Francja: rząd padł ofiarą własnego prawa skierowanego przeciw fake newsom. Twitter dwa tygodnie blokował rządową kampanię

Katarzyna Stańko

Twitter po dwóch tygodniach odblokował kampanię francuskiego ministerstwa spraw wewnętrznych, wzywającą do głosowania w wyborach europejskich. Serwis twierdził, że kampania zwiększa ryzyko złamania nowego francuskiego prawa przeciwko fake newsom, potocznie nazywanego „Loi antifakenews”.

Blokada trwała 15 dni. Po spotkaniu przedstawicieli Twitter France i rządu została zawieszona, o czym poinformował nowy sekretarz stanu ds. cyfryzacji Cedric O.

"Spotkanie dziś rano w Bercy. Demokracja wymaga przejrzystości i zasad. Cieszę się, że @TwitterFrance zgodził się autoryzować kampanię rządową. Musimy nadal pracować nad pełnym stosowaniem ustawy o manipulacji informacjami" - napisał minister ds. cyfryzacji na Twitterze.

Koordynowana przez Rządowy Serwis Informacyjny (GIS) kampania „#Quijevote” (tł. Na kogo głosuje) miała w serwisach społecznościowych zachęcać ludzi do udziału w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Jednak Twitter uznał, że kampania rządu łamie prawo. Podpisana 22 grudnia przez prezydenta Emmanuela Macrona ustawa o manipulacji informacjami, przyjęta jesienią przez francuski Parlament, wymaga, aby główne platformy cyfrowe (m.in. Google, Facebook, Twitter) ujawniały informacje o reklamach politycznych, które publikują płatnie na swoich stronach oraz przeciwdziałały dezinformacji. Celem ustawodawcy było zminimalizowanie ryzyka manipulacji i ingerencji w proces wyborczy.

Francuska agencja AFP oraz dziennik Le Parisien informowały, powołując się na źródła rządowe, że Twitter uznał, że nie wie, jak odróżniać kampanie polityczne od niepolitycznych i w związku z tym zdecydował się zablokować również kampanię „Quijevote”. Ministerstwo twierdziło, że kampania jest kampanią informacyjną, a nie polityczną i nie zgadza się ze stanowiskiem Twittera.

Ostatecznie po negocjacjach francuskie przedstawicielstwo Twittera zgodziło się jednak na rządową kampanię.

„Zgodnie z ustawą o manipulacji informacjami postanowiliśmy zakazać wszelkiej reklamy ukierunkowanej we Francji, które wzywają do głosowania. Po wielu rozmowach postanowiliśmy teraz autoryzować reklamy zachęcające do frekwencji wyborczej" - wyjaśnił Twitter France.

Według francuskiego prawa, cyfrowe platformy muszą upublicznić kwoty zapłacone za reklamy wyborcze i udostępniać wyborcom rejestr internetowy, zawierający informacje o tożsamości zleceniodawców ogłoszeń wyborczych. Nowe prawo pozwala również kandydatowi lub partii wystąpić do sądu o zastosowanie środków tymczasowych w celu zaprzestania rozpowszechniania „fałszywych informacji” w ciągu trzech miesięcy poprzedzających wybory.

We Francji trwa dyskusja, czy prawo przeciwdziałające fake newsom może być skutecznie wprowadzane w życie.

Zdaniem Laurenta Davida Samama, eksperta Fundacji Jeana Jauresa, jest to prawo papierowe, które daje duże pole do interpretacji sędziom w kwestii tego, co jest, a co nie jest prawdą. Mounir Mahjoubi, do marca sekretarz stanu ds. cyfryzacji, odpierał zarzuty, tłumacząc, że nowe prawo nie definiuje tego, co jest prawdą, a co nią nie jest, a jedynie wymaga ujawniania, kto stoi za sponsorowanymi informacjami w internecie. - Chcemy uniknąć wpływania na francuską opinię publiczną z zagranicy – podkreślał Mahjoubi na antenie publicznego radia France Inter.

Wideo

Więcej na temat:

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na demaskator24@polskapress.pl

Masz materiał do sprawdzenia?

Prześlij do nas informacje, które weźmiemy pod lupę

Czytaj także

Polecane dla Ciebie