Od plotki do fake newsa. Fałszywe wiadomości to nie tylko wielka polityka | Demaskator24

Od plotki do fake newsa. Fałszywe wiadomości to nie tylko wielka polityka

 Fot.123RF

Katarzyna Piojda

W lesie znaleziono ciało dziewczynki z Bydgoszczy. To nie przerażająca prawda. To fake news. Takie wieści trzęsą internetem. W tym celu przecież powstają.

"OKNO ŻYCIA. Nie przyjmujemy noworodków z wadami genetycznymi!!! Brak chętnych na adopcję”.

Taki komunikat miał pojawić się w Oknie Życia, prowadzonym przez Caritas Diecezji Radomskiej. Przedstawiciele organizacji, działających na rzecz osób niepełnosprawnych, m.in. mających zespół Downa (to właśnie zespół wad genetycznych), byli oburzeni. Nie tylko oni. I nie tylko w Radomiu. Wiadomość rozeszła się z szybkością błyskawicy. Głośno zrobiło się niemal w całej Polsce.

To był jednak fake news. Zdjęcie okazało się fotomontażem. Ktoś celowo wywołał skandal, publikując je w internecie. W kilka godzin parę tysięcy internautów udostępniło tę fotkę. Nie wiadomo, od kogo zdjęcie pochodzi.

Fake news to przeciwieństwo informacji. Jego celem jest dezinformacja, wprowadzenie negatywnych uczuć oraz emocji - chaosu a nawet strachu. Jest celowo rozprzestrzeniany w internecie, bo sieć ma potężną moc. I po niej wszystko szybko się rozchodzi. Sześciu na dziesięciu Polaków przyznaje, że wiadomości czerpie z sieci, a nie z gazet papierowych czy z telewizji lub radia.

Memy, że się uśmiejesz do łez

Fake newsy mogą udawać prawdziwe informacje, artykuły w mediach lub nawet treści naukowe. Czasem pojawiają się jako opinie nieistniejących ludzi, memy internetowe lub teksty propagandowe. Łączy je to, że mają wprowadzić w błąd.

Fake newsy dotyczą już nie tylko nurtujących opinię publiczną informacji z pierwszych stron gazet, polityki, życia celebrytów. Coraz częściej dotykają produktów, świadczonych usług, oceny przedsiębiorstw, pracy i życia ludzi. Zwyczajnych ludzi.

Kolejny przypadek: „w lesie znaleziono ciało dziewczynki z Bydgoszczy”. Tą wiadomością żyli bydgoszczanie kilka miesięcy temu. „Chodzi o moją malutką kuzynkę. Od tygodnia trwały jej poszukiwania, a teraz okazało się TO! Proszę o pomoc w nagłośnieniu sprawy. Udostępnienie nic was nie kosztuje. Cała rodzina jest załamana” - post o takiej treści wstawiła „krewna”. Nie było żadnego morderstwa! Był fake news. Po wejściu w pseudoartykuł pojawiała się aplikacja, która chciała wyciągnąć dane osobowe użytkownika sieci.

Głośno było o tym, że niewidomy odzyskał wzrok po tym, jak dotknął swoją białą laską pomnika smoleńskiego.

W raporcie „Fake news, czyli jak kłamstwo rządzi światem”, przygotowanym przez agencję Newseria i Szapiro Business Advisory, przytoczona jest historia: „W 2015 roku Tomasz Lis, prowadząc swój program w TVP2, powołał się na tweeta Kingi Dudy, córki Andrzeja Dudy, startującego wówczas w wyborach prezydenckich. Odnosząc się do Oscara przyznanego filmowi „Ida”, miała stwierdzić, że jeśli Andrzej Duda zostanie prezydentem, to odda go Amerykanom. Już po emisji programu okazało się, że konto, o którym wspomniał Lis, było fałszywe”.

Sytuacja sprzed 11 listopada: na obchody 100-lecia odzyskania niepodległości ponoć nie zostali zaproszeni byli prezydenci: Lech Wałęsa, Aleksander Kwaśniewski i Bronisław Komorowski - podały media. Przedstawiciele Kancelarii Prezydenta zaprzeczyli tym doniesieniom.

Biały bus

Następny kit: po różnych polskich miastach jeździ biały bus, kierowca łapie dzieci, potem one są zabijane, a ich narządy zostają sprzedane.

Dzieci często są bohaterami wyssanych z palca wiadomości. To dlatego, że krzywda dziecka najbardziej chwyta za serce. A skoro krzywda się dzieje, to informacja o niej idzie w świat. Za pomocą internetu, rzecz jasna.

Czasem fake news przybiera nieco inną formę oszustwa. Po kraju krążą apele. Chociażby ten dotyczący zbiórki pn. „Boję się ciemności” dla niewidomego Antosia. Głośno - i o dziecku, i o apelu - zrobiło się w 2017 roku. Aktorzy, sportowcy, politycy i celebryci zaangażowali się w zbiórkę na leczenie chłopca, który - jak się potem okazało - nie istnieje. A tacy np. Anna i Robert Lewandowscy wpłacili, bagatela, 100 000 złotych na chorego malucha. Organizator zbiórki zdobył w ten sposób w sumie pół miliona. Później przepraszał i obiecał oddać pieniądze.

„Czysty” fake news ma natomiast na celu głównie siać zamęt, a nie wyłudzać pieniądze. Wzbudzenie oburzenia - to jest to, o co chodzi autorowi fake newsa najbardziej.

Fake newsy wdzierają się w każdą sferę życia i w każdą dziedzinę biznesu. Podważają zaufanie do demokracji, osłabiają pozycję konkretnych firm i organizacji czy osób prywatnych. Nawet w hotelach się uaktywniają.

Zdarza się, że ktoś, kto nigdy na własne oczy nie widział hotelu, a co dopiero się w nim zatrzymał, wystawia mu ocenę. Zazwyczaj złą. I nie raz, a kilka razy - i to kilka razy dziennie. Tak działa choćby nieuczciwa konkurencja. Lawiną negatywnych komentarzy chce zniszczyć wroga.

- Wszystkie opinie dodawane do naszego serwisu sprawdzane są dwuetapowo. Z jednej strony za pomocą nowoczesnych technologii, przez system algorytmów analizujących kilkadziesiąt zmiennych parametrów i wskazujący potencjalne zagrożenie wiarygodności wpisów. Z drugiej, przez kilkudziesięciu ekspertów, specjalizujących się w tropieniu sfałszowanych opinii i wykrywaniu zorganizowanych manipulacji. Dodatkowo, wybrane losowo opinie, potwierdzane są także przez kontakt z użytkownikiem - wyjaśnia Bartosz Wiatr, pracujący w serwisie z opiniami o hotelach HolidayCheck.pl.

O tym, że fake newsy szkodzą, nie trzeba nikogo przekonywać. Trzeba działać

W wybranych miastach powstały grupy mieszkańców, jednoczących się w walce z fałszywymi wiadomościami. W Toruniu, przykładowo, istnieje Obywatelski Toruń, Lokalny Kolektyw Demokratyczny. Informuje o akcji #UwagaFake-news. Jest to akcja edukacyjna, której zamiarem jest wytropić mijające się z prawdą wiadomości, jak czytamy „rozpowszechniane przez zwolenników partii rządzącej, a skierowane na wywołanie emocji i powielanie ich przez działaczy opozycji”.

Na stronie Obywatelskiego Torunia są podane przykłady, okraszone zdjęciami - fotomontażami. Np. widać prezydenta Andrzeja Dudę, klęczącego przed kolumną samochodów BOR, a w jednym z tych aut jedzie Jarosław Kaczyński.

Działacze kolektywu dodają na swoim portalu: „Dla niewprawnego oka ciężko będzie rozpoznać fałszywkę, dlatego zwracamy uwagę na elementy, które o tym świadczą.”

Dezinformację piętnuje też Kościół. Na forum mówi o zjawisku. Katolicka Agencja Informacyjna zaprosiła na prezentację Orędzia Ojca Świętego Franciszka na 52. Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu „Prawda was wyzwoli (J8,32). Fake news a dziennikarstwo pokoju”.

Nauka czytania
Powstał też raport „Jak czytać w erze fake news”, przygotowany przez Facebooka, Politykę Insight i magazyn „Press”. Z badań wynika, że nieprawdziwe wiadomości rozchodzą się szybciej od prawdziwych.

Dr Jacek Wasilewski, Uniwersytet Warszawski:
- W badaniu z 2018 roku wykazaliśmy, że emocje mają kluczowy wpływ na ocenę źródła informacji. To emocje nadają znaczenie i wagę różnym wypowiedziom. Jeśli badani kogoś nie lubili, nie zgadzali się z daną wypowiedzią, nie chcieli się pod nią podpisać i nie uważali jej za ważną. W przypadku polityków badani reagowali odmiennie, w zależności od tego, czy wypowiedź przypisywano Donaldowi Tuskowi, Jarosławowi Kaczyńskiemu czy nie podawano autora. Nasze emocje podsuwały interpretację, a umysły ciężko pracowały, by uzasadnić opinię płynącą z emocji.

Plany Europy

Konfederacja Lewiatan popiera propozycje Komisji Europejskiej dotyczące zwalczania fake newsów. Chodzi o samoregulację platform mediów społecznościowych we współpracy z dostawcami usług informacyjnych i społeczeństwem obywatelskim.

- Celem powinno być osiągnięcie spójnego, europejskiego podejścia do tego problemu. Coraz więcej państw podejmuje własne inicjatywy lub opracowuje narzędzia do zwalczania fake newsów - mówi dr Aleksandra Musielak, ekspertka Konfederacji Lewiatan.

W niektórych krajach to już działa. Niemcy nakazują prowadzącym platformy internetowe usuwać treści, w tym fałszywe wiadomości, gdy zawierają one treści niezgodne z prawem.

Mamy kosmos

Fake news nowością nie jest. Nawet można stwierdzić, że jest stary, jak świat. W 1938 roku policjant z Ameryki odebrał telefon. Spanikowana mieszkanka Dallas pytała, jak reagować na inwazję Marsjan. Nie był to pierwszy sygnał w sprawie nalotu obcych. Od razu w tysiącach amerykańskich komisariatów rozdzwoniły się telefony od ludzi przygotowujących się do wojny z kosmitami.

A to była wiadomość z „Wojny światów”, słuchowiska radiowego.

Więcej na temat:

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na demaskator24@polskapress.pl

Masz materiał do sprawdzenia?

Prześlij do nas informacje, które weźmiemy pod lupę

Czytaj także

Polecane dla Ciebie