Media kłamią. Ważne, w czyich są rękach - mówi Yves Bardon, dyrektor programów w IPSOS France. Rozmowa Demaskator24

Pixabay

Katarzyna Stańko

65 proc. Polaków nie wierzy gazetom, 67 proc. telewizji i radiu. Poziom zaufania do mediów spadł o 1/3 w ostatnich pięciu latach. O roli mediów i sposobach przetrwania dla prasy drukowanej mówi nam Yves Bardon, dyrektor programów w IPSOS France.

Czyżby w globalnym badaniu IPSOS „Zaufanie do mediów” udowodnił Pan, że media kłamią?

Badaliśmy stopień zaufania do mediów w różnych krajach. Jeśli chodzi o kłamstwo, to mamy dwa aspekty: media kłamią, bo nie wiedzą lub kłamią czy też rozpowszechnią nieprawdziwe informacje, bo chcą wpłynąć na opinie ludzi. Nie trzeba kłamać, wystarczy intencjonalnie manipulować informacją. A, to jest jeszcze gorsze.

Pzreczytaj rówież: Polacy na końcy rankingu zaufania do mediów. Źle oceniamy media publiczne

Jeszcze gorsze niż kłamstwo?

Tak, ponieważ tak, jak w słynnej teorii spisku: za mediami stoją siły geopolityczne, politycy po to, żeby wpływać na opinię publiczną. Do tego mamy relacje między poszczególnymi państwami oraz politykę poszczególnych rządów.

Kto jest temu winny, że media manipulują: dziennikarze czy właściciele mediów?

W każdym kraju sytuacja wygląda trochę inaczej. We Francji ludzie myślą, że właściciele mediów reprezentują władzę. Francuzi byli przekonani, że media są blisko prezydenta Nicolasa Sarkozy’ego, a teraz są „zaprzyjaźnione” z prezydentem Emmanuelem Macronem. Zatem właściciele mediów są postrzegani jako aktywni partnerzy rządów, a dziennikarze są postrzegani jako wspólnicy tych działań.

Ta konkluzja jest ciekawa. W Polsce również mamy dyskusję na temat mediów i struktury właścicielskiej. Wiele mediów znajduje się w posiadaniu zagranicznych koncernów.

Bardzo ważne, kto jest właścicielem mediów, jakie ma poglądy, z kim jest związany i kogo może reprezentować. We Francji media są w rękach francuskich miliarderów. W Polsce w mediach mogą się ścierać punkty widzenia czy interesy Niemiec i USA. Dziennikarze zawsze zależeli od linii redakcyjnej, ale dzisiaj kwestia ta jest aktualna, bo mało która grupa jest niezależna finansowo. Tymczasem niezależność jest gwarantem tego, aby media cieszyły się zaufaniem społecznym. Dziś internet jest postrzegany jako przeciwwaga dla władzy. Jest spontaniczny, mamy wiadomości w mediach społecznościowych. Nie mówię o platformach należących do mediów, ale o internecie nieustrukturyzowanym, gdzie są wiadomości niefiltrowane.

Ale jednocześnie na Facebooku czy Twitterze mamy mnóstwo fake newsów. Wielu graczy wywiera wpływ na opinie publiczną. Wystarczy wspomnieć słynną farmę trolli spod Petersburga, która rozsyła nieprawdziwe informacje. W tym kontekście trudno rozróżnić, co jest prawdą, co kłamstwem, a co manipulacją.

Absolutnie tak. A na dodatek siłą fake newsa może być to, że jest w nim ziarno prawdy. Tak, jak w plotce. Mamy fake newsy, których celem jest rewizja historii, jak twierdzenie, że człowiek nigdy nie był na księżycu. Ludzie wierzą, że filmy czy zdjęcia pokazujące, jak człowiek stawia pierwsze kroki na księżycu, są manipulacją.

Zaufanie do mediów bardzo spadło w ostatnich pięciu latach. Dlaczego?

W ostatnich 5 latach słowo fake newsów zainstalowało się na dobre w pejzażu medialnym. Media same zdają sobie sprawę z tego, że rozpowszechniają nieprawdziwe informacje. We Francji mamy prawo zwalczające fake newsy. Doszło do swego rodzaju banalizacji wyrażenie fake news, mamy legislację, która sankcjonuje ich istnienie i media, które wiedzą, że publikują fake newsy. Mieliśmy case Donalda Trumpa i wyborów amerykańskich. Do tego dochodzi „profesjonalne” wykorzystywanie fake newsów po to, aby oszukiwać czy to inne państwa czy opinię publiczną we własnym kraju. Podsumowując: fake newsy funkcjonują w mediach, trudno jest je kontrolować, a na dodatek są wykorzystywane do prowadzenia własnej polityki.

Sytuacja w różnych krajach jest diametralnie różna. W Indiach czy Kanadzie ludzie wciąż wierzą gazetom, w takich krajach, jak Serbia, Rosja czy Polska uważamy, że media kłamią. Skąd takie różnice w postrzeganiu mediów?

Zaufanie do mediów bardzo łączy się z ich niezależnością. Czy media są w stanie wykazać, że nie są na usługach władzy. Drugą sprawą jest jakość tego, co publikują dziennikarze, ich zdolność do wytłumaczenia tematów, które pokazują. Kluczem jest jednak niezależność. To nie przypadek, że w takim kraju, jak Rosja ludzie nie wierzą mediom.

W Państwa badaniu jednak w takich krajach, jak Arabia Saudyjska czy Chiny media cieszą się dużym zaufaniem.

Myślę, że nasi respondenci w tych krajach mogli odpowiadać w sposób bardzo politycznie poprawny.

Przeczytaj również: Raport IPSOS: Zaufanie do mediów.

Polska wypada źle w Państwa badaniu. Polacy nie wierzą mediom, uważają, że gazety, telewizja, a nawet internet publikują fake newsy.

Tak, Polska jest nisko w rankingu zaufania do mediów. Polacy wierzą raczej w prawdziwość informacji przekazywanych przez bliskich i swoje najbliższe otoczenie. Poziom zaufania do mediów i do własnego otoczenia można tłumaczyć również historią pewnych krajów, np. w komunistycznych wschodnich Niemczech można było zostać bardzo łatwo zadenuncjowanym przez najbliższe otoczenie. To zasada proporcjonalności. Im jesteśmy bliżsi swoim znajomym, rodzinie, tym bardziej im wierzymy. A mediom, jeśli są odłączone od naszej rzeczywistości, wierzymy mniej. We Francji prasa lokalna cieszy się o wiele większym zaufaniem niż media ogólnokrajowe.

Jest wielka różnica w postrzeganiu mediów publicznych i prywatnych.

W Polce media prywatne postrzegane są jako te, które dostarczają o wiele lepsze serwisy, cieszące się większą niezależnością. Media publiczne postrzegane są jako te, na usługach rządów.

62 proc. ludzi uważa, że fake newsy są obecne w mediach. To dużo?

Tak. Mamy różnice w postrzeganiu prasy codziennych, tu 47 proc. badanych Polaków stwierdziło, że fake newsy pojawiają się często, natomiast w radiu 53 proc. badanych potwierdziło ich częstą obecność. Internet jest źródłem fake newsów dla 56 proc. badanych Polaków.

Prasa drukowana jest coraz słabsza w wielu krajach, zarządzający kładą nacisk na internet: Mówimy „Internet First”.

To jest kwestia pokoleniowa. Młodzi ludzie coraz mnie czytają, jest to zjawisko globalne. W Paryżu w metrze nikt już nie czyta dzienników. Natomiast wszyscy przeglądają telefony, siedzą w mediach społecznościowych, oglądają filmy i czytają kindle. Papier znika z pejzażu.

Prasa drukowana zniknie w końcu?

Dziś liczą się gorące informacje. To jest rolą dzienników obecnie, aby je przekazywać poprzez swoje platformy internetowe. Sukces osiągną ci, którzy pozostaną rzetelni, zaangażowani i transparentni. Od lat mów się, że prasa drukowana zniknie, a jednak wciąż istnieje. Mówiono, że płatna prasa zniknie, jak pojawiły się darmowe dzienniki i gazety. Tymczasem to te darmowe znikają z rynku, a pozostaje prasa drukowana. Prasa drukowana pozostanie w pejzażu medialnym, ale ta, która jest rozpoznawalna i zachowa swoją jakość. We Francji prasa drukowana jest subwencjonowana przez państwo. Widzę ogromny potencjał prasy lokalnej, która mówi o wydarzeniach z naszego otoczenia.

W którą stronę Pana zdaniem będzie rozwijał się internet, platformy z wiadomościami?

We Francji bardzo popularny jest reportaż bezpośredni z wydarzeń, który na bieżąco transmitowany jest przez FB. Myślę, że dojdzie do permanentnego przekazywania wiadomości na żywo. Taki permanentny Live. Reportaż kanału na FB stał się popularny od demonstracji ruchu „żółtych kamizelek”. Chodzi o transmisję wydarzeń, których jesteśmy świadkami.

Czy wygramy wojnę z fake newsami? To możliwe?

Fake newsy są coraz bardziej inteligentne i dostosowane do algorytmów. Ich strategii jest coraz subtelniejsza, a ich celem jest manipulowanie opinią publiczną i zdobywanie wpływu na nią. Myślę, że coraz trudniej będzie z nimi walczyć i je korygować.

We Francji istnieje prawo antyfakenusowe. Czy jest skuteczne?

Większość osób nie wie, że takie prawo istnieje. Ci, którzy wiedzą, uważają w większości, że prawo służy do kontrolowania przepływu informacji i ma służyć władzy. Co ciekawe, wiele osób uważa, że prawo, które ma ograniczać manipulowanie informacją, samo przyczynia się do manipulacji informacjami.

Co zatem można z tym zrobić?

Mówić prawdę. To bardzo skomplikowane pytanie. Prawo przeciw fake newsom wymaga, aby podawać źródła informacji. Powrócę do stwierdzenia, że najlepszym sposobem walki z fake newsami jest utrzymywanie jakości serwisów medialnych i dziennikarstwa po to, aby ludzie szukali odpowiedzi na swoje pytania i szukali odniesienia w mediach reprezentujących wysoki poziom dziennikarstwa. Dziennikarze powinni tłumaczyć rzeczywistość, ale w sposób możliwie obiektywny i pozwolić wydawać sądy czytelnikom. Fake newsy są zwykle na czyich usługach. Jeśli wymienimy wszystkie możliwe zainteresowane strony takimi manipulacjami, pozwolimy czytelnikom czy widzom na osąd.

Jaka jest główna konkluzja Państwa badań?

To rodzaj pytania. W jaki sposób media tradycyjne mogą odbudować związek z opinią publiczną? W przeszłości prasa drukowana była odniesieniem intelektualnym i ideologicznym. Niezależnie od tego, czy byliśmy lewicą czy prawica mieliśmy swój dziennik, po który sięgaliśmy. Obecnie mamy dostęp do każdego typu informacji poprzez internet. Problemem jest filtr i jakość tego filtru.

Zatem filtr jest niezbędny, Pana zdaniem?

Popatrzmy na informację o zmianach klimatycznych. Mamy tu kategoryczne zaprzeczenie, że ono istnieje w ogóle, inni postrzegają je jako kluczowe dla naszych społeczeństw. Albo jesteśmy ekspertami i mamy własne zdanie na dany temat, albo jesteśmy bombardowani informacjami, często sprzecznymi, z którymi nie potrafimy sobie poradzić. Filtr jednak brzmi bardzo komunistycznie. Należy być pewnym źródła informacji, które się dostarcza oraz pomóc zrozumieć, kto jest zaangażowany w daną sprawę, kto może rozsyłać fake newsy i co z tego ma.

Expose premiera - orto najważniejsze obietnice Morawieckiego

Więcej na temat:

Komentarze

4000/4000

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

15.07.2019 20:44:55

PiSowskie media to w głównej mierze bolszewicka propaganda i naracja dla bezmózgich zwolenników PiS

08.07.2019 18:48:32

Toruńskie Nowości szły zawsze ręka w rękę z rządzącymi w mieście .



Przykładem jest historia prowadząca do nazwania osiedla skrótem nazwy jednostki armii radzieckiej JAR , która tu niegdyś stacjonowała .



Nowości przedstawiały początkowo tę nazwę niby roboczą dla deweloperów lecz czas pokazał że była to jednak tej nazwy propaganda .



Uporczywie powtarzały tę nazwę , aż dla młodszego pokolenia bez szacunku dla historii stała się swojska , komputerowo " przyjazna " .



Nie wiadomo czy Nowościom rosły nakłady lecz przez rażącą agitację z pewnością malała wiarygodność wśród pozostałych czytelników .

08.07.2019 13:17:21

Oczywiście . Umieszczane są reklamy nierzetelnych firm sprzedających podejrzane produkty. Nie polecam Slimbery. Firma reklamująca mimo reklamy i zapewnienia ze zwraca za wszystkie produkty- wcale nie zwróciła.

08.07.2019 10:45:52

Ja wierzę tylko TVPiS! I jestem wierny tylko tej jedynej słusznej sprawie!

08.07.2019 10:28:50

Polska wypada źle, bo w Polsce nie ma większości polskich mediów, a w Niemczech są...niemieckie - logiczne.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na demaskator24@polskapress.pl

Masz materiał do sprawdzenia?

Prześlij do nas informacje, które weźmiemy pod lupę

Czytaj także

Polecane dla Ciebie