendencję do zapamiętywania jedynie trafień, a zapominania o pomyłkach wróżki. W ten sposób ich umysł automatycznie broni się przed dysonansem wynikającym z kosztów wizyty u jasnowidza - wydanych pieniędzy czy straconego czasu.

Osoby szukające pomocy u wróżek czy medium najczęściej, jak twierdzi psycholog, są samotne, wyizolowane ze społeczeństwa i pełne pytań, na które same nie znajdują odpowiedzi. Dlatego też tak często poddają się sugestiom jasnowidzących, Cyganek czy różnego rodzaju magików. Ostatnio usługi wróżbiarskie dostępne są także przez internet, telefon czy nawet za pośrednictwem SMS-ów.

Na naszym światłym kontynencie, który wkroczył już w XXI wiek, zawód wróżki jest jak każdy inny. We Francji uważanej za kraj najbardziej racjonalnie myślących ludzi w Europie z usług zawodowych przepowiadaczy przyszłości korzysta co czwarty dorosły obywatel. Co trzeci klient francuskich wróżek i jasnowidzów to mężczyzna.

Dominują panowie w wieku 45-50 lat. Przychodzą z dwoma zasadniczymi pytaniami: jak długo zachowają atrakcyjność i czy zdołają utrzymać pracę. Polska wersja wyszukiwarki internetowej Google dla słowa „wróżka” znajduje ponad milion stron, na których się ono pojawia.

Od kilku lat wróżka w naszym kraju to już zwykła profesja usankcjonowana zapisem w Dzienniku Ustaw z grudnia roku 2002.

I jest to chyba zawód całkiem popłatny. Bo co drugi Polak czyta horoskopy, co piąty przyznaje się do wizyt u wróżek, a 60 proc. rodaków wierzy we wróżby i horoskopy. Tymczasem udział w ezoterycznym seansie kosztuje od 50 do 300 zł. Skorzystanie z porady przez telefon czy internet (głównie stawianie osobistych horoskopów) wyciągnie nam z kieszeni co najmniej 3 zł za każdą minutę połączenia.

Otacza nas nieznany, niedostępny nam świat, pełen duchów, kosmitów i zjawisk wymykających się współczesnej nauce. Tak, tak. W XXI wieku 37 procent Polaków nadal wierzy w to, co niezbadane. A i reszta, ta racjonalna i stojąca twardo na ziemi, jest skłonna przyznać, że nauka nie potrafi jednoznacznie wyjaśnić pewnych zagadek. Jak wynika z badania pt.: „Zjawiska nadprzyrodzone oczami Polaków”, przeprowadzonego na zlecenie telewizji Crime+Investigation Polsat (CI Polsat) przez agencję badawczą SW Research, choć nie wierzymy bez zastrzeżeń w różne wróżby i przesądy, to aż 75 procent Polaków przyznaje, że „może coś w tym jest”. Zresztą rozejrzyjcie się Państwo wokół siebie i zobaczcie jak wiele osób unika przechodzenia pod drabiną czy omija z daleka czarne koty. Badacze tego co niezrozumiałe odróżniają zjawiska nadprzyrodzone od zjawisk paranormalnych. Te pierwsze dotyczą zjawisk przypisywanych działaniu sił innych niż prawa natury i niemożliwych do wytłumaczenia w sposób naukowy i są związane ze sferą religijną. Na przykład wiara w cuda, opętania czy reinkarnację. Te drugie to umiejętności lub zjawiska niepotwierdzone przez eksperymenty naukowe i wydające się być sprzeczne z nauką. Mowa oczywiście o takich zjawiskach jak prekognicja (rodzaj jasnowidzenia), dermooptyka (widzenie skórne), lewitacja (zdolność do swobodnego unoszenia własnego ciała dzięki sile woli), pirokineza (umiejętność zapalania różnych przedmiotów samą siłą woli) czy bilokacja (umiejętność znajdowania się w dwóch miejscach jednocześnie).

Tę ostatnią umiejętność posiadł podobno Stefan Ossowiecki, najsłynniejszy przedwojenny jasnowidz, autor książki „Świat mego ducha i wizje przyszłości”. Cenił go sam Piłsudski, a Ossowiecki pokazywał liścik od Marszałka, którym ten pisał: „Panu Stefanowi Ossowieckiemu na pamiątkę naszych rozmów, w zrozumieniu tego, czego nie ma, a co jest”.

W duchy częściej wierzą właściciele psów, a w UFO ci, którzy mają koty.

Dowiódł tego sondaż Instytutu Badania Opinii RMF, przeprowadzony siedem lat temu. Wówczas, aż 58 procent ankietowanych przyznało, że dopuszcza istnienie duchów, zaś 55 procent cywilizacji pozaziemskich. Nieco mniej, bo 49 procent, było przekonanych, że kosmici odwiedzają Ziemię. Bardziej szczegółowe pytania wykazały, że więcej kobiet dopuszcza istnienie duchów (potwierdza to badanie agencji SW Research), natomiast mężczyźni częściej skłonni są wierzyć w to, że nie jesteśmy samotni we wszechświecie. Także wiek ma wpływ na postrzeganie tego, co niewidzialne.

Duchy są domeną ludzi młodych, zaś UFO i cywilizacje pozaziemskie dojrzałych, takich po czterdziestce. W jednym wypadku wiek skłania do racjonalizmu: otóż osoby starsze, bez względu na wykształcenie oraz deklarowany stosunek do religii, są mniej skłonne wierzyć w duchy, cuda i opętania. Ach, i jeszcze jedno. Istnienie zjawisk paranormalnych częściej dopuszczają Polacy, którą wolą zimne miesiące, szczególnie mglistą jesień, od słonecznego lata (Instytutu Badania Opinii RMF).

polecane: TELEMAGAZYN: Szyc i kot - za granicą to jest rozmach

Więcej na temat:

Komentarze

4000/4000

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na demaskator24@polskapress.pl

Masz materiał do sprawdzenia?

Prześlij do nas informacje, które weźmiemy pod lupę

Czytaj także

Polecane dla Ciebie