Francuskie kobiety wojny w Polsce. Demaskator24 dociera do świadków historii

Zdjęcie archiwalne z książki Philippe'a Maniala "L'Insoumise"

Katarzyna Stańko

To nieznana w Polsce historia. Generał Charles de Gaulle przysyła pod koniec wojny 11 Francuzek do Warszawy. Ich misja nazywa się l’Escadron Blue. Młode kobiety mają odnaleźć swoich rodaków, których wojna rzuciła na nasze ziemie i pomóc im wrócić do Francji. Z narażaniem własnego życia pomagają jednak również Polkom i polskim sierotom. Są świadkami przerażających zbrodni, gwałtów, nawet na kobietach w ciąży i zakonnicach. Francuską misją w Polsce dowodzi 30-letnia Madeleine Pauliac.

Jest luty 1945 roku. Generał Charles de Gaulle kieruje Madeleine Pauliac, młodą lekarkę i członka francuskiego ruchu oporu do Moskwy. Ma odebrać rozkazy od francuskiego ambasadora generała Alberta Catroux oraz negocjować uwolnienie francuskich żołnierzy z sowieckich obozów jenieckich. W marcu 1945 r. przylatuje do Polski i zostaje szefową Francuskiego Czerwonego Krzyża. Zakłada szpital na warszawskiej Pradze, gdzie pracuje do grudnia. Przez 10 miesięcy pomaga ofiarom wojny, które miały nieszczęście spotkać na swojej drodze sowieckich i niemieckich oprawców.

L’Escadron Blue, czyli Błękitny Szwadron miał repatriować Francuzów - uchodźców i jeńców wojennych z niemieckich i sowieckich obozów, których przez nasze ziemie przeszło ponad 300 tys. Ich misja okazała się jednak o wiele trudniejsza niż sądzono, młode Francuzki udzielały medycznej pomocy gwałconym Polkom, Niemkom i Rosjankom. W północnej Polsce, dokąd również wyruszały ze swoją misją poszukiwawczą, Sowieci nie oszczędzali ani staruszek, kobiet w ciąży, ani nawet 11-letnich dziewczynek. Ogrom nieszczęścia i bólu tych kobiet wstrząsną zarówno Madeleine, jak i jej towarzyszkami. Wiele zgwałconych zmarło na skutek obrażeń, inne wykrwawiły się w przydrożnych rowach. Zachowały się zapiski Madeleine z misji w Polsce. Ich wymowa jest wstrząsająca. Lekarka 9 czerwca 1945 roku wysłała raport z Gdańska do Étienne’a Burina des Roziers, szefa sztabu generała de Gaulle’a:

„Chirurg ze szpitala w Gdyni wyznał, że codziennie szyje krocza zgwałconych dziewczynek. Jeden Francuz opowiadał, że na porodówkę w Gdyni, gdzie pracował, napadli Rosjanie. Zgwałcili wszystkie kobiety przed porodem i wszystkie te tuż po porodzie. Porodówki pilnowali polscy żołnierze, by bronić swoich rodaczek, i codziennie odbywały się krwawe bijatyki w walce o kobiety. Są tysiące podobnych historii, co oznacza, że w granicach stu kilometrów nie ma ani jednej dziewicy.”

O tych kobietach, podobnie, jak o samym l'Escadron Blue, niewiele się mówi. Kobiety przecież nie walczą na froncie, nie zdobywają strategicznych przyczółków, nie są odznaczane medalami. Przynajmniej nie we Francji w czasach generała Charlesa de Gaulle’a i później. 11 pielęgniarek, które z narażeniem własnego życia wypełniało misję w Polsce, nie otrzymało nigdy żadnych odznaczeń. O pamięć o nich walczy Philippe Manial, siostrzeniec Madeleine, z którym się spotykamy w Warszawie na Pradze, gdzie do dziś stoi budynek dawnego francuskiego szpitala.

Na warszawskiej Pradze

Philippe Manial z małym trójkolorowym bukietem stokrotek podchodzi do schodów dawnego francuskiego szpitala. Ostrożnie umieszcza kwiaty przy prowizorycznej tablicy pamiątkowej, którą sam zrobił z kartonu. Towarzyszy mu kilkanaścioro synów i córek pielęgniarek z l'Escadron Blue. Francuzi nie kryją wzruszenia. Ich matki spędziły tu miesiące ratując życie francuskich i polskich ofiar wojny, w tym setki francuskich żołnierzy z niemieckich nazistowskich obozów.

- To tutaj, w tej willi, w której znajdował się szpital, nasze matki stawiały chorych na nogi - mówi Huguette Rother-Kunegel, córka Aline Tschupp, jednej z 11 pielęgniarek Niebieskiej Eskadry. – Aline całe życie opowiadała nam o tym miejscu, ale nigdy nie udało jej się tu wrócić, jesteśmy tu dla niej - mówi ze łzami w oczach.

Willa, gdzie mieścił się szpital, jest dziś do wynajęcia. Właścicielka niechętnie przystała na uroczystość złożenia kwiatów i odśpiewania francuskiego hymnu. Nie widzi potrzeby zawieszania tablicy pamiątkowej na stałe na ścianach budynku. – Cała Warszawa jest jednym wielkim miejscem pamięci. Nie potrzebujemy kolejnej tablicy, to mogłoby obniżyć wartość posesji – dodaje. Zatem oprócz małego bukieciku trójkolorowych stokrotek złożonego przez Philippe ‘a, Géraldine Navel kładzie na kręconych schodach budynku pluszowego misia z emblematem Czerwonego Krzyża. Niedźwiadek towarzyszył jej babci, Michelle Reveron, w Polsce, a potem przez resztę jej życia.

Pielęgniarki z l'Escadron Blue nigdy tak naprawdę nie oderwały się myślami od zrujnowanej Warszawy. Po zakończeniu swojej misji w naszym kraju nie potrafiły odnaleźć się w codziennym zwykłym życiu we Francji. Niektóre wyjechały do Azji, inne budowały studnie w Afryce, jeszcze inne zakładały sierocińce we Francji. – Po tak mocnych przeżyciach, jak w zrujnowanej wojną Polsce, nasze matki nie potrafiły już normalnie żyć, cerować mężom skarpetek i gotować obiadów – tłumaczy mi Géraldine. Inne kobiety kiwają głowami. Ich matki czuły podobnie.

- Warszawa doświadczyła dwóch powstań, powstania w getcie w kwietniu 1943 r. i wielkiego powstania warszawskiego 1 sierpnia 1944 r. Na prawym brzegu, gdzie Armia Czerwona czekała aż wykrwawi się Armia Krajowa i polskie podziemie, wille, w tym dawny szpital francuski zostały ocalone. Oszczędzono warszawską poddzielnicę - Saską Kępę. – To taka wasza mała Francja, z ulicą Francuską, francuskimi kawiarniami i klubami. Odnalazłem tu nawet stare francuskie gazety. To niezwykle – opowiada mi Philippe, dla którego Madeleine całe życie była jak duch. – Moja rodzina o niej mówiła, przechowywaliśmy pamięć o niej, ale nigdy jej nie poznałem, zginęła w wypadku samochodowym pod Sochaczewem. Nigdy nie opuściła swojej ukochanej Polski, swojej drugiej ojczyzny – dodaje wzruszony. Philippe jest pisarzem i reżyserem. Jego marzeniem jest, aby pamięć o l'Escadron Blue została przywrócona światu. We Francji wydał książkę o Madeleine. Jej tytuł brzmi „L’Insoumise” (Niepokonana). Philippe chciałby wydać ją również w Polsce. Szukamy wspólnie wydawcy po to, aby nasz wspólny kawałek francusko-polskiej historii nie popadł w zapomnienie.

Madeleine Pauliac na początku pracowała w Warszawie prawie sama, zaledwie z jednym francuskim lekarzem. Dopiero w lipcu dołączyły do ​​niej pielęgniarki. W praskim szpitalu nie było wody, prądu, ogrzewania. Trzeba było chodzić po wodę do Wisły, na której wciąż unosiły się ludzkie zwłoki. Jako łóżka służyły ławki. Brakowało wszystkiego: żywności i leków. Zrujnowana i spalona Warszawa budziła współczucie. Jednak najgorsze wspomnienia Madeleine miała z północnej Polski, z Trójmiasta. Tak pisze o jednej z niemieckich fabryk:

„Przy Adolf Hitler Strasse odwiedziłam fabrykę, w której Niemcy robili mydło z ludzkich zwłok, widziałam kadzie, a w nich setki zdekapitowanych ciał, głowy były w kadziach obok. Na jednym z ciał widziałam tatuaż polskiego marynarza, na innym napis "classe 1912" wytatuowany na ramieniu. (...) Żadne z ciał nie nosiło śladów kuli, autopsja nie wykazała uszkodzeń narządów wewnętrznych. Narzędziem śmierci mogła być gilotyna. Mydło, które znaleźliśmy, służyło do mycia rąk na salach operacyjnych (...)”

- Stalin nie chciał wypuścić wszystkich francuskich więźniów z łagrów – wyjaśnia Philippe, zwłaszcza Alzatczyków i tych wszystkich wcielonych siłą do Wehrmachtu, a jeszcze mniej żołnierze dywizji SS Charlemagne. To byli Francuzi, którzy walczyli dobrowolnie u boku Hitlera. De Gaulle wiedział, że żelazna kurtyna wkrótce opadnie, stąd był też wyścig z czasem, aby uratować jak najwięcej Francuzów – tłumaczy Philippe. Czemu przysłał kobiety? – Być może uważał, że kobietom będzie łatwiej, że nikt nie będzie traktował ich, jak żołnierzy, ale jak pomoc medyczną i tym sposobem ich misja okaże się sukcesem – wyjaśnia Philippe. Pielęgniarki z l'Escadron Blue miały między 19 a dwadzieścia kilka lat. Niektóre prawo jazdy zrobiły tuż przed wylotem do Polski. Ze swojej misji robiły notatki, ozdabiając je zabawnymi karykaturalnymi rysunkami. Często się przekomarzały. Za Madelaine były gotowe wskoczyć w ogień. Przysięgały jej wierność, a do siebie nawzajem zwracały się, jak żołnierze: po nazwisku, albo przydomku: „Petit Bob”, „Sainto”, „Blaise”, „Stiffler”, „Heiniger”, „Guillot”, “Tschupp”, “Pages”, “Reveron”.

„On suiverait Pauliac a la vie et a la mort!” (tł: Za Pauliac na śmierć i życie). Madeleine, która była jedną z zaledwie kilkuset kobiet, które zdobyły dyplom medyczny w ówczesnej Francji, była osobą charyzmatyczną. Potrafiła zarazić siłą i entuzjazmem pozostałe uczestniczki misji. Jako młoda dziewczyna aktywnie uprawiała sport, jeździła na nartach, wspinała się po górach. W wyzwalanej Polsce cudem zdobywała lekarstwa, opał, benzynę dla ambulansów l'Escadron Blue.

Jej misja była sukcesem. Kobiety pomogły kilku tysiącom Francuzów wrócić do Francji. Pielęgniarki i sama Madeleine były świadkami tego, co działo się w zniszczonej wojną Polsce, odwiedzały obozy koncentracyjne. Na własne oczy oglądały krematoria, góry szkieletów, niemieckie fabryki, bestialstwo, które przeżyli Polki i Polacy w okupowanej Polsce. Po powrocie do kraju opowiadały do czego posuwali się na polskich ziemiach Sowieccy żołnierze. Trudno wyobrazić sobie bardziej wiarygodne świadectwo na temat historii naszego kraju niż z to, które dawał l'Escadron Blue. Madeleine tak pisze o wędrówkach ludów, które przemierzały zniszczony kraj oraz napięcia, jakie towarzyszyły tym powrotom:

„25 maja wyruszyliśmy do Gdańska z szefem PCK Christianem i wysłannikiem amerykańskiego Czerwonego Krzyża, w konwoju dwóch ciężarówek, Drogi są w złym stanie, wszystkie mosty na Wiśle zostały barbarzyńsko zniszczone. (...) W zrujnowanym Gdańsku stoją szkielety domów, (...) w niektórych częściach miasta śmierdzi, tramwaje leżą przewrócone, niektóre spalone. Widziałam niemieckie pociągi pancerne w bardzo dobrym stanie. (...) Codziennie na ulicach zauważam niemieckich i polskich uchodźców. Prowadzą wyścigi, kto pierwszy dotrze do pustych domów, Polacy skarżą się, że Rosjanie faworyzują Niemców (...). Uchodźcy poruszają się pieszo, z bagażem na plecach. Widziałam też dwie pełne godności siostry zakonne pchające wózki z dobytkiem. (...) Na ulicach mało ludzi, większość to kobiety z dziećmi i starcy. Mijamy ich koczujących na polach i wśród ruin, powinni pracować, ale kontroli nie ma, więc nie robią nic. Spałam w Langfuhrcie, trzy kilometry od Gdańska, w domu Polskiego Czerwonego Krzyża (...).”

Marsylianka

Pięcioma karetkami, z których każda mogła przewozić do czterech pacjentów leżących lub dziesięcioro siedzących, l'Escadron Blue przejechał około 40 000 kilometrów po polskich drogach w całym kraju. Pielęgniarki i Madeleine cały czas czuły się zagrożone. – Wolałam bombardowania niż te ciągłe zaczepki radzieckich żołnierzy – tłumaczyła Sainto, jedna z pielęgniarek, która w przypadku napadu Sowietów zaplanowała popełnić samobójstwo.

Poszukując francuskich jeńców l'Escadron Blue miał swój sposób na szybki odzew w ich strony. - Wchodząc do obozu, dziewczyny śpiewały Marsyliankę, a francuscy żołnierze słysząc nasz hymn, odpowiadali śpiewem - tłumaczy Huguette Rother-Kunegel. - Jako Alzatka, moja matka była w stanie dostrzec akcent, jeśli żołnierze byli Alzatczykami lub Niemcami, którzy udawali Francuzów – dodaje.

Po odnalezieniu swoich rodaków, dziewczyny zaczynały wymianę handlową z Sowietami, aby wyprowadzić Francuzów z obozu; wódka i papierosy służyły jako waluta.

Francuzi uwalniani z sowieckich obozów na terenie ZSRR i niemieckich na terenie Polski byli schorowani, brudni, bez pieniędzy. Nie potrafili porozumieć się z otoczeniem, byli zdezorientowani. Niektórzy nie wiedzieli nawet, czy Paryż przetrwał wojnę, czy Francja jest okupowana czy nie. Wielu straciło nadzieję na powrót do swojej ojczyzny. L'Escadron Blue, wysyłając ich do domu, ratował im życie. Przy pierwszym spotkaniu padały chaotyczne pytania, jak relacjonuje Madeleine:

„Krążą plotki. Czy to prawda, że Ameryka wypowiedziała Rosji wojnę? Czy to prawda, że trzy transporty z Odessy zostały zatopione na Morzu Czarnym i 15 tysięcy Francuzów utopiło się? Czy to prawda, że Paryż jest w ruinie, a z wieży Eiffla pozostało jedno piętro?”

Philippe Maynial myśli także o tych, którzy nie mieli okazji opuścić obozów. Wciąż nie znamy losu od 20 000 do 50 000 Francuzów, którzy pozostali na tych terenach, a których losu nigdy już poznany – wzdycha.

Madeleine była również w Auschwitz-Birkenau, to był ostatni etap jej misji w Polsce.

Niewinne. Historia zbezczeszczonego klasztoru

Madeleine Pauliac, która zginęła w misji w wypadku samochodowym pod Warszawą w lutym 1946 r., zainspirowała francuską reżyserkę Anne Fontaine, która w swoim filmie „Niewinne” z 2016 r. ze świetnymi kreacjami Agaty Buzek i Agaty Kuleszy, opowiada historię klasztoru, a w nim zamordowanych i zgwałconych zakonnic przez sowieckich żołnierzy. Te, które przeżyły zwróciły się do Madeleine po pomoc medyczną, w tym o przyjęcie porodów sióstr, które zaszły ze swoimi oprawcami w ciążę.

Jednak fabuła w tym filmie odbiega od prawdy historycznej. Siostra przełożona z filmu „Niewinne” chciała zakazać wejścia do klasztoru obcym, w tym Madeleine i towarzyszącemu jej żydowskiemu lekarzowi, postaci, która w rzeczywistości nie istniała. Siostra przełożona sama chorując na syfilis, przed śmiercią skazuje nowo narodzone dzieci na śmierć, które po symbolicznym chrzcie, porzuca zimą na mrozie pod przydrożnym krzyżem. Wszystko to fikcja. Prawdą historyczną jest natomiast to, że Madeleine opiekowała się zakonnicami, pomogła również wywieźć 25 polskich sierot, w tym dzieci zgwałconych zakonnic do Francji. Tam znalazła im rodziny, czyniąc ich życie szczęśliwym po opuszczeniu polskich ruin i zgliszczy. Madeleine tak pisze o sprawie zakonnic:

„W dzień po moim przyjeździe przyszła do mnie delegacja pięciu niemieckich zakonnic katolickich pracujących dla Czerwonego Krzyża. Było ich 25, 15 nie żyje, zostały zgwałcone, a potem zamordowane przez Rosjan. Dziesięć ocalałych zakonnic też zostało zgwałconych, niektóre 42, a inne 35 lub 50 razy. Pięć z nich jest w ciąży i przyszły do mnie po radę, chciały dowiedzieć się więcej o aborcji, której można by dokonać w sekrecie. (...) Rosjanom nie wystarczają gwałty na Niemkach, Polkach i Francuzkach, biorą się też do Rosjanek, wszystkie kobiety między 12. a 70. rokiem życia.”

Film we Francji okazał się sukcesem. – W Polsce został chyba chłodno przyjęty? – pyta Philippe. Skąd zmiana akcentów w filmie? – pytam z kolei Philippe’a. – Reżyser ma prawo do dramaturgii historii, licentia poetica – odpowiada Philippe. W Filmie „Niewinne” Madeleine jest młodą lekarką, a nie szefową całej misji Francuskiego Czerwonego Krzyża w Polsce. Ratuje zakonnice po kryjomu, wymykając się w nocy ze szpitala do klasztoru. Sama jest nieco zagubiona w ogarniętej wojną Polsce, a głównymi bohaterkami są zmagające się i niepogodzone ze swoją cielesnością zakonnice.

Historia wyglądała nieco inaczej. Dopiero teraz udaje nam się ją poznać. Przynajmniej częściowo.

Expose premiera - orto najważniejsze obietnice Morawieckiego

Więcej na temat:

Komentarze

4000/4000

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

02.07.2019 08:50:17

Jakieś 10 lat temu spotkałem kogoś kto posiadał takie samo nazwisko jak ja. Bardzo ta osoba się ucieszyła i mówiła że też miała brata o takim samym nazwisku i podobnym do mnie ale jej brat zginął w czasie wojny. Miała jego zdjęcia i ciekawe historie. Przysluchiwal się tym opowieścią mój kolega trochę starszy. Po skończonych opowieściach siostry powiedział że zna tego pana. Był on wpolpracownikiem Niemców. Wybitny bandyta i zabijał niewinnych ludzi. Wszyscy w okolocy go znsli poniewaz byl szalony. Został zabity przez partyzantów razem z Niemcami jakimi pracował. Niektóre opowieści można łatwo ocenić jednak opowieści czekają na na tak długi czas ponieważ okazują się kompletnie nieprawdziwe. Czesto okazuje się że prawda jest całkowicie odwrotna i to kat jest oprawca i taki były opowieści tych gwalcicieli.

29.06.2019 15:52:34

W 90r ZSRR przyznał że zbrodni w Katyniu dokonali sowieci,i nie ma żadnych podstaw by myśleć inaczej,głupcem jest ten kto podważa tak oczywiste fakty.Co więcej takich zbrodni na ziemiach wschodnich II RP po 17 września było bardzo dużo,do dziś świadczą pamięcią pomniki rozsiane po lasach i nie tylko w zachowanych granicach ziem z II RP.Metody mieli diabelskie,jak zabijanie jeńców granatami albo podcinanie gardał jeńcom Korpusu ochrony pogranicza scyzorykami.

29.06.2019 15:09:58

Takich historii jest jeszcze dużo , o których świat nie wie.....wielu ludzi, żołnierzy, pielęgniarki, lekarze a nawet 8-9 letnie dzieci pomagały w tym okropnym czasie......



Znam historię tylko mówioną przez mojego tatę o swoim ojcu, a moim dziadku....( wszyscy już nie żyją ) ....ile mój dziadek uratował istnień ludzkich, ilu więźniom pomógł, był w AK a przeżył wojnę tylko dzięki znajomości 6 języków i świata - bo był marynarzem przed wojną...piękna historia.....szkoda, że nie została zapisana przez mojego Tatę.



Powinniśmy zrobić wszystko i udostępnić takim właśnie ludziom, aby mogli ZACHOWAĆ PAMIĘĆ O TYCH DZIELNYCH " MISJONARKACH Z FRANCJI"....

28.06.2019 23:09:50

https://ksiazki.wp.pl/czy-kiedys-wybaczymy-rosjanom-te-zbrodnie-6145932316698241a?ticaid=119588



https://opinie.wp.pl/jestem-polka-jezus-maria-gwalty-zolnierzy-armii-czerwonej-6125109199599745a



https://opinie.wp.pl/mamy-prawo-do-wszystkich-polek-sowieckie-gwalty-nad-wisla-6176309811914881a

28.06.2019 21:18:13

Tempa kurwo komunistyczna komu mamy dziekowac i miec szacunek do najezdzcy !!!!!



spieprzaj z tego forum

28.06.2019 14:30:35

W KATYNIU MORDOWALI NIEMCY !!!



Dowody, zeznania świadków, fakty:



1) Ekshumowane wiosną 1943 zwłoki polskich oficerów były w o wiele lepszym stanie niż wskazywałoby na to ich 3 letnie przebywanie w ziemi (1940 - 43). Dobrze zachowane tkanki mózgowe i mięśniowe i ścięgna wskazywały na około 1,5 roczne przebywanie w ziemi (data mordu II półrocze 1941). Podobna ekspertyza została przeprowadzona odnośnie odzieży.



2) Zapiski w znalezionych przy zwłokach dokumentach były z datami 1941 co dobitnie pokazuje, ze w 1941r. oficerowie jeszcze żyli.



3) Istnieli świadkowie, głównie miejscowi kołchoźnicy, którzy widzieli polskich oficerów żywych w 1941r. wykonujących roboty drogowe pod nadzorem Sowietów. Kucharki na niemieckiej posesji były świadkami rozstrzeliwań jesienią 1941, ich zeznania zostały potwierdzone ponownie w latach 90 tych.



4) Istniał protokół operacyjny 537 batalionu Einsatzgruppen z 1941r. do naczelnego dowództwa III Rzeszy o rozstrzelaniu w okolicach Smoleńska dużej ilości Żydów, bolszewików i Polaków



5) Fragment listu z poczty polowej z 04 października 1941r jednego z obergereiterów do gereitera: „…w Katyniu trwa masakra polskich oficerów…”



6) Wacław Pich – jeden z polskich oficerów – został postrzelony przez pijanego Niemca w głowę tak, że rana nie była śmiertelna. Po odzyskaniu przytomności zdołał wydostać się z mogiły i uciec. Złożył zeznania w 1953 i nigdy ich nie odwołał.



7) Rzekomy dokument Berii do Stalina „O rozstrzelaniu polskich oficerów” został nieudolnie sfałszowany przez ludzi Gorbaczowa w latach 80tych. W latach 2008-2010 dokonano ekspertyzy tego dokumentu, która wykazała fałszerstwo w 50 miejscach (czcionki, papier, podpisy, rozstępy pomiędzy literami) gdzie w prawie rosyjskim już przy 7 oznakach uznaje się dokument za sfałszowany. Człowiek, który opublikował wyniki tej ekspertyzy - Wiktor Iljuchin - został zlikwidowany już w 2011r. wkrótce po publikacji.



8) Bzdurne zeznania Friedricha Ahrensa (głównodowodzącego rozstrzeliwaniami) w procesach norymberskich, który powiedział, że odkrył groby widząć wilka kopiącego dół na głebokość 1,5m (1 lipca 1946, 168 dzień procesów, vol. 17)



9) 11 z 13 “międzynarodowych” ekspertów powołanych przez samego Gebelsa badających zbrodnię katyńską na podstawie stanu zwłok i dokumentów znalezionych przy oficerach zaprzeczyło, że mord miał miejsce w 1940r. Zostali zmuszeni do międzylądowania w Białej Podlaskiej i do podpisania protokołu z datą mordu 1940r. “Międzynarodowych” bo pochodzili z krajów kolaborujących z Niemcami.



10) Pociski w czaszkach oficerów jak i stalowe sznury, którymi były skrępowane ręce oficerów były produkcji niemieckiej.



11) Roman Świątkiewicz – więzień łagru w Workucie – pracował razem z Niemcami, którzy otwarcie opowiadali o żywych polskich oficerach w 1941r. w Katyniu po zdobyciu terenów wokół Smoleńska.



Poznajmy prawdę historyczną i nie dajmy się złapać w sidła antykomunizmu !!!



NIECH ŻYJE KOMUNIZM !!!



PUBLICZNIE NAWOŁUJĘ DO PROPAGOWANIA KOMUNIZMU !!!

28.06.2019 14:03:15

Bzdury.



W Kongresówce zachowywali się przyzwoicie.

28.06.2019 13:38:58

jak to się nazistowska francja z komuchami gryzie jedni na drugich zwalają .... widzę obrońców ruskich którzy historii nie znają

28.06.2019 13:23:19

Kolejna próba przekłamywania historii?! Znów z Rosjan robi się agresorów? Pomijacie najważniejsze, że to Niemcy zaatakowały, a Rosjanie ich pokonali! Zwracam wam uwagę na zdanie "negocjować uwolnienie francuskich żołnierzy z sowieckich obozów jenieckich"... Co robili francuscy żołnierze w sowieckich obozach?! Czy aby nie byli to francuscy żołnierze służący w narodowych legionach Waffen SS?! Bo chyba innych Francuzów to Rosjanie nie zamykali w obozach....

28.06.2019 12:16:44

I następne kłamstwo poszło w świat na temat wojny w Polsce.

28.06.2019 09:40:38

Francja to od rewolucji upadająca, chimeryczna, fałszywa i obłudna dama. IIWŚ obnażyła nicość i pustkę jej elit. I rozdarcie wprost nie wyobrażalne. Część Francuzów zaciągnęła się do SS walcząc w swoim przekonaniu o katolickie ideały... inni do de Gaulle'a walcząc o europejską demokrację... a większość - zdecydowana większość uważała, że można spokojnie żyć pod niemieckim panowaniem. Nie bez znaczenia są wspomnienia Niemców z pięknej i bezpiecznej i sytej Francji.

28.06.2019 09:29:29

Przy całym braku sympatii dla wielu poczynań Kremla dziwi mnie jazda po ruskich jaką ostatnio obserwuję np. w Onecie. Wypada czasem wspomnieć o bodajże ponad 300 tys. poległych Rosjan w polskiej ziemi. Jaki czekałby nas los pod butem Niemców, przepraszam "nazistów" bo tylko tak wolno nazywać tą największą machinę eksterminacji...

28.06.2019 09:21:55

http://www.polskaniezwykla.pl/web/place/44941,jawor-pomnik-wiezniarek-francuskich.html

28.06.2019 09:15:42

Zamek w Jaworze – więzienie



„Frauenzuchthaus „ Jauer



https://www.google.pl/search?q=„Frauenzuchthaus „ Jauer

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na demaskator24@polskapress.pl

Masz materiał do sprawdzenia?

Prześlij do nas informacje, które weźmiemy pod lupę

Czytaj także

Polecane dla Ciebie