Europa jest zalewana nieprawdziwymi informacjami. Przekroczono czerwoną granicę – mówi Maryia Gabriel, unijna komisarz ds. cyfryzacji

Katarzyna Stańko

Komisarz Maryia Gabriel w rozmowie z Demaskator24 zapowiada utworzenie alertów ostrzegających wszystkie państwa UE przed kampaniami dezinformacyjnymi oraz zbudowanie paneuropejskiej platformy weryfikującej nieprawdziwe informacje.

Katarzyna Stańko: KE przedstawiła właśnie plan walki z dezinformacją przed wyborami europejskimi w maju. Czy istnieją zagrożenia, o których informują służby?

Maryia Gabriel: Ryzyko kampanii dezinformacyjnych wprowadzających w błąd obywateli jest podwyższone szczególnie przed wyborami. Musimy się do tego przygotować, choć nie ma tutaj cudownych rozwiązań. Kampanie dezinformacyjne są prowadzone zarówno przez aktorów wewnętrznych, jak i zewnętrznych. Są to przekazy bazujące na emocjach ludzkich, które posługują się nieprawdziwymi lub zmanipulowanymi informacjami czy danymi w kwestiach społecznie wrażliwych, jak zdrowie, środowisko, bezpieczeństwo czy migracja.

Które państwa są najbardziej narażone?

Wszystkie, tutaj nie ma wyjątków. A kampanie dezinformacyjne są coraz bardzie złożone, jak te dotyczące gospodarki, czy kwestii społecznych, które powodują erozję zaufania w instytucje oraz w nas jako społeczeństwo.
Komu może zależeć na prowadzeniu kampanii dezinformacyjnych przed wyborami?
Zidentyfikowaliśmy 30 państw, które posługują się dezinformacją jako bronią, formą nacisku i elementem polityki również na własnym terytorium. Są również aktorzy zewnętrzni, którzy posługują się manipulacją. Podam przykład kampanii antyszczepionkowych, które są problemem w Polsce, Rumunii czy we Francji.

Które państwa odpowiadają za te kampanie?

Wolałabym ich nie wymieniać. Hybrydowe działania prowadzi Rosja. Inne kraje błyskawicznie podchwyciły te metody. Dlatego też potrzebujemy natychmiastowych działań, aby chronić Unię i jej obywateli.

Jak można przeciwdziałać tym atakom?

W marcu stworzymy skoordynowany system alertów, musimy przeznaczać więcej środków na komunikację; będziemy prowadzić medialne i społeczne kampanie informacyjne. Trzeba inwestować w dziennikarzy i wspierać jakość ich pracy oraz uświadamiać obywateli, aby byli sami w stanie wykrywać nieprawdziwe informacje i bronić się przed manipulacją.

Na czym polega plan walki z dezinformacją, propagandą i fake newsami, który przygotowała Komisja Europejska? Co jest najważniejsze?

Dezinformacja jest zjawiskiem, które ewoluuje podobnie, jak nowoczesne technologie, które stosowane są przy tworzeniu kampanii dezinformacyjnych. Najważniejsze jest to, że musimy zwalczać je wspólnie i w skoordynowany sposób. Plan działania przeciwko dezinformacji KE składa się z czterech części, po pierwsze: wzmocnienia działań komunikacyjnych przed wyborami, po drugie chcemy skutecznie i szybko odpowiadać na kampanie dezinformacyjne niemalże w czasie rzeczywistym. W marcu stworzymy system wczesnego ostrzegania, w który włączone będą służby państw - członków, w tym komisje wyborcze, organizacje medialne itp. Każde państwo jest zobowiązane do utworzenia punktu kontaktowego współpracującego z KE. Trzecim filarem jest wsparcie dla sektora prywatnego dla tzw. fact checkerów, reklamodawców, platform internetowych, aby pomogli nam zwalczać dezinformację. Ich rola jest naprawdę kluczowa. Od miesiąca intensywnie nad tym pracujemy. 26 września stworzyliśmy kodeks dobrych praktyk – zbiór zasad, pierwszy na świcie - który już podpisało kilka platform internetowych (FB, Twitter, Google). Czwartym elementem jest edukacja mediów i społeczeństwa w zakresie dezinformacji.

Co konkretnie udało się już osiągnąć i do czego zobowiązać platformy internetowe?

Do połowy grudnia platformy internetowe muszą nam przedstawić raport co do tej pory zrobiły, aby przeciwdziałać dezinformacji. Chcemy dać im szansę na samoregulację rynku. Od stycznia do maja monitoring będzie miesięczny i platformy będą musiały nam co miesiąc raportować swoje działania. Zażądaliśmy szczegółowych działań, a słowem – kluczem w tym wszystkim jest transparentność, w tym zwłaszcza przejrzystość w zakresie reklam politycznych, treści sponsorowanych, fałszywych kont i botów. Każdy użytkownik platform i mediów społecznościowych ma prawo wiedzieć, czy kontaktuje się z człowiekiem, czy z botem.
W marcu będziemy organizować w całej Europie Europejski Tydzień Edukacji medialnej na temat dezinformacji po to, aby uwrażliwić naszych mieszkańców na zagrożenia i na temat weryfikacji (fact – checking).

Weryfikatorzy informacji, tzw. fact-checkerzy są potrzebni?

Bardzo, a nie funkcjonują we wszystkich państwach UE. Tylko 11 członków UE ma takie serwisy. Tymczasem w Europie, ale nie tylko, przekroczona została czerwona linia, obywatele mają prawo do rzetelnej i sprawdzonej informacji w źródłach, one musza być wiarygodne. A tak nie jest.
Postanowiliśmy stworzyć paneuropejską platformę weryfikatorów informacji i ekspertów, którzy będą wspólnie pracować. Ma to być niezależne medium eksperckie, które nie będzie służyć żadnej instytucji. Oni powinni mieć wysokie kwalifikacje etyczne i być całkowicie niezależni.
My nie jesteśmy w stanie całkowicie wyeliminować fake newsów, ale możemy zmniejszyć ich siłę rażenia.

Czy państwa były zbyt pasywne do tej pory w zwalczaniu dezinformacji?

Nie, ten problem zaistniał już przecież w 2015 r. (red. raport KE wskazuje na Kampanie dezinformacji w sprawie wojny w Syrii, zestrzelenia samolotu MH17 nad wschodnią Ukrainą i użycia broni chemicznej w Salisbury). Różnica jest taka, że teraz chcemy wspólnie prowadzić akcje zwalczające te kampanie. Fake newsy nie znają granic. Informacja musi być transparentna, wiarygodna, musimy mieć dostęp do różnorodnych źródeł i dostęp do nich powinien być inkluzywny (red. dostępny dla wszystkich). Każdy ma tutaj jakąś rolę do odegrania.
Budżet UE na walkę z dezinformacja to 5 mln euro w przyszłym roku. Czy to wystarczy, biorąc pod uwagę kwoty, które wydaje np. Rosja na swoje media i akcje propagandowe (KE podała tutaj kwotę 1,1 mld euro rocznie)?
Nie jest to wystarczająca kwota, ale podejmujemy wysiłki. Nie chodzi tylko o budżet, ale o współpracę z ekspertami, o szybkie reagowanie. W tym tkwi siła walki z dezinformacją. Mamy jeszcze szereg innych programów, jak „Creative Europe”, które możemy wykorzystywać. Tworzymy również nowe narzędzia legislacyjne, jak nowa dyrektywa audiowizualna. Chcemy wspierać również dziennikarzy w ich pracy śledczej.

Eksperci wskazują na zagrożenia z powodu rozwoju sztucznej inteligencji oraz tzw. filmów deep fake. Czy UE jest gotowa zmierzyć się z tymi technologiami?

UE również tworzy programy rozwoju sztucznej inteligencji.

Rozmawiała Katarzyna Stańko

Wideo

polecane: Flesz: Koniec gorszego jedzenia - żywność w Polsce, jak na zachodzie.

Więcej na temat:

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na demaskator24@polskapress.pl

Masz materiał do sprawdzenia?

Prześlij do nas informacje, które weźmiemy pod lupę

Czytaj także

Polecane dla Ciebie