Kłamstwa, manipulacje, fałszywy kontekst. Różne typy fake newsów i jak się przed nimi ustrzec wyjaśnia ekspert Jacek Wasilewski

123rf.com

Jakub Oworuszko

Dotychczas nie powstał dobry algorytm, który oceni, że coś jest fake newsem, a coś nie. Myślę, że w miarę, gdy te metody będą się doskonalić, będą też nowe metody tworzenia fake newsów. To jak rywalizacja pomiędzy złodziejami a konstruktorami sejfu - przekonuje dr hab. Jacek Wasilewski z wydziału Dziennikarstwa, Informacji i Bibliologii Uniwersytetu Warszawskiego.

Jakub Oworuszko, Demaskator24: Czym są fake newsy?

Dr hab. Jacek Wasilewski: To informacje nieprawdziwe lub częściowo nieprawdziwe, które udają informacje autentyczne, tak, aby realizować interes osoby, która je stworzyła. Ich celem może być zdezawuowanie przeciwnika politycznego czy jakiegoś produktu, albo zwiększenie ruchu na stronie internetowej. To połączenie kłamstwa, czarnego PR-u i plotki, a czasem rozrywki.

Jakie są rodzaje fake newsów?

Możemy podzielić fake newsy na kilka typologii. Na przykład w zależności od treści, będą to „newsy” ze sfabrykowaną treścią (fabricated content), treścią zniekształconą (manipulated content), która jest osadzona wśród prawdziwych faktów, treścią fałszywą przypisaną prawdziwym źródłom (imposter content), o co zupełnie łatwo, kiedy można dość dobrze synchronizować głos z wargami w plikach wideo, tworząc nieistniejące wypowiedzi. Przykładem takiego newsa był tweet o poparciu przez premiera akcji WOŚP czy o tym, jak Tomasz Lis namawiał do obalenia rządu PiS. Ostatni typ to fałszywy kontekst (false kontext) – gdy informacje mogą być prawdziwe, ale umieszczone są w kontekście zniekształcającym ich właściwą interpretację. Z dwoma ostatnimi typami możemy się spotkać w satyrze, więc czasem się zdarza, że to, co miało być tylko żartem, staje się fake newsem, jak np. żart Andy Borowitza o tym, że Donald Trump zawija telefony w folię aluminiową. Wtedy fake newsa robią ci, którzy przekazują go jako prawdziwą informację. Zresztą ten mechanizm wykorzystują primaaprilisowe informacje albo audycja Orsona Wellesa o ataku Marsjan. Można fake newsy typologizować też na podstawie intencji nadawcy: fake news, który funkcjonuje jako clicbait, np. o rzekomej śmierci gwiazd (chodzi o to, żeby internauta kliknął w link i „zrobił ruch na stronie” - red.), fake news mający zaszkodzić danym firmom, fake news mający zaszkodzić danym partiom czy grupom polityków oraz fake news jako element wojny propagandowej, który ma wzbudzać mętlik w społeczeństwie (jak np. newsy antyszczepionkowe).

Dlaczego nie mówimy po prostu „kłamstwo”, tylko „fake news”?

Bo mówimy o konkretnym gatunku. Ogólnie kłamstwo jest wtedy, gdy z intencją mówimy, że np. ktoś przyszedł, a nie przyszedł. W przypadku fake newsa mówimy o kłamstwie manipulacyjnym, takim, które ubiera się w formę newsa, udaje informację, która dotyczy sfery publicznej i często podszywa się pod jakieś źródła. To taki rodzaj przebieranki, coś więcej, niż klasyczne kłamstwo. Taki fake news może występować nie tylko jako fałszywa strona internetowa. Może być fałszywym cytatem, który rozprzestrzenia się w social mediach. Takich cytatów nie sprawdzamy, bo ufamy naszym znajomym. W USA 67 proc. internautów wiedzę o bieżących wydarzeniach czerpie częściowo z mediów społecznościowych - wynika z raportu Pew Research Center z 2017 roku. Często lubimy też potwierdzać nasze poglądy, emocje. Gdy kogoś nie lubimy i pojawia się informacja, która nas w tym utwierdza, dzielimy się nią bez zastanowienia, czy jest prawdziwa. „A nie mówiłem?” - myślimy sobie. Rama gry i pojedynku sprawia, że dzielimy się na linii swojego poparcia i sprzeciwu w ten sposób, że oczekujemy ciosu, który zostanie zadany przeciwnikowi i oczekujemy również, że przeciwnik jest zły i będzie grał nieczysto.

Internet bardzo pomógł fake newsom. Odwiedzamy różne strony, tzn. wysyłamy żądanie o pobranie strony na nasz komputer. Wtedy ktoś może nam ją podmienić. W ten sposób wyłudza się też nasze dane – hasła, numery kart, lub prowokuje do jakiegoś działania, gdy myślimy, że jesteśmy na tej „właściwej stronie”. Tak się robi też z niektórymi stronami portali – są fałszywe. Informacje w internecie, w przeciwieństwie do prasy, gazet, nie są sprawdzane przez sztaby osób, redaktorów, itp.

Fake newsy istniały przed erą internetu?

Tak. Robiło się fałszywe numery gazet albo jakieś dokumenty przeciwko komuś. To wymagało ogromnych nakładów, jak np. wydanie przez carskie służby książeczki Protokoły Mędrców Syjonu, do dziś powielane, albo walka o czytelnictwo między Hearstem i Pulitzerem podczas wojny z Kubą, gdy rzekome zbrodnie Hiszpanów były prokurowane często w redakcjach. Dzisiaj zrobienie fake newsa jest proste, szczególnie, gdy mamy rozbudowany system podających – ktoś zarządzą np. trzema źródłami informacji. Nagle okazuje się, że ten fake news pojawia się w wielu miejscach, to go uwiarygadnia. Często jest też tak, że niektórzy ludzie uważają, że istnieje jakiś układ, który cenzuruje informacje, dlatego wierzą „w wycieki” o których piszą strony z fake newsami.

Jak się ustrzec przed fake newsami?

Po pierwsze warto czerpać informacje ze sprawdzonych źródeł, znanych i zaufanych stron informacyjnych. One mają narzędzia do sprawdzania wiarygodności wiadomości. Po drugie należy zwrócić uwagę na język i styl informacji – powinna nas zaniepokoić duża liczba przymiotników, które świadczą o emocjonalnym stosunku do danego tematu. Po trzecie trzeba sprawdzić, czy dana informacja istnieje w źródłach, na które powołuje się dane medium – być może w ogóle go nie ma, albo ma dziwny adres. Dla dociekliwszych jest sprawdzanie czasu rejestracji domeny i jej właściciela oraz jej powiązań. Są do tego specjalne serwisy, łatwo je wyszukać. Czy serwisy i teksty w ogóle mają jakieś nazwiska? Można sprawdzać przez porównywarkę obrazów, skąd zdjęcie zostało „zapożyczone”. To proste i łatwe sposoby. Zwykle za rozprzestrzenianiem się fake newsów odpowiedzialne są maszyny, więc sposób działania tweetów obsługiwanych przez boty jest zauważalny; podstawowe wskazówki do demaskacji czy detekcji bota opisuje np. strona botornot.co.

Jakie są najbardziej znane fake newsy?

Jest wiele fake newsów politycznych, ale dla mnie typowym mechanizmem fake newsa i jego emocjonalnego wymiaru jest tzw. „niebieski wieloryb”. Zaczęło się od zwykłej informacji w rosyjskiej gazecie, która została przejęta przez angielski tabloid. Następnie informacja była przedrukowana przez polskie gazety. Wszyscy powoływali się na jedno źródło. To co w Rosji było sugestią, w Wielkiej Brytanii stało się faktem, a w Polsce dużym zagrożeniem dla nastolatków. Pierwsi powielający chcieli zrobić sensację, potem kolejni martwili się o nastolatki. Dodatkowo całą historię uwiarygodniło Ministerstwo Edukacji, które wydało ostrzeżenie dla placówek oświaty, dyrektorów i nauczycieli. No a jak tu nie wierzyć Ministerstwu? Zwłaszcza, gdy ktoś w ministerstwie ma negatywne nastawienie do gier komputerowych i jest to dobry pretekst, by o przy okazji przed nimi przestrzec? Rządzi chęć potwierdzenia własnych emocji.

Czy trudno jest demaskować fake newsy i docierać z prawdziwym komunikatem do odbiorców?

Przeprowadzano badania z których wynika, że informacja, która już padła, nie może zostać „wymazana”. Istnieje wiele tego typu opisów, niektóre z nich, opisane w książce Tadeusza Tyszki o podejmowaniu decyzji, dotyczą np. badania prowadzonych na lekarzach, którzy – kiedy postawili już jakąś diagnozę, odrzucali kolejne informacje. Nawet te, które które mogłyby ją zmienić. Podobnie jest z fake newsami. Jeżeli już się w czymś upewnimy, nie chcemy zmieniać zdania. To dobrze widać na przykładzie tematu szczepionek. Mimo że naukowcy przekonują, że szczepionki są nieszkodliwe, to wiele osób uważa, że badania mogły zostać sfałszowane, że lekarze siedzą w kieszeni koncernów farmaceutycznych i ich argumenty można odrzucić. Czy trudno jest je demaskować? Bardzo trudno, bo źródła, które mówią coś odmiennego, niż nasze „poczucie prawdy”, na pewno są zatrute. Skorumpowane. W zmowie.

Kiedy fake newsy są niebezpieczne?

Zawsze. W dzisiejszym świecie każdy człowiek jest łakomym kąskiem dla sił rynkowych, politycznych, duchowych. Musimy pamiętać, że nasza uwaga jest cennym dobrem, które chce się zawłaszczyć. Technologia pozwala np. zmieniać czyiś wygląd na wideo czy manipulować jego wypowiedziami. Brak wiary w szczepionki jest tego najlepszym przykładem.

Czy politycy świadomie wykorzystują fake newsy?

Jeżeli rozpatrywalibyśmy w tym kontekście działania komisji smoleńskiej, to wydaje mi się, że politycy nawet produkują fake newsy. To proces, kiedy przypuszczenia i hipotezy stają się faktami. To, jaki jest status różnych stwierdzeń, jest bardzo ważne dla debaty społecznej. Kiedyś mówiono „rzekomo”, a dziś politycy starają się być wyraziści, dlatego mówią o „faktach”. Politycy używają fake newsów i często jest to świadoma gra. Jak to robią? Np. zadają pytania: „czy pan brał pieniądze” od kogoś. Takie pytanie jest dobrym początkiem dla fake newsa. Sugestię trudno „odusłyszeć”.

A co z tzw. retoryką polityczną?

Fake newsy często udają informacje dotyczące jakiegoś wydarzenia, w mniejszym stopniu dotyczą całościowych generalizacji, typowych dla poppolityki. Gdy mówimy, że „Polska jest w ruinie” albo że „za PO nie było ani dróg ani mostów”, to są to typowe wyborcze generalizacje. Język populistyczny rządzi się swoimi prawami: świat jest w nim czarno-biały, przeciwnik jest wyolbrzymiony, język jest bardzo emocjonalny i dominuje w nim skojarzeniowość, a nie to co słowa naprawdę znaczą.

Jaką tendencję pan dostrzega? Fake newsów będzie coraz więcej?

Facebook rozpoczął niedawno akcję usuwania fałszywych kont. Dotychczas nie powstał dobry algorytm, który oceni, że coś jest fake newsem, a coś nie. Myślę, że w miarę, gdy te metody będą się doskonalić, będą też nowe metody tworzenia fake newsów. To jak rywalizacja pomiędzy złodziejami a konstruktorami sejfu. Dlatego nie sądzę, że fake newsów będzie mniej. Być może większa będzie czujność ludzi. Jeżeli mówimy, że żyjemy w społeczeństwie informacyjnym, to fake newsy są jego chorobą. Na fake newsy potrzebne są przeciwciała – a może być nimi tylko odpowiedzialne dziennikarstwo.

polecane: Flesz - Co piąta transakcja będzie wymagać użycia PIN-u

Więcej na temat:

Komentarze

4000/4000

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na demaskator24@polskapress.pl

Masz materiał do sprawdzenia?

Prześlij do nas informacje, które weźmiemy pod lupę

Czytaj także

Polecane dla Ciebie