Polacy nie poniosą dodatkowych kosztów dzięki zatrzymaniu podwyżek cen prądu? Eksperci: to nieprawda

 Fot. Marek Szawdyn / Polska Press

Katarzyna Stańko

Pod koniec 2018 r. rząd PiS w ekspresowym tempie przeprowadził przez parlament zmianę prawa, która ma zahamować wzrost cen energii elektrycznej w 2019 r. Sprawdzamy, czy polski podatnik oraz nasza gospodarka nie poniosą kosztów tej operacji?

W piątek odbyło się specjalne posiedzenie Sejmu i debata nad projektem ustawy o zmianie ustawy o podatku akcyzowym i zmianie niektórych innych ustaw. Przegłosowano obniżenie opłaty przejściowej i akcyzy za energię elektryczną. Senat przyjął ustawę w sobotę, szybko podpisał ją prezydent. Rząd zakłada możliwość pokrycia części kosztów utrzymania cen prądu na dotychczasowym poziomie z unijnego systemu handlu emisjami. Ustawa zmniejsza akcyzę z 20 zł/MWh do 5 zł/MWh. Z kolei opłata przejściowa spadnie o 95 proc. 4 mld zł ma trafić do koncernów energetycznych Wszystko po to, aby rachunki indywidualnych odbiorców energii nie wzrosły. Koszt całej operacji to 9 mld zł.

Ręczne sterowanie

Zapytaliśmy ekspertów, czy ceny prądu dla zwykłego Kowalskiego rzeczywiście nie wzrosną. Eksperci wskazują na wieloletnie zaniedbania i brak inwestycji w energetykę, co skutkuje wzrostem cen na hurtowym rynku energii, a te przekładają się również na rachunki indywidualnych klientów. Próbę blokowania cen dla indywidualnych odbiorców poprzez ustawę prof. Witold Orłowski określa jako ręczne sterowanie gospodarką. - W 2019 r. ceny energii na skutek zabiegów rządu nie wzrosną, ale spodziewam się wzrostu ceny energii dla przemysłu, a wtedy my wszyscy też to odczujemy w postaci rosnącej inflacji. Zablokowanie wzrostu taryf w 2019 r. spowoduje kumulację wzrostu cen w kolejnych latach. Niewykluczone, że trzeba będzie sięgnąć po pieniądze z budżetu, aby dalej niwelować wzrost cen energii. - uważa prof. Orłowski wskazując, że pieniądze ze sprzedaży praw do emisji do CO2 powinny zostać przeznaczane na transformację systemu energetycznego w Polsce, a nie na doraźne cele.

- Nawet jeśli w 2019 r. cena energii nie wzrośnie istotnie dla odbiorców indywidualnych, to prawdopodobnie wzrośnie dla przemysłu oraz samorządów, ponieważ koszty wytwarzania energii są coraz wyższe – uważa Grzegorz Wiśniewski, prezes Instytutu Energii Odnawialnej. - Mamy złą strukturę rynku, tzn. monopol państwowych spółek energetycznych i zakonserwowany miks energetyczny, czyli system wytwarzania energii opierający się w 80 proc. na węglu. Zmiany w podatkach powinny, co do zasady, wspierać demonopolizację rynku i technologiczną transformację energetyczną, ale tak się nie dzieje – podkreśla Wiśniewski.

- Prawdopodobnie Komisja Europejska nie zgodzi się, aby te środki wydane były na sztuczne obniżenie cen prądu w Polsce, ponieważ jest to sprzeczne z celem utworzenia rynku handlu emisjami CO2. Zatem zapłacimy za to albo z budżetu, albo firmy energetyczne będą musiały wziąć ten problem na siebie. A to oznacza, że nie będą już miały żadnych pieniędzy na inwestycje – podkreśla prof. Orłowski.

Zagrożenie dla konkurencyjności polskiej gospodarki

Podobnego zdania na temat struktury polskiej energetyki jest Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców:- Nasz miks energetyczny jest niedopasowany do polityki klimatycznej. System sprzedaży uprawnień do emisji jest narzędziem służącym ograniczaniu roli węgla, tymczasem ok. 80 proc. wyprodukowanej przez nas energii elektrycznej wciąż pochodzi z tego surowca. Po drugie zaś, nasze węglowe jednostki wytwórcze są przestarzałe, co również przekłada się na wysoką emisyjność polskiej energetyki. Rząd ma ograniczone możliwości działania w tak krótkim terminie. Decyzja o obniżeniu akcyzy jest rozsądniejsza niż wcześniejszy pomysł rekompensat wypłacanych gospodarstwom domowym uważa – Cezary Kaźmierczak. - Jeśli nie powstrzymamy wzrostu cen energii dla biznesu, przestaniemy być konkurencyjni. Energochłonny przemysł bardzo obawia się podwyżek, tym bardziej, że w Niemczech to odbiorcy indywidualni więcej płacą za prąd niż przemysł, de facto finansując biznes. Niemiecka gospodarka w ten sposób utrzymuje swoją konkurencyjność. W Polsce funkcjonuje mit węgla, którego mamy coraz mniej i sprowadzamy go z zagranicy, z Rosji, m.in. z Donbasu. Dalsze opieranie gospodarki na węglu oznacza uzależnianie się od Rosji. Rozmawiałem z szefami spółek węglowych i oni twierdzą, że nie ma w Polsce wysokiej jakości węgla. Obecny trzeba odkamieniać, co jest wbrew rachunkowi ekonomicznemu. Polska nie ma strategii energetycznej, powinniśmy rozwijać OZE (Odnawialne Źródła Energii), energetykę wiatrową i być może małe elektrownie jądrowe. Opieranie się na węglu i brak inwestycji sprawi, że ceny energii w Polsce będą rosnąć w kolejnych latach – podsumowuje Cezary Kaźmierczak.

Samorządy skarżyły się w grudniu, że zaproponowane im przez spółki energetyczne stawki, wzrosły dla nich o 50-70 proc. Andrzej Popławski, dyrektor Związku Miast Polskich wskazywał, że jeśli te stawki zostałyby utrzymane, samorządy musiałyby albo podnieść ceny usług komunalnych, albo zrezygnować z niektórych inwestycji. Minister Tchórzewski odpowiadał, że dostawcy energii będą renegocjować kontrakty na dostawę energii. Według ustawy, ceny energii w 2019 r. zostają ustalone na poziomie taryf i cenników sprzedawców obowiązujących 30 czerwca 2018 r. Umowy na dostawy w 2019 r., o ile zakładają wzrost cen w stosunku do poprzedniej umowy danego podmiotu, do 1 kwietnia 2019 r. będą musiały być skorygowane do poziomu z połowy 2018 r. z mocą od 1 stycznia 2019 r.

Koszty nowego prawa

W pierwotnym projekcie nowelizacji rząd zakładał obniżkę akcyzy i opłaty przejściowej, w autopoprawce pojawiły się dalej idące rozwiązania. Na spadku akcyzy w 2019 r. odbiorcy mają zaoszczędzić 1,85 mld zł, na spadku opłaty przejściowej – 2,24 mld zł, na wypłatę różnicy cen dla koncernów energetycznych zarezerwowano 4 mld zł. Sprzedawcy, którzy w 2019 r. kupią energię na rynku drożej, niż ustalona cena sprzedaży, będą otrzymywać bezpośredni zwrot utraconego przychodu z tworzonego przez nowelizację Funduszu Wypłaty Różnicy Ceny. Sposób zwrotu określi minister energii w rozporządzeniu, używając średnioważonej ceny rynkowej energii. Według rządu, wszystkie te działania powinny pokryć w całości ewentualny wzrost rynkowych cen energii rzędu 60-100 zł/MWh.

Analizy wykonane przez

Wideo

Więcej na temat:

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

23.01.2019, 19:23

Wwwwwwwwwwwpl24
Maruisz

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na demaskator24@polskapress.pl

Masz materiał do sprawdzenia?

Prześlij do nas informacje, które weźmiemy pod lupę

Czytaj także

Polecane dla Ciebie