"My, Ukraińcy nigdy nie pogodzimy się z faktem, że Przemyśl pozostaje w rękach Polaków" - miał powiedzieć prezydent Ukrainy Petro Poroszenko

 fot. malgorzata genca / polskapresse

Katarzyna Stańko

Fake newsy to już standardowa metoda prowadzenia wojen. Społeczeństwa są jednak bezbronne wobec takiej propagandy - mówi Agencji Informacyjnej Polska Press Grzegorz Kostrzewa-Zorbas, ekspert ds. międzynarodowych.

- W internecie powrócił fake news – mem, na którym prezydent Ukrainy stwierdza: "My, Ukraińcy nigdy nie pogodzimy się z faktem, że Przemyśl pozostaje w rękach Polaków". Poroszenko miał to rzekomo powiedzieć w Radzie Narodowej Ukrainy.

- Poroszenko ani żaden ze znaczących polityków ukraińskich, którzy mają lub mieli rzeczywistą władzę, nigdy nic takiego nie powiedział. Śledzę sytuację na Ukrainie od kilkudziesięciu lat, w tym działalność polityczną Poroszenki jeszcze zanim został prezydentem.

- Fake newsy coraz częściej są elementem propagandy wojennej i wojny informacyjnej.

Fake newsy to już standardowa metoda prowadzenia wojen. Tylko ludzie nieprzygotowani i naiwni mogą się nabrać. Społeczeństwa są jednak bezbronne wobec kłamstwa i propagandy.
Prawda jest w niskiej cenie na świecie. Państwo, partia polityczna czy inny gracz, który głośno mówi nieprawdę wygrywa z tym, który mówi prawdę.

- Obserwujemy wzmożony przypływ informacji na temat krytyki Polski na Ukrainie.

Temat Banderowców jest w tej chwili odgrzewanym kotletem. Tego typu informacje bazujące na trudnej polsko-ukraińskiej historii wykorzystuje rosyjska propaganda. W internecie dyskutowany jest pomysł, aby Polska dokonała rozbioru Ukrainy razem z Rosją, której oczywiście przypadłaby największa część razem z innymi państwami, np. Węgrami. Ten pomysł będzie coraz głośniej podnoszony i będą jeszcze inne. Plus straszenie Ukrainą, jej rzekomym rewizjonizmem terytorialnym i innymi groźbami, które można określić staropolskim określeniem "strachy na lachy". W tym kontekście warto je przypomnieć.

- Jak pan ocenia aktywność rosyjskiej propagandy przy okazji relacji konfliktu na Morzu Azowskim?

Spodziewałem się większego nasilenia. Rosję stać na więcej. Rosja prowadzi wojny informacyjnie bardzo profesjonalnie pomysłowo i twórczo. Nagranie, na którym marynarze ukraińscy przyznają się do wpłynięcia na rosyjskie wody terytorialne nie jest specjalnie oryginalne, ale świadczy o umiejętnościach Rosji, jakich większość państw jednak nie posiada. Rosja potrafi zaskakiwać strategicznie swoich przeciwników, jak NATO czy Ukraina. Wielkim zaskoczeniem była wojna hybrydowa w 2014 r.. która zaczęła się w Kijowie już w listopadzie 2013 r. NATO w tym Polska może spodziewać się dużo poważniejszych i groźniejszych działań niż ostrzał i przejęcie statków i okrętów w Cieśninie Kerczeńskiej.

Cytat Petro Poroszenki jest fałszywy. Prezydent Ukrainy nigdy nie wypowiedział słów, że Ukraina nie pogodzi się z tym, że Przemyśl jest w polskich rękach.

Źródło: Demaskator24

Wideo

polecane: Flesz: Koniec świata jest blisko? Kilka już za nami...

Więcej na temat:

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

18.01.2019, 22:00

W każdej bajce jest deko prawdy.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na demaskator24@polskapress.pl

Masz materiał do sprawdzenia?

Prześlij do nas informacje, które weźmiemy pod lupę

Czytaj także

Polecane dla Ciebie