Kto zostanie szefem Komisji Europejskiej? Zdecydują ambicje Angeli Merkel

Fot. ARIS OIKONOMOU / AFP / East News

Katarzyna Stańko. Korespondencja z Brukseli

Niemiecki chrześcijański demokrata Manfred Weber, holenderski socjalista Frans Timmermans, duńska liberał Margrethe Vestager czy Francuz Michel Barnier? To najczęściej wymieniani, choć nie jedyni, kandydaci na szefa Komisji Europejskiej. Kto ostatecznie będzie rządzić Europą zapewne zdecydują jednak Niemcy.

W środę wieczorem w brukselskiej siedzibie Europejskiego Parlamentu odbyła się pierwsza i jedyna debata kandydatów na szefa Komisji Europejskiej - najważniejsze stanowiska we Wspólnocie. Premier Europy, jak czasem określa się szefa KE, zostanie wybrany po głosowaniu do Parlamentu Europejskiego. Kandydaci wskazani przez europejskie partie polityczne przedstawiali wczoraj swoje wizje Europy. Dużo mówiono o zmianach klimatycznych, praworządności, migracji, równości szans w Europie i opodatkowaniu gigantów internetowych.

Wielka gra Timmermansa

Najbardziej wyraziście we wczorajszej debacie wypadł socjalista Frans Timmermans, niezmiennie atakując Europę Wschodnią za jej politykę migracyjną oraz za łamanie praworządności.

- Jeśli kraje Europy Wschodniej odmówią solidarności w sprawie migracji, to wrócą granicę w UE - straszył Timmermans, dodając, że za każdym razem, kiedy przez Morze Śródziemne przedostaje się migrant i ginie, to "Europa traci część swojej duszy". Czy cieszący się tak niewielkim poparciem w swoim własnym kraju, w Holandii i tak ostro wypowiadający się o Polsce, Timmermans dostanie najważniejsze unijne stanowisko?

- Obecnie Timmermans i Weber mają mniej więcej po połowie poparcia obecnego Parlamentu Europejskiego - mówi w rozmowie z Demaskator24 nieoficjalnie jeden z komisarzy unijnych. Jeśli dojdzie jednak do patu negocjacyjnego przy obu kandydatach, co jest możliwe, do gry wejdą kolejni kandydaci, czyli Francuz, Michel Barnier, główny negocjator UE ds. brexitu, który prowadzi obecnie intensywną kampanię wyborczą.

W Polsce 29 marca, w dniu przewidzianym na wyjście Wielkiej Brytanii z UE, Barnier wygłosił płomienny wykład na temat przyszłości Europy, a nie na temat samego brexitu. - On ma ambicje, a Francja dawno nie miała wysokiego urzędnika - sugeruje nam unijny dyplomata. Na razie najsilniejszym kandydatem najsilniejszej partii w PE wydaje się jednak Niemiec, Manfred Weber, ale często to nie najsilniejsi kandydaci zdobywają brukselskie stanowiska, ale ci, którzy postrzegani są jako kandydaci najmniej kontrowersyjni.

W debacie bardzo dobrze wypadła duńska komisarz ds. konkurencji, Margrethe Vestager, znana z umiejętności robienia show, mówienie dużo i bez konkretów. Vestager dużo mówiła o ekologii, migracji i równości szans w Europie. Niektórzy typują właśnie ją na przyszłego szefa KE. - Nie jest ani zbyt silna, ani kontrowersyjna - zatem ma szanse. Jest kobietą, a to wprowadziłoby tzw. gender balance (równowagę płci) na najwyższych stanowiskach - mówi nam unijny dyplomata.

Frans Timmermans jest kandydatem kontrowersyjnym, ale sprawnym politykiem, obecnym wiceprzewodniczącym KE. Wyręcza we wszystkim obecnego przewodniczącego Jeana-Claude Junckera. Mimo, że jest kandydatem socjaldemokratów, bywa krytykowany za to, że jest zbyt liberalny w swoich poglądach, co jest jego wielkim kapitałem dzisiaj w koalicji – uważa nasz rozmówca z kręgów unijnej dyplomacji. Dodaje, że jeśli w głosowaniu państw-członków UE doszłoby do impasu przy kandydaturze Manfreda Webera z największego obecnie ugrupowania w PE, Europejskiej Partii Ludowej, to drugim najważniejszym kandydatem będzie właśnie Frans Timmermans. - Dla dużej części państw Weber może być nie do strawienia, ponieważ zbyt długo był kojarzony z postawą permisywną wobec premiera Victora Orbana w EPL – zastrzega jednak inny nasz rozmówca.

Niemcy rozgrywającym

- Po wyborach do Parlamentu Europejskiego wybór szefa Komisji Europejskiej to będzie większy teatr niż pięć lat temu – uważa Ryszard Czarnecki.

Zdaniem europosła PiS, procesem wyboru kandydata sterować będzie jednak Angela Merkel, która w 2021 r. odejdzie ze stanowiska kanclerz Niemiec, a nadal jest politykiem ambitnym, przyzwyczajonym do dyrygowania europejską polityką. – Ona ma ambicje i niewykluczone, że pod jej naciskiem nie zostanie przedłużona dwuipółletnia kadencja nowego szefa Rady Europejskiej, którą sprawuje obecnie Tusk - uważa Czarnecki.

Zwyczajowo zarówno Herman van Rompuy, jak i Donald Tusk sprawowali swoje funkcje właśnie przez dwie kadencje, mimo słynnego veta Polski, która ustami Beaty Szydło sprzeciwiła się na szczycie w Brukseli ponownemu wyborowi Tuska i została przegłosowana 27: 1. Zatem teraz na stanowisko „prezydenta Europy” zaledwie na dwa i pół roku mógłby zostać wybrany kandydat, któremu Merkel zablokuje kolejną kadencję po to, aby ona mogła objąć tę funkcję po upływie swojej kadencji kanclerskiej w 2021 r.

- Jeśli kandydat Europejskiej Partii Ludowej Manfred Weber zostałby szefem Komisji Europejskiej, to Merkel nie mogłaby być szefową Rady Europejskiej, na co ma apetyt. Dwa tak eksponowane stanowiska obsadzone przez Niemców byłyby nie do strawienia dla innych państw UE - uważa Czarnecki, dodając, że Merkel buduje już swoje zaplecze polityczne wśród niemieckich i europejskich dyplomatów. - Ściągnęła jakiś czas temu niemieckiego ambasadora z Chin na ambasadora RFN przy UE oraz innych swoich potencjalnych współpracowników z różnych instytucji i placówek dyplomatycznych – tłumaczy Czarnecki.

Zdaniem europosła PiS, Weber mógłby objąć posadę szefa Komisji Europejskiej z myślą o rezygnacji po dwóch i pół roku lub szefa Rady Europejskiej po Tusku, ale tylko na jedną kadencję pod warunkiem oddania tej tej posady Angeli Merkel po dwóch i pół roku.

„Niemcy rozumieją Polskę”

Zdaniem europosła PO prof. Dariusza Rosatiego nie dojdzie jednak do skrócenia kadencji przewodniczącego KE. - Nie ma takiej praktyki i nie wydaje mi się, aby została ustanowiona, choć słyszałem o tym pomyśle - potwierdza nam polityk związany z PO, kolega partyjny Manfreda Webera.

Czy Weber ma szanse? - To jeden z najważniejszych obecnie polityków europejskich - uważa prof. Rosati, jednak nie chce przesądzać. Decydujący głos będą miały państwa członkowskie, które muszą się zgodzić na kandydata, a nie sam Parlament Europejski. Zatem kandydat musi zbudować koalicję. - Przypuszczam, że Weber zostanie poparty przez kilka największych państw – spekuluje prof. Rosati.

Skrócenie kadencji szefa KE zdaniem prof. Rosatiego nie ma sensu z uwag na długi proces legislacyjny. Według europosła duże szanse ma Mark Rutte, premier Holandii, który jest liberałem. - Trzeba zachować równowagę geograficzną i polityczną, tzn wybrać kandydata z kraju, który nie jest nadreprezentowany w instytucjach UE.

Czy ktoś z polskich polityków miałby szanse na jedno z najwyższych stanowisk w UE, tzn. szefa Parlamentu Europejskiego, Europejskiego Banku Centralnego, szefa Rady Europejskiej czy Komisji Europejskiej lub wysokiego przedstawiciela ds. zagranicznych na miejsce Włoszki Federiki Mogherini? O te stanowiska toczy się obecnie gra i zakulisowe rozmowy. Dariusz Rosati pytanie uważa za żart: - Nikt z polskich polityków nie zatroszczył się o poparcie dla Polaka - kwituje prof. Rosati. - Nie w tym układzie politycznym w Polsce - dodaje Rosati, który mocno chwali Webera:

- Chrześcijański demokrata Weber byłby dobrym kandydatem, bo Niemcy rozumieją specyfikę Europy Środkowej, są o wiele bardziej wrażliwe na postulaty polskie niż jakikolwiek inny kraj. Poza tym niemiecki kandydat politycznie z definicji jest bardzo mocny, bo stoi za nim kraj, który najwięcej łoży do budżetu, kraj który się liczy – podsumowuje prof. Rosati.

- Polacy byli już silnie reprezentowani - uważa z kolei europoseł Bogusław Liberadzki z SLD. Mieliśmy i Tuska, i Buzka. Są kraje, jak Francja, Holandia, Dania czy Szwecja, które bardzo długo nie miały nikogo na ważnych unijnych posadach. - Na dzisiaj najmocniejszą kandydaturą jest Manfred Weber, ale nasz kandydat socjalista Frans Timmermans również ma szanse. Zakładamy, że socjaliści w PE będą mieć około 30 miejsc mniej niż największe ugrupowanie, czyli Europejska Partia Ludowa, ale głosy Brytyjczyków, którzy nie wyszli z Unii i muszą wziąć udział w eurowyborach, mogą nas wzmocnić - uważa europoseł Liberadzki.

Jeśli nie na pierwszą, to socjaliści liczą na drugą pozycję w UE, czyli albo przewodniczącego Parlamentu Europejskiego, albo wysokiego przedstawiciela ds. działań zewnętrznych, czyli ministra spraw zagranicznych UE. Na giełdzie kandydatów do kluczowych stanowisk pojawia się jednak również kilka nazwisk z Europy Wschodniej, jak słowackiego szef MSZ, Miroslava Lajczaka oraz prezydent Litwy Dalii Grybauskaite.

Jak wybierany jest szef Komisji Europejskiej?

Unijne traktaty nie wskazują precyzyjnego sposobu wyłaniania kandydatów na najważniejsze stanowiska. Wielu zarzuca UE brak transparentności w tym zakresie. Jedno wiemy na pewno, kadencja szefa Komisji Europejskiej Jeana-Claude’a Junckera kończy się w ostatnim dniu października, a przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska - miesiąc później. Formalnie to Rada Europejska (przywódcy państw UE) przedstawia kandydata europarlamentowi, a ten wybiera go większością głosów. Następca Junckera (który sam był Spitzenkandidatem, czyli czołowym kandydatem w 2014 r.) musi być zatem zatwierdzony zarówno przez europarlament, jak i przez przywódców UE w Radzie Europejskiej. Francuski prezydent Emmanuel Macrona lobbujący za Barnierem uważa jednak, że to politycy - przywódcy państw, a nie Parlament Europejski, powinni ostatecznie decydować.

Na ostatnim nieformalnym szczycie unijnym w Sybinie Donald Tusk zapowiedział, że chce już w czerwcu doprowadzić do wskazania następców. Wyścig oficjalnie wystartuje 28 maja (dwa dni po eurowyborach) na spotkaniu przywódców UE w Brukseli, ale poufne rozmowy trwają od dawna. Problemem jest to, że są one zakulisowe i taki też będzie proces wyboru najważniejszych unijnych polityków, którzy będą sterować Unią Europejską przez następne lata.

Więcej na temat:

Komentarze

4000/4000

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

20.05.2019 08:27:53

Powinien to być ktoś o europejskich wartościach a nie aparatczyk czy też sługus z nominacji Merkel.



Merkel powinna zostać postawiona przed sąd polowy, podobnie jak jej totumfaccy za wyrządzenie niepowetowanej szkody Europie.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na demaskator24@polskapress.pl

Masz materiał do sprawdzenia?

Prześlij do nas informacje, które weźmiemy pod lupę

Czytaj także

Polecane dla Ciebie