Jean-Yves Camus: Nie będzie sojuszu PiS i partii Marine Le Pen, Kaczyński nie jest politykiem ekstremalnej prawicy

BERTRAND GUAY/AFP/East News

Katarzyna Stańko

Sojusz Le Pen i Kaczyńskiego nie jest możliwy. Francja jest podzielona pomiędzy dwa bloki polityczne, jak Polska. Ta sytuacja będzie trwała do kolejnych wyborów prezydenckich w 2022 r., kiedy to Marine Le Pen ponownie zmierzy się z Macronem. Do skrócenia kadencji prezydenta Macrona nie dojdzie - mówi nam Jean-Yves Camus, politolog, specjalista od ruchów radykalnych z Francuskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych i Strategicznych (IRIS) w Paryżu.

Katarzyna Stańko: Czy jest Pan zaskoczony wygraną Marine Le Pen we Francji w wyborach europejskich?

Jean - Yves Camus: Niespecjalnie. Od kilku miesięcy sondaże pokazywały, że Zjednoczenie Narodowe Marine le Pen wyprzedzi partię La Republique en Marche Emmanuela Macrona. LERM przegrywa o 0,9 proc. To nawet mniej niż przewidywały sondaże. Nie zmienia to faktu, że Le Pen wygrywa i otrzymała pół miliona więcej głosów niż w poprzednich wyborach europejskich. Dodatkowo mieliśmy większą o 10 proc. frekwencję niż w 2014 r. To dużo. Zawdzięczamy ten fenomen mobilizacji ekologów i młodych ludzi, którzy poparli Zielonych oraz zwolenników Marine Le Pen.

Czy to osobista porażka prezydenta Emmanuela Macrona?

Mobilizacja partii LERM była satysfakcjonująca. Prezydent miał mniej więcej tyle samo zwolenników, co podczas pierwszej tury wyborów prezydenckich w 2017 r, ale to nie wystarczyło, aby pokonać radykalną prawicę. LERM musi zrobić podsumowanie, co nie zadziałało w tej kampanii i czy jedynka na liście tej partii, czyli Nathalie Loiseau, była dobrym wyborem. Pani Loiseau jest wspaniałym dyplomatą, ale nie jest politykiem. LERM jest partią, która istnieje zaledwie dwa lata, powstała przy okazji wyborów parlamentarnych w 2017 r. Zatem jest świeżym bytem, który nie ma silnej struktury.

Nathalie Loiseau była kilka razy w Polsce. W styczniu udzieliła nam wywiadu, przygotowywała wówczas wizytę prezydenta Macrona, do której nie doszło jeszcze w Polsce.

Tak. Ona jest technokratką, byłaby świetnym europosłem, ale nie była lokomotywą tych wyborów, które charakteryzowały się ogromną polaryzacją postaw. Ona nie jest przyzwyczajona do wielkich publicznych wystąpień ani kongresów. Nie jest zwierzęciem politycznym.

Jaki jest najważniejszy powód wygranej partii Marine Le Pen? Mobilizacja elektoratu? Zjednoczenie Narodowe jest teraz czołową siłą polityczną Francji.

Ona wykorzystała sytuację swoistego meczu. Te wybory to był mecz między Marine Le Pen a Emmanuelem Macronem. Na Zjednoczenie Narodowe głosował nie tylko ich tradycyjny elektorat, ale również niezadowoleni z Macrona sfrustrowani wyborcy o poglądach socjalistycznych, lewicowych czy konserwatywnych. To wyjątkowa sytuacja, jeśli chodzi o francuską prawicę. Totalna porażka konserwatystów.

Skąd takie rozczarowanie partiami tradycyjnymi, które nie są w stanie się podnieść po porażce wyborów w 2017 r.?

Po pierwsze - fenomen zużycia. Po drugie – brak odpowiednich liderów na listach partii tradycyjnych. Konserwatyści, których porównałbym do Prawa i Sprawiedliwości w Polsce, stracili elektorat centrowy na rzecz Macrona i prawicowo-konserwatywny, bardziej radykalny na rzecz Le Pen.

Le Pen zażądała po wyborach skrócenia kadencji francuskiego Zgromadzenia Narodowego i dymisji prezydenta Macrona. To realne?

Wszystko jest możliwe. Prezydent może rozwiązać Zgromadzenie Narodowe, jeśli takie będzie jego życzenie, ale Emmanuel Macron został wybrany na 5 lat, właśnie znajduje się w połowie swojego mandatu. Podobnie, jak posłowie naszego parlamentu.To były jednak wybory europejskie, a dwie partie otrzymały podobny wynik. Le Pen zachowuje się, jak polityk i twarda opozycja, ale to nie jest poważne żądanie.

Które tematy były najważniejsze podczas kampanii? O czym się teraz dyskutuje we Francji?

Być za lub przeciw Macronowi. To był jedyny temat kampanii wyborów europejskich.

A Europa?

LERM powtarzało, że chce więcej Europy, a politycy z partii Le Pen, że potrzeba więcej suwerenności. Mieliśmy dwubiegunowy wybór: albo Macron, albo Le Pen. Albo więcej Europy, albo mniej Europy. Ekstremalna polaryzacja. Zaskakujące, że w tej sytuacji Zieloni otrzymali trzeci wynik, bo w zasadzie wszystkie partie we Francji chcą działań proekologicznych.

W którym kierunku idzie teraz Zjednoczenie Narodowe Le Pen?

Następne wybory, to będą wybory lokalne, proporcjonalne. Lokalnie Le Pen jest silna, ma lokalnych liderów, zdobędzie regiony, ale nie wydaje mi się, aby zwyciężyła w wyborach prezydenckich w 2022 r. Ona zrobiła ogromny progres, prawdopodobnie zmierzy się z Macronem ponownie w kampanii prezydenckiej, ale nie sądzę, aby udało jej się skonstruować większość, żeby wygrać wybory prezydenckie. Wszystko jest jednak wciąż możliwe. Ja widzę dwie opcje tak naprawdę: powrót byłego prezydenta Nicolasa Sarkozy'ego, którego nie należy nie doceniać. To jedyny polityk, które dzisiaj jest w stanie zmobilizować elektorat konserwatywny we Francji. Druga możliwość to podział w Zjednoczeniu Narodowym na ugrupowanie o mniej i bardziej radykalnym charakterze.

Czy religia i Kościół były tematem dyskusji, jak w Polsce?

Nie. Kandydaci zadeklarowali swoje wyznania, odnosili się do kwestii światopoglądowych, jak in vitro, ale religia nie jest elementem, który mobilizuje francuskich wyborców.

A islam?

Marine Le Pen atakowała ugrupowanie "Francja Niepokorna" Jeana-Luca Mélenchona twierdząc, że ta partia jest partią islamistów, ale to nie islam jest dominujący w debacie politycznej we Francji, tylko imigracja. Mieliśmy wprawdzie zamach w Lyonie, ale nie było w nim ofiar. Kampania nie była specjalnie zanieczyszczona retoryką antyislamską.

Terroryzm?

Mniej niż w wyborach prezydenckich 2017, kiedy 6 miesięcy wcześniej był wielki zamach terrorystyczny w Nicei.

Jak definiuje Pan partię Marine Le Pen obecnie?

Radykalna prawica. Z powodu narracji tożsamościowej i antyimigranckiej.

Premier Morawiecki zadeklarował w wywiadzie dla "Polski", że nie chce być w sojuszu z Marine Le Pen, choć nie wyklucza sojuszu z Matteo Salvinim

To oczywiste. Ani Orban, ani PiS nie chcą aliansu z Marine Le Pen, ponieważ ona jest ekstremalną prawicą, a ani Orban, Morawiecki czy Kaczyński nie są politykami ekstremalnej prawicy. To są konserwatyści. Bardziej konserwatywni niż konserwatyści francuscy, bardziej eurosceptyczni niż nasi politycy. Ale Zjednoczenie Narodowe i PiS to są kompletnie różne ideologie. Zresztą, proszę sobie wyobrazić, co stałoby się z wizerunkiem Polski zagranica, gdyby takie deklaracje padły.

Macron ma się zmierzyć z Le Pen w wyborach 2022 r., ale z wyborów europejskich wyszedł bardzo osłabiony, prawda?

On nie stracił zwolenników w tym głosowaniu. Sondaże pokazywały, ze przegra 3-4 proc. A przegrał 0,9 proc. To jest porażka, ale spodziewana i łagodna.

Co będzie dalej z ruchem "żółtych kamizelek?"

Ostatni weekend pokazał, że demonstracje były najmniej liczne od listopada 2018 r. Myślę, że obserwujemy schyłek tego ruchu. Wiele "żółtych kamizelek" poszło za Marine Le Pen, o dziwo nie poszli za radykalną lewicą, czyli za Mélenchonem.

Czy bojówkarze z Black Blok mają duży wpływ na ruch "żółtych kamizelek"? To oni są odpowiedzialni za niszczenie sklepów, palenie samochodów i ustawiania barykad na ulicach francuskich miast. Czy oni są społecznie niebezpiecznym zjawiskiem?

Oni są obecni podczas demonstracji, ale w zasadzie tylko wtedy.

Czy schyłek ruchu "żółtych kamizelek" oznacza, że Francuzi nie są już sfrustrowani?

Są sfrustrowani, ale ruch ten popełnił dwa błędy. Po pierwsze nie udało im się zjednoczyć i wytworzyć struktur, cały czas byli spontanicznym ruchem, po drugie - z demonstracji na początku pacyfistycznych przekształcili się w manifestantów posługujących się przemocą. Wielu Francuzów wycofało dlatego poparcie dla nich.

Czy Rosja ma wpływ na ruch "żółtych kamizelek"?

Nie sądzę. Nie umniejszam prób Rosji osłabienia Europy, całej Europy, ale to nie Rosja inicjowała te demonstracje. Rosja się przypatrywała temu ruchowi, ale nie przejęła nad nim kontroli.

Co dalej z Francją? Od kampanii prezydenckiej mówi się we Francji o powrocie protekcjonizmu, o niechęci do wolnego rynku, otwarcia granic na pracowników z Europy Wschodniej. Jakie będą tendencje w najbliższym czasie i w dalszej perspektywie?

Mam wrażenie, że od poprzednich wyborów strach przed Europą Wschodnią się zmniejszył. Zajął go strach przed islamem i imigracją niekontrolowaną. Konkurencja z Europy Wschodniej wciąż jest obecna w dyskusji o pracownikach delegowanych, nierównościach społecznych i w wynagrodzeniach, a tym samym konkurencji dla francuskiego rynku pracy, ale w mniejszym stopniu. Bardzo dużo o konkurencji ze Wschodu, o polskim hydrauliku mówiło się we Francji w 2005 r. przy okazji głosowania nad konstytucją dla Europy. We Francji projekt ten nie został zaakceptowany. W tej kampanii tego nie było. Polska i Polacy stali się kozłem ofiarnym kampanii konstytucyjnej 2005 r. we Francji. To było niebezpieczne dla dalszej integracji Unii Europejskiej. Teraz mamy jedynie debatę o dyrektywie o pracownikach delegowanych.

polecane: FLESZ: Turystyka kosmiczna nie taka kolorowa

Więcej na temat:

Komentarze

4000/4000

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

31.05.2019 22:34:22

Hejka jestem chętna na spotkanko z miłym panem.wiek nie gra roli,liczy sie dobre towarzystwo na studiach miałam tyle nauki, że nie było czasu gdzieś wyjść a jednak trzeba się zabawić trochę.Jeżeli jesteś zainteresowany – proszę, odwieź mój profil a napewno się dogadamy :



www.wyspakobiet.eu/sylwia



www.wyspakobiet.eu/sylwia



www.wyspakobiet.eu/sylwia



www.wyspakobiet.eu/sylwia



www.wyspakobiet.eu/sylwia

31.05.2019 16:29:11

Fajny artykuł

31.05.2019 13:31:05

"Morawiecki czy Kaczyński nie są politykami ekstremalnej prawicy. To są konserwatyści"... Hahaha... PiS to jest partia narorowo-socjalistyczna, a patrząc na jej program gospodarczy to nawet etatystyczno-socjalistyczna.

31.05.2019 12:53:19

Hejka Panowie :), chciałabym tą drogą poznać fajnego faceta na resztę życia.Ja 25 letnia szczupła blondynka po nieudanym związku,wiek nie gra roli, jesteś samotny ? Napisz do mnie na portalu :



https:/wyspakobiet.eu/magda29

31.05.2019 12:51:06

Wolna, samotna pani lat 25, której bardzo dokucza samotność, chętnie pozna pana do znajomości, oczywiście wolnego , któremu dokucza samotność, Jeżeli jesteś zainteresowany – proszę, odwieź mój profil na :



https://www.wyspakobiet.eu/sandra25

31.05.2019 11:51:03

Kaczyński nie potrafi się z nikim dogadać kto nie żyje w jego skrupulatnie plecionym świecie.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na demaskator24@polskapress.pl

Masz materiał do sprawdzenia?

Prześlij do nas informacje, które weźmiemy pod lupę

Czytaj także

Polecane dla Ciebie