Na Zachodzie partie Zielonych święcą triumfy. W Polsce to polityczny plankton. Czy Polacy nie lubią ekologii? Rozmowa Demaskator24

Fot. Paweł Relikowski / Gazeta Wroclawska / Polska Press

Katarzyna Stańko

W Niemczech Zieloni uzyskali drugi wynik w eurowyborach, we Francji trzeci, a w Wielkiej Brytanii czwarty. Dlaczego w Polsce nie są w stanie samodzielnie przekroczyć progu wyborczego? Czy Polaków nie interesuje ekologia? - pytamy eksperta prof. Bolesława Roka badającego zachowania proekologiczne Polaków.

Katarzyna Stańko: Tuż przed wyborami Greenpeace rozwiesił na siedzibach PiS i PO czarne transparenty z napisem "Polska bez węgla 2030". Jak mówili działacze, to był protest wobec braku jasnych propozycji tych ugrupowań ws. kwestii ochrony klimatu i dekarbonizacji. Czy takie akcje są potrzebne w Polsce?

Prof. Bolesława Rok: Przede wszystkim w Polsce takie akcje są potrzebne, ponieważ w naszym kraju jest wysoki poziom tzw. denializmu klimatycznego, czyli zaprzeczania, że człowiek ma istotny wpływ na zmiany klimatyczne, szczególnie przez spalanie paliw kopalnych. Nasza świadomość ekologiczna dotycząca negatywnych konsekwencji spalania węgla jest niewysoka i wszelkimi sposobami należy tę świadomość podnosić. Także akcjami radykalnymi. Decydenci w Polsce nie dopuszczają myśli, że powinniśmy zakończyć epokę węgla w Polsce.

Z czego wynika niska świadomość ekologiczna Polaków? W Europie Zieloni święcą tryumfy w wyborach, a nas mało kto wie, że w ogóle istnieją takie partie? - Nie da się ukryć, że przegraliśmy te wybory, wynik jest daleki od satysfakcjonującego - przyznał po ogłoszeniu wyników wyborów do PE Marek Kossakowski, współprzewodniczący Zielonych, startujących w ramach Koalicji Europejskiej.

– Różnie to wygląda w poszczególnych grupach społecznych. W niektórych obszarach świadomość się podnosi. Jeśli mówimy o plastiku w postaci np. jednorazowych opakowań, to w końcu zaczynamy rozumieć, jak bardzo zabójczy on jest dla naszej planety. Obrazy zaśmieconych oceanów i lasów zaczynają do nas przemawiać. W innych obszarach, jak choćby energetyka czy przemysł odzieżowy, nie uświadamiamy sobie konsekwencji złego gospodarowania surowcami, bo myślimy krótkodystansowo. Dlatego trudno się dziwić, że „zazielenianie” programów politycznych nikogo w zasadzie nie interesuje, przeciwnie niż np. w Niemczech, gdzie Zieloni zdecydowanie powiększyli swój wynik wyborczy.

O smogu zaczęto jednak wreszcie mówić w Polsce.

– Tak, świadomość w tym zakresie również się zwiększa, ale jeśli mielibyśmy odpowiedzieć na pytanie, co należy zrobić, aby systemowo z nim walczyć, to znów się okazuje, że nasi decydenci w ogóle nie podejmują tego tematu. A Polska potrzebuje radykalnych działań. U nas kończy się to na decyzjach indywidualnych – np. że będę nosić maseczkę lub pobiorę aplikację do telefonu, która poinformuje, jakie jest zanieczyszczenie powietrza w danym dniu.

Czyli każdy sobie rzepkę skrobie.

- Zgadza się. Polacy podejmują indywidualne działania, a nie systemowe, które mogłyby przyczynić się do likwidowania źródeł zanieczyszczeń. Brakuje mam myślenia na tym poziomie. Panuje fatalistyczne przekonanie, że i tak się nie da.

Może młodsze pokolenie to zmieni?

– Podoba mi się to, co widać na plakatach tysięcy młodych ludzi strajkujących na ulicach całego świata, również w Polsce, zainspirowanych działalnością 16-letniej Szwedki Grety Thunberg. To hasło: "System change, not climate change" (tł. Zmiana systemu, a nie zmiana klimatu). Uczniowie to już rozumieją, ale decydenci nadal nie rozumieją, bądź nie chcą zrozumieć.

Systemowa zmiana wymaga bardzo głębokich reform w Polsce.

– Tak, ale musimy tego dokonać, gdyż w przeciwnym wypadku nasza przyszłość, a szczególnie przyszłość młodej generacji jest poważnie zagrożona. Młodzi mówią wprost: „Nie zabierajcie nam przyszłości”. Ale decydenci nie potrafią wprowadzić potrzebnych zmian. Spójrzmy np. na problem butelek bezzwrotnych. Z jednej z ekspertyz Ministerstwa Środowiska wynikało, że koszt wprowadzenia butelek zwrotnych jest zbyt wysoki, aby dało się to zrobić. To jest jednak kwestia, jak liczymy koszty. Kto ponosi i będzie ponosił koszty środowiskowe, których teraz nie wliczamy do kosztów logistyki? Kto ma za to zapłacić? Bez współpracy z samorządami, rządem i firmami nie da się tego wprowadzić. Inne państwa w Europie poradziły sobie z gospodarowaniem tymi surowcami już kilkanaście lat temu.

Szkło może być cennym surowcem wtórnym.

– Jeśli policzymy, jak dużo surowców wtórnych marnujemy na poziomie kraju, a nawet pojedynczych przedsiębiorstw, to straty w tym zakresie można szacować na miliardy złotych rocznie. Oczywiście, każdy chce obniżać koszty – czy w urzędach, czy w przedsiębiorstwach. Ale u nas zwykle to dotyczy redukcji kosztów pracy i zwalniania pracowników, a nie marnowanych surowców. Zwalnianie jest chyba jedynym polskim sposobem na redukcję kosztów, gdy powinno się myśleć np. o poprawie wydajności zasobów. W zakresie tej wydajności mamy trzykrotnie gorsze wskaźniki niż w Unii Europejskiej. Efektywność kosztowa to nie tylko obniżanie pensji pracownikom, ale mniejszy koszt zasobów poprzez lepsze ich wykorzystanie na wszystkich etapach cyklu ich życia.

Mówił Pan, Panie profesorze o większej świadomości dotyczącej plastikowych butelek. Tymczasem okolice miast, gdzie są osiedla domów jednorodzinnych, mamy gorsze powietrze niż w centrum miast z tysiącami samochodów. Wszyscy palą plastikiem w piecach. A samorządy nic z tym nie robią, bo kontrole mogłyby zniechęcić lokalnych mieszkańców do burmistrzów czy samorządowców.

– Niestety, to jest prawda. Wzrost świadomości oznacza, że z poziomu 3 proc. świadomych ekologicznie obywateli doszliśmy może do około 30 proc. Ale nadal większość Polaków nie przejmuje się ochroną środowiska.

Co nas czeka, jeśli nie zmienimy swoich zachowań?

– Lista wysoce prawdopodobnych zagrożeń jest bardzo długa, jedno z nich dotyczy dostępu do wody. Polska ma najmniejsze zasoby wody w Europie. Jeśli nie zaczniemy jej systemowo oszczędzać, to czeka nas racjonowanie wody w przyszłości i ograniczenie dostępu do wody pitnej. Jesteśmy jednym z najbardziej zagrożonych krajów Unii, jeśli chodzi o dostęp do wody. Powinno się nas porównywać z krajami afrykańskimi, które są dotknięte suszą. To jest perspektywa od 5 do 10 lat. Nie potrafimy np. wykorzystywać wody deszczowej, jak w innych krajach, gdzie ją się magazynuje, aby podlewać ogrody i trawniki. U nas to są ścieki, które trafiają do rzek i do morza. W innych krajach ta woda jest zawracana i wykorzystywana ponownie. W Polsce dopóki nie doświadczymy katastrofy, to chyba niewiele się zmieni. U nas nie zarządza się ryzykiem i w zasadzie nie prowadzi się działań profilaktycznych w zakresie gospodarowania zasobami naturalnymi. Polak mądry po szkodzie.

Prof. Bolesław Rok, ekspert w zakresie społecznej odpowiedzialności biznesu, Akademia Leona Koźmińskiego.

polecane: Flesz - e-papieros zagraża zdrowiu

Więcej na temat:

Komentarze

4000/4000

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

07.06.2019 22:46:49

bo to kryptokomunsci sa.Do tego tluka kase wymuszajac to ekoterrorem.

07.06.2019 20:34:40

bo nam niepotrzebne Ekooszolomy na uslugach Niemiec, ktorzy bronia kornika w Polsce ale wycinanie niemieckich lasow im nie przeszkadza. Bronia naszych dzikow, ale POpierali wybicie prawie wszystkich dzików w Niemczech

07.06.2019 18:31:11

@Gość07.06.2019 15:42:01: swoje frustracje wylewaj gdzieś indziej. Wracaj do zmywania.

07.06.2019 15:42:01

Polacy są na poziomie wiejskich dorobkiewiczów, jedynym celem życia większości jest komuś zaimponować, więc przejmują się nawet nie tyle co tylko sobą, co tylko tym co mogą pokazać by im zazdroszczono posiadania, zblazowany narodzik wrednych flustratów ma gdzieś ptaki czy drzewa bo to co miłe ich wkur* po za tym jak tym komuś zaimponować, liczy się to co zdmuchnie sąsiada, hałasem, oczoje*ością lub smrodem.

07.06.2019 15:13:10

A dlaczego mają popierać przybudówkę PO?

07.06.2019 15:13:08

Żałosny tytuł, Zieloni to skrajna lewica, która z ekologią ma mało wspólnego, dzięki właśnie takim "ekologom" umiera teraz Puszcza Białowieska.

07.06.2019 15:12:20

a co to zieloni ? czy to taka sama siła jak religijne oszołomy co inaczej nie mogliby zaistnieć i zarządzać duszyczkami ? po co w ogóle ludzie godzą się na polityków którzy jak widać są jedynie sługusami bandytów? bo gdyby była taka wola już dawno nie byłoby bandyckiego kapitalizmu i zbrodniczej demokracji czyli całego tego patologicznego "wolnego świata" w którym jedynie wolni są gangsterzy i korpogangi.

07.06.2019 15:09:31

Ciekawe czy dużo jeszcze będzie pacanów udających, że nie wiedzą, że ruchy lewackie pseudoekologiczne na zachodzie inspirował i suto opłacał ZSRR w celu siania dywersji i chaosu na terytorium wroga? Wychodzi taki palant i to jeszcze z tytułem profesora i udaje, że nie rozumie. Ciekawe czy w dzisiejszych czasach coś podobnego po cichu robią Chińczycy, którzy pie..ąc wszystkie normy środowiskowe wybili się na pozycję światowej superpotęgi. Azja wytwarza 90% światowej produkcji plastiku, a u nas jakieś europejskie ciepłe palanty płaczą żeby nie używać słomek. Dom wariatów. Nawet mi ich nie żal.

07.06.2019 15:01:07

Debile po prostu. Fahoffcy , którzy nie potrafią prostego układu równań liniowych z 5 niewiadomymi rozwiązać zabierają się za głoszenie niezweryfikowanych hipotez u źródła których leżą komputerowe modele oparte o układy setek równań różniczkowych z tysiącami parametrów. Na marginesie, najwyższy szczyt w Niemczech, Zugspitze, miał na koniec maja 2019 6,4 metra świeżego śniegu. Czwarty w kolejności wynik od czasu zapisywania danych meteorologicznych w 1881 roku. Na Islandii zaś lodowce rosną w oszałamiającym tempie od 10 lat i nikt nie potrafi wytłumaczyć dlaczego. Tyle na temat globalnego ocieplenia.

07.06.2019 14:56:17

bo ludzie starają się myśleć i to logiczne że zwierz czy drzewo nie może mieć wiekszych praw od człowiek... proste

07.06.2019 14:45:03

Az musiałem wygooglowac, o jaką Tracz chodzi. Zawsze się zastanawiałem co to za rude paskudztwo się plącze miedzy Schetyną, a Kosiniakiem, to już wiem

07.06.2019 14:43:08

CO za bzdury. Po pierwsze nigdzie partie zielonych nie są tak silne jak to opisujecie. W niewielu krajach są trzecią siłą w swoich parlamentach, a nie rządzą nigdzie. Po drugie żadna partia zielonych nie głosi wyłącznie poglądów ekologicznych. Te partie to z reguły skrajana lewica głosząca poglądy zbliżone do anarchizmu czyli całkowity liberalizm społeczny co oznacza popieranie eutanazji, aborcji do dnia porodu, legalizacja narkotyków, homozwiąków z prawem do adopcji, gospodarczo za to głoszą pełny komunizm gdzie podatki są maksymalnie wysokie, ograniczona własność prywatna ale za to spory socjal. Kto przy zdrowych zmysłach kupuje takie rzeczy? Jedynie niewielka ilość w pełni zindoktrynowanego społeczeństwa. U nas PRL upadł zaledwie 30 lat temu co oznacza, że szczęśliwie poronione nurty marksistowskiej rewolucji kulturalnej lat 60-tych nas ominęły. Owszem są mentalni postkomuniści udający liberałów jak Tusk, Trzaskowski czy kilku innych ich kolegów ale nie mają poparcia ich poglądy. Owszem Tusk wygrywał w przeszłości ale nigdy za poglądy, zawsze chodziło i anty-PiS i straszenie Kaczyńskim. Teraz ludzie już tego nie kupują, a on sam nie ma niczego innego do zaoferowania dlatego nie jest już w stanie wygrać. Przynajmniej do czasu aż ludzie się nie znudzą Kaczyńskim.

07.06.2019 14:28:44

Polacy są rozsądni i nie znoszą lewactwa.

07.06.2019 13:48:01

Gosia Tracz ładna jest.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na demaskator24@polskapress.pl

Masz materiał do sprawdzenia?

Prześlij do nas informacje, które weźmiemy pod lupę

Czytaj także

Polecane dla Ciebie