Minister Brudziński twierdzi, że policja zatrzymała Piotra Rybaka w czasie demonstracji przed obozem Auschwitz. Było wprost przeciwnie

Fot. Monika Pawłowska / Andrzej Szkocki / Polska Press

Andrzej Brzuszkiewicz

Minister spraw wewnętrznych i administracji Joachim Brudziński powiedział w czwartek w TVN24, że policja zatrzymała Piotra Rybaka, który obrażał Żydów przed obozem koncentracyjnym Auschwitz. Minister nawiązywał zapewne do demonstracji nacjonalistów, którą 27 styczna br. zorganizował w Oświęcimiu Piotr Rybak. Policjanci jednak nikogo wtedy nie zatrzymali. Sam szef MSWiA wtedy bronił takiej postawy policji.

Joachim Brudziński w czwartek w programie "Rozmowa Piaseckiego"w TVN24 odpowiadał na pytania o zatrzymanie przez policję Elżbiety Podleśnej, która miała rozklejać plakaty z wizerunkiem matki Boskiej w tęczowej aureoli.

- Zawsze jako minister spraw wewnętrznych i administracji biorę odpowiedzialność, również odpowiedzialność polityczną za działania, które są podejmowane przez podległe mi służby - wyjaśniał szef MSWiA. - Tak jak brałem tę odpowiedzialność wtedy, kiedy policja chroniła marsz LGBT w Lublinie, tak jak wziąłem odpowiedzialność za działania policji wtedy, kiedy zatrzymywano Pana Rybaka jak obrażał wyznawców judaizmu i obywateli żydowskich pod Auschwitz, tak jak brałem tę odpowiedzialność za wydarzenia w Pruchniku, tak samo biorę za te wydarzenia, które miały miejsce po zatrzymaniu Pani, która wedle obecnie obowiązującego w Polsce prawa, kodeksu karnego, dopuściła się złamania tego prawa i tego kodeksu - mówił Joachim Brudziński w TVN24.

27 stycznia br. w rocznicę wyzwolenia obozu koncentracyjnego Auschwitz, grupa nacjonalistów przeszła ulicami Oświęcimia aż pod sam obóz.

Zobacz jak wyglądała demonstracja nacjonalistów w Oświęcimiu

Organizatorem demonstracji był Piotr Rybak, znany ze spalenia kukły Żyda na rynku we Wrocławiu. W Oświęcimiu Rybak mówił m.in. „Czas walczyć z żydostwem i uwolnić od niego Polskę!” oraz "Czas powstać z kolan i powiedzieć najeźdźcom żydowskim dosyć tego wszystkiego. My jesteśmy panami w tym kraju".

Policja nie zatrzymała uczestników styczniowej demonstracji w Oświęcimiu

- Policja nikogo nie zatrzymała - powiedziała w rozmowie z Demaskator24 rzeczniczka komendanta powiatowego policji w Oświęcimiu asp. sztab. Małgorzata Jurecka. - Policjanci biorący udział w zabezpieczeniu rejestrowali cały przebieg zgromadzenia. Osoby, które brały udział w zgromadzeniu, zostały ustalone, materiały zostały przesłane do prokuratury w związku z podejrzeniem popełnienia przestępstwa. Te osoby zostały przesłuchane, przedstawiono im zarzuty. W związku z tym, że osoby te były znane, nie było potrzeby zatrzymywania ich na miejscu. Poza tym w trakcie zabezpieczenia nie dostaliśmy żadnego innego zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa. Warto dodać, że do naruszenia prawa doszło na końcu zgromadzenia. W tym samym czasie policja oraz współpracujące z nią służby zabezpieczały również: oficjalne uroczystości z udziałem władz państwowych na terenie obozu Auschwitz-Birkenau, uroczystości miejskie oraz mecz piłkarski. Dzięki pracy policjantów oraz współpracujących z nimi służb uroczystości odbywające się w tym wyjątkowym dniu na terenie Oświęcimia przebiegły z należytą powagą. Mecz pomiędzy Sołą i Unią Oświęcim odbył się bez zakłóceń. Natomiast wobec sprawców zdarzenia mającego miejsce podczas zakończenia zgromadzenia prowadzone są czynności w związku z podejrzeniem popełnienia przestępstwa. W tym celu policjanci do późnych godzin nocnych przeglądali materiały, które następnie z samego rana trafiły do prokuratury rejonowej w Oświęcimiu - informuje rzeczniczka komendanta powiatowego policji asp. sztab. Małgorzata Jurecka.

Po demonstracji rzecznik Komendanta Głównego Policji Mariusz Ciarka napisał na Twitterze, że zgodę na demonstrację organizator dostał od władz miasta. "Zgody na zgromadzenie na terenie obozu nie uzyskał. Na terenie obozu nie było demonstracji. Zgromadzenie Piotra Rybaka odbywało się na terenie miasta poza granicami Obozu i zgodnie z ustawą zgodę wyraził Prezydent Miasta Oświęcimia" - informował rzecznik KGP.

"Zareagować na co?"

Wkrótce po demonstracji pojawiły się głosy oburzenia na przebieg wydarzenia i bezczynność policji. M.in. wiceprezydent Warszawy Paweł Rabiej napisał na Twitterze: "Jak długo, i czego jeszcze trzeba, żeby zareagować? Jak długo będą bezkarni, bo rząd nie potrafi przyznać, że problem jest realny?"

Minister spraw wewnętrznych i administracji Joachim Brudziński odpowiedział mu też na Twitterze: "Zareagować na co? Na to,że ktoś ma nie po kolei w głowie i za całe zło tego świata i swoje frustracje wini taki czy inny naród?Jeżeli próbuje Pan obarczać ten rząd za antysemityzm w głowach szurniętych zdrowo (moim zdaniem) głupkôw to jest to po nieprzyzwoite i niemądre."

W dyskusji pod swoim komentarzem szef MSWiA bronił działań policji.

"Zapobiec czemu?"

"Zapobiec czemu? Mamy w Polsce stosować prewencyjne areszty jeszcze przed popełnieniem przestępstwa?" - tak Joachim Brudziński odpowiadał na Twitterze na sugestie dziennikarki "Gazety Wyborczej" Dominiki Wielowieyskiej, że służby nie powinny dopuścić do demonstracji nacjonalistów.

W połowie kwietnia sąd rejonowy w Oświęcimiu skazał Rybaka za publiczne nawoływanie do nienawiści na rok nieodpłatnych prac społecznych w wymiarze 30 godzin miesięcznie. Był to tzw. wyrok nakazowy, bez procesu. Prokuratura złożyła sprzeciw, domaga się roku więzienia dla Rybaka bez zawieszenia. Odbędzie się więc normalny proces.

Przeczytaj: prokuratura chce roku więzienia dla Piotra Rybaka

Więcej na temat:

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na demaskator24@polskapress.pl

Masz materiał do sprawdzenia?

Prześlij do nas informacje, które weźmiemy pod lupę

Czytaj także

Polecane dla Ciebie