Niedyplomatyczna dyplomacja Georgette Mosbacher. Ekspert ds. protokołu dyplomatycznego analizuje ostatnie wypowiedzi ambasador USA

fot. bartek syta

Katarzyna Stańko

- Mosbacher zaczęła swoją pracę od przestawiania światowej szachownicy dyplomatycznej, nie odbyła natomiast studiów dyplomatycznych. Jej niewątpliwym atutem jest osobista przyjaźń z prezydentem Donaldem Trumpem, jednak jako ambasador nie powinna uprawiać dyplomacji twitterowej – mówi dr Janusz Sibora, specjalista ds. protokołu dyplomatycznego.

Nie ma wytłumaczenia dla moich literówek… Pisownia jest chaotyczna, jestem tym zażenowana. Nie da się tego bronić" - powiedziała ambasador USA w opublikowanym dzisiaj wywiadzie. Kilka dni wcześniej ambasador opublikowała krótkie oświadczenie w mediach społecznościowych, pisząc, że „relacje PL-USA są bardzo dobre”, a jej „priorytetem jest pogłębianie tej przyjaźni.” Wśród podstawowych wartości niesamowicie ważnych dla USA i dla pani Ambasador jest „wolność słowa, wolność mediów i wolność intelektualnego dyskursu”.

- W służbie dyplomatycznej USA mamy dwa typy dyplomatów, zawodowych, których jest niestety coraz mniej, oraz pulę ambasadorów, którzy są mianowani przez prezydenta, którymi mogą być nawet aktorzy czy showmeni. Przypadek pani Mosbacher jest jeszcze inny, ponieważ ona weszła do wielkiej polityki przez kolejne małżeństwa. Dzięki tym małżeństwom bywała na oficjalnych spotkaniach u prezydentów Stanów Zjednoczonych, m.in. na tzw. state dinner (ponad 20., jak sama wyliczyła) w Białym Domu i tam poznała m.in. i Kissingera, i Wałęsę. Potem zaczęła pracować w różnych think thankach i rozumieć światową politykę, podobnie, jak biznes, z którego się wywodzi – wyjaśnia dr Sibora, tłumacząc bezpośredniość ambasador Mosbacher i swobodne podejście do protokołu dyplomatycznego.

- Nie wyobrażam sobie takiego zachowania amerykańskich dyplomatów na przykład w stosunku do polityków francuskich – mówi dr Sibora – gdyby doszło do przekręcenia nazwiska francuskiego premiera lub innego ważnego polityka najprawdopodobniej taki polityk wstałby i wyszedł ze spotkania - uważa dr Sibora.

- Dyplomaci wywierają naciski w krajach, w których pełnią misje, robią to jednak w sposób poufny. Mogą negocjować i „ucierać” pewne rzeczy, jednak tutaj mamy do czynienia z pewnego rodzaju dyktatem – dodaje dr Sibora. - Na usprawiedliwienie Mosbacher można dodać to, że weszła do wielkiej dyplomacji z biznesu, do czego sama się przyznaje. Jej sposób bycia przypomina sposób bycia prezydenta Donalda Trumpa. On również jest bardzo aktywny w mediach społecznościowych. Jednak rola Mosbacher jako dyplomaty jest nieco inna. Ona nie powinna uprawiać dyplomacji twitterowej – uważa de Sibora.

Zarówno korespondencja dyplomatyczna, jak i formuła oficjalnych spotkań dyplomatów pełniących misje charakteryzują się wypracowanymi przez stulecia ściśle przestrzeganymi zasadami. I „swoboda intelektualnego dyskursu czy wolność wypowiedzi nie ma tutaj nic do rzeczy” – uważa dr Sibora, cytując tweeta Mosbacher. Stosowanie utartych dyplomatycznych zasad w korespondencji stanowi wyraz szacunku dla osoby, do której skierowane jest pismo – mówi dr Janusz Sibora, komentując dla AIP formę listu ambasador Georgette Mosbacher do premiera Mateusza Morawieckiego.

Treść listu ambasador Mosbacher opublikowali na Twitterze dziennikarze.

Błędy protokolarne listu ambasador Georgette Mosbacher do premiera Mateusza Morawieckiego zauważone przez dr Janusza Siborę:

1.Nieodpowiednia formuła grzecznościowa

Korespondencja dyplomatyczna określa ten typ listu jako list odręczny. List taki może być pisany na komputerze, ale dla podkreślenia jego osobistego stosunku grzecznościowa formuła inwokacyjna “Drogi Panie Premierze” powinna zostać napisana odręcznie. Elegancko jest napisać odręczne pierwsze zdanie rozpoczynającego list i ostatnie zdanie kończące list. Tymczasem ambasador tytułuje premiera Morawieckiego "ministrem’. Formułę grzecznościowa napisana jest na komputerze. Brak jest odpowiedniej formuły grzecznościowej na końcu listu.

2.Literówki w nazwiskach najważniejszych osób w państwie:

W liście znalazły się literówki „Moraweicki", a nazwisko szefa MSWiA, który znalazł się w kopii listu, brzmiało "Brudzińksi".

3.Brak formuły kurtuazyjnej

Pierwsze zdanie rozpoczynające list powinno zostać sformułowane w formule grzecznościowej i wyrażać zadowolenie z pełnienia misji w kraju akredytacji lub podziękowanie za ostatnie spotkanie, rozmowę. Element ten jest wyrazem kurtuazji i wprowadza dobry klimat. Na tym polega praktyczne stosowanie. przymiotnika “dyplomatyczny”.

4. Bark godła Stanów Zjednoczonych

W korespondencji dyplomatycznej dużą rolę odgrywa dobór papieru, na którym list zostaje sporządzony. Powinien to być papier wysokiej jakości. W prawym górnym rogu umieszczone jest zwyczajowo godło Stanów Zjednoczonych. Tak czynią liczne ambasady USA. Blankiet wybrany i zastosowany przez panią ambasador tak ozdobnych elementów graficznych jest pozbawiony.

5. Brak estetyki

W korespondencji dyplomatycznej (prawdę mówiąc w korespondencji biznesowej również) przestrzega się określonej szerokości marginesów z obu stron blankietu. W przypadku pisma Pani Ambasador spoglądając na prawy margines pismo jest “poszarpane” i sprawia wrażenie nieestetycznego. Margines z prawej strony powinien wynosić 2,5 cm, a w piśmie Pani Ambasador margines ma około jednego centymetra. Również margines z lewej strony pisma jest zbyt mały, nieco ponad jeden centymetr. Zazwyczaj ambasadorzy amerykańscy w pismach stosują z lewej strony margines wynoszący trzy centymetry. Tak zachowane marginesy nadają pismu pewnej przejrzystości i elegancji. Ten list jest tego pozbawiony.
Pamiętać należy, że praktyka dyplomatyczna uwzględnia różne zwyczaje wypracowane przez poszczególne służby dyplomatyczne, co odnosi się również do zasad korespondencji.

Można odnieść wrażenie, że list miał się zmieścić na jednej kartce papieru, dlatego też odstęp (tzw. światło) między napisem ''The Ambassador” i datą a formułą “Drogi Panie Morawiecki” jest zbyt mały. Właściwie go nie ma. Również odstęp między inwokacją, a właściwą treścią pisma jest zbyt mały.

6. Nieodpowiedni format

Pismo ma ślady złożenia na cztery części. Wygląda to nieestetycznie.
Pismo takie powinno zostać dostarczone w kopercie odpowiadającej wielkości blankietu, na którym zostało sporządzone. Porównując pismo Pani Ambasador z pismami sporządzanymi przez innych ambasadorów amerykańskich pełniących misje w innych krajach należy stwierdzić, iż pismo to sporządzone zostało z pominięciem wielu zwyczajowo przyjętych reguł i zasad. Jak wspominałem stosując te zasady dajemy tym samym wyraz szacunku dla osoby i reprezentowanego przez tę osobę państwa.

7. Brak formuły tytularnej autora listu. Mamy jedynie podpis ze zdawkowym „sincerely” Georgette Mosbacher.

W amerykańskiej historii dyplomacji nie brakowało postaci barwnych. Georgette Mosbacher również można do takich osób zaliczyć. - Polska polityka jest zorientowana na relacje transatlantyckie, to jest nasza oś. O ile w okresie międzywojennym mieliśmy politykę dwóch odległości, o tyle teraz nasza polityka zagraniczna jest bardzo jednowymiarowa. Jeśli przełożyć by to na dzisiejsze warunki, to trzeba by było mieć jednakowe stosunki z Unią Europejską i Stanami Zjednoczonymi. U nas tego balansu brakuje - uważa dr Sibora - niewykluczone, że stąd też tak otwarte lobbowanie i stawianie warunków przez amerykańską ambasador w Polsce - dodaje. - Niewątpliwie mamy do czynienia z asymetrią w relacjach polsko-amerykańskich, a Georgette Mosbacher uprawia „dyplomację niedyplomatyczną” – podsumowuje dr Sibora.

polecane: FLESZ: Zmiana w logowaniu na konto. Uwaga na oszustów.

Więcej na temat:

Komentarze

4000/4000

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na demaskator24@polskapress.pl

Masz materiał do sprawdzenia?

Prześlij do nas informacje, które weźmiemy pod lupę

Czytaj także

Polecane dla Ciebie