Obowiązek szczepień nie łamie praw człowieka. W Sejmie liderka ruchu antyszczepionkowego twierdziła, że to wbrew Europejskiej Konwencji

fot. wojciech wojtkielewicz kurier poranny / gazeta wspolczesna

Leszek Rudziński

W trakcie wystąpienia w Sejmie 3 października Justyna Socha ze stowarzyszenia STOP NOP przekonywała, że obowiązek szczepień jest łamaniem praw człowieka. Twierdziła, że polskie przepisy naruszają art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Tymczasem jest to nieprawda, a sam przytoczony art. 8 nie jest „prawem absolutnym”.

Komitet Obywatelskiej Inicjatywy Ustawodawczej Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Wiedzy o Szczepieniach „STOP NOP” skierował do parlamentu nowelizację ustawy, która znosiłaby obowiązek szczepień w naszym kraju. W trakcie debaty nad tym projektem w Sejmie liderka stowarzyszenia i główna twarz ruchów antyszczepionkowych Justyna Socha w swoim wystąpieniu w Sejmie przekonywała, że system przymusu szczepień ochronnych w innych państwach zakwestionował Europejski Trybunał Praw Człowieka. - W świetle tych orzeczeń Polska łamie prawa człowieka. Europejski Trybunał Praw Człowieka wskazywał, że przymus szczepień ochronnych, z którym nieuchronnie wiąże się możliwość wystąpienia powikłań poszczepiennych, w tym także śmierć, narusza art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka - twierdziła Socha.

Jednak sprawa wygląda inaczej. Przede wszystkim trzeba rozróżnić dwa terminy: „ingerencja” i „naruszenie”. Jak podkreśla prof. Ireneusz Kamiński, wykładowca na Uniwersytecie Jagiellońskim i członek Rady Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, czym innym jest „ingerencja w prawo do prywatności, o którym mówi przytoczony art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, a czym innym jest naruszenie tego prawa”. - Prawo do prywatności nie jest prawem absolutnym. Zatem mogą być różne racje – indywidualne bądź publiczne – uzasadniające ingerencję. W tym przypadku mamy ingerencję, ale jest ona zgodna z art. 8. Podobnie jest np. ze swobodą wypowiedzi, która też nie jest absolutna i zdarzają się ingerencje w jej obrębie, które muszą mieścić się one w pewnym rygorze – mówi Agencji Informacyjnej Polska Press.

Jak dodaje ekspert ów rygor musi spełniać trzy wymogi. Po pierwsze – ingerencja musi być legalna, a więc musi wynikać z wcześniej istniejących przepisów prawa. W tym konkretnym przypadku muszą istnieć przepisy prawa polskiego nakładające obowiązek szczepień.

Po drugie ingerencja musi być połączona z ochroną interesów publicznych bądź indywidualnych i w kontekście art. 8. te dobra publiczne są wymienione (zidentyfikowane wprost) w zapisach konwencji. W tym przypadku mamy do czynienia z ochroną zdrowia całej populacji, która jest jednym z punktów.

Po trzecie - nawet jeżeli zdarza się, że pewne negatywne konsekwencje dla zaszczepionych pojedynczych osób mogą wystąpić - to nie ma wątpliwości, że w konfrontacji ze zdrowiem zbiorowości jest to jednak ingerencja proporcjonalna, która jest konieczna.

Ekspert przytacza przykład sprawy Boffa i innych przeciwko San Marino. W sprawie tej rodzice wnieśli skargę o naruszenie art. 2, 5, 8 i 9 Konwencji (prawo do życia, prawo do wolności i bezpieczeństwa osobistego, prawo do poszanowania życia prywatnego i osobistego, a także wolność myśli, sumienia i wyznania) w sytuacji przymusowych szczepień ich dzieci przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu B.

Warto podkreślić, że sprawy tej nie prowadził Europejski Trybunał Praw Człowieka, a było to orzeczenie starszej instytucji, czyli Europejskiej Komisji Praw Człowieka (która nie istnieje od pierwszego listopada 1998 r.). Wówczas był to, mówiąc w uproszczeniu, organ orzekający w pierwszej instancji. Drugą instancją był Europejski Trybunał Praw Człowieka, który aktualnie jest jedyną tego typu instytucją. - Istotne jest to, że mamy do czynienia z pewnym dorobkiem orzeczniczym. Zatem to co robiła Europejska Komisja Praw Człowieka nie zostało zapomniane, lecz jest częścią pewnego „bloku strasburskiego”, określającego standardy wynikające z Europejskiej Konwencji Praw Człowieka – mówi ekspert.

Europejska Komisja Praw Człowieka potwierdziła, że obowiązkowe szczepienia stanowią ingerencję (nie naruszenie) w prawo do życia rodzinnego. Ale to sprawy nie zakończyło. Następnie komisja przystąpiła do badania, czy ta ingerencja jest zgodna z Europejską Konwencją Praw Człowieka, czy też nie. - Badając tę sprawę rozstrzygnęła jednoznacznie, że ingerencja jest zgodna z konwencją - ponieważ istnieje uzasadnione dobro publiczne (interes publiczny, wartość publiczna) w postaci ochrony zdrowia zbiorowości. Zabezpieczenia przed pewnymi chorobami, mogą wiązać się pewnymi niedogodnościami, takimi jak np. szczepienia o charakterze obowiązkowym. Uznano, że mamy tu do czynienia z ingerencją, która jest proporcjonalna – konieczna, aby realizować dobro publiczne. Zatem nie doszło do naruszenia Europejskiej Konwencji Praw Człowieka – kwituje specjalista.

Słowa liderki ruchu antyszczepionkowego Justyny Sochy, że obowiązek szczepień łamie prawa człowieka, są nieprawdziwe. Art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka dopuszcza taka ingerencję w prywatność w imię wyższego celu jakim jest zdrowie zbiorowe. Potwierdziła to Europejska Komisja Praw Człowieka.

Źródło: Demaskator24

polecane: Komentarze ze sztabów wyborczych po ogłoszeniu wyników sondażowych

Więcej na temat:

Komentarze

4000/4000

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

05.12.2018 10:15:46

Testowe

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na demaskator24@polskapress.pl

Masz materiał do sprawdzenia?

Prześlij do nas informacje, które weźmiemy pod lupę

Czytaj także

Polecane dla Ciebie