Premier w wywiadzie dla "Haaretz" myli kolejność wydarzeń dotyczących odwołania wizyty w Izraelu

fot. marek szawdyn

Katarzyna Stańko

Premier Mateusz Morawiecki powiedział dziennikowi "Haaretz", że wizytę w Izraelu odwołał po słowach szefa izraelskiej dyplomacji o tym, że Polacy wyssali antysemityzm z mlekiem matki. Tymczasem szef polskiego rządu zrezygnował z przylotu do Jerozolimy przed obraźliwą wypowiedzią Israela Katza.

Izraelski dziennik "Haaretz" rozmawiał z premierem Mateuszem Morawieckim. Jego wypowiedzi gazeta opublikowała w piątek w artykule "Polish Prime Minister to Haaretz: Tens of Thousands of Poles Aided Jews. We Won't Give in to Lies". Premier wyjaśni w nim m.in. podwód odwołania swojej wizyty w Izraelu i uczestnictwa w szczycie V4 w Jerozolimie.

Premier Morawiecki dla Haaretz

Według "Haaretz", Mateusz Morawiecki powiedział, że był głęboko zraniony przez komentarz p.o. ministra spraw zagranicznych Israela Katza, który zacytował słowa byłego premiera Izraela Icchak Szamir, że "Polacy wyssali antysemityzm z mlekiem matki".

"To zdanie - mówi Morawiecki Haaretzowi - było powodem, dla którego odwołał on swój udział w szczycie Grupy Wyszehradzkiej, zaplanowanym na ten tydzień w Izraelu" - napisał w piątek izraelski dziennik.

Israel Katz wystąpił w programie wieczór wyborczy na temat wyborów w Izraelu w niedzielę, 17 lutego w kanale telewizyjnym i24 w wydaniu o godzinie 19. Wtedy też padły słowa o antysemityzmie Polaków.

O decyzji Mateusza Morawieckiego o odwołaniu przylotu do Izraela poinformował jednak kilka godzin wcześniej w niedzielę szef kancelarii premiera Michał Dworczyk.

Jako pierwszy o rezygnacji Premiera z udziału w szczycie Grupy Wyszehradzkiej napisał portal wpolityce.pl, powołując się na źródło z kregów rządowych. W pozostałych mediach informacje na ten temat ukazywały się w niedzielę po godzinie 14. "Na szczycie V4 w Jerozolimie Polskę reprezentować będzie minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz" - napisał na Twitterze Michał Dworczyk. Polski premier przekazał te informację szefowi izraelskiego rządu w czasie rozmowy telefonicznej.

Przyczyną odwołania wizyty Mateusza Morawieckiego w Izraelu były kontrowersje wokół słów premiera Benjamina Netanjahu, który według izraelskich mediów miał powiedzieć w Warszawie, że Polacy współpracowali z Niemcami w czasie Holokaustu.

Jak doszło do najnowszego kryzysu polsko-izraelskiego

- W czasie tego szczytu (bliskowschodniego - red.) pojawiło się kilka kontrowersyjnych wypowiedzi. Część z tych spraw została wyjaśniona, niemniej premier Morawiecki jest bardzo wyczulony na fałszowanie historii, fałszywe zarzuty wobec narodu polskiego jeśli chodzi o II Wojnę Światową. Traktuje te sprawy w sposób zasadniczy, stąd decyzja, że na szczycie V4 w Izraelu Polskę będzie reprezentował minister spraw zagranicznych - powiedział niedzielę w Polsat News szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Michał Dworczyk.

Ostatecznie w poniedziałek w reakcji na słowa Israela Katza premier odwołał udział Polski w szczycie Grupy Wyszehradzkiej.
Szef rządu zdecydował, że do Jerozolimy nie poleci szef MSZ Jacek Czaputowicz. - Podjąłem taką decyzję, ponieważ słowa, które padły z ust ministra Katza, są absolutnie niedopuszczalne - tłumaczył w poniedziałek dziennikarzom Mateusz Morawiecki.

Nieścisłości w kwestii kolejności wydarzeń przedstawionych przez premiera w dzienniku "Haaretz" wskazywali dziennikarze, m.in. Michał Szułdrzyński, zastępca redaktora naczelnego dziennika "Rzeczpospolita".

Premier Mateusz Morawiecki w dzienniku "Haaretz" broni dobrego imienia Polaków.

- Nie jest to dla mnie problem, gdy ktoś wspomniał o tym, że podczas okrutnej, złej, dehumanizującej wojny w moim narodzie byli indywidualni przestępcy - oczywiście że byli, tak jak byli w każdym innym narodzie - mówi Morawiecki. - Ale kiedy używane są stereotypy, że „każdy Polak wyssał antysemityzm z piersi swojej matki”, to jest to nic innego jak rasizm.

Morawiecki opisuje także swoją reakcję na zniewagę Katza: - Kiedy pierwszy raz o tym usłyszałem, wydawało mi się to całkowicie niewiarygodne. Takie słowa mogą paść z ust radykalnego ekstremisty a nie ministra spraw zagranicznych. Dalej mówi: - Rozumiem, że w trakcie kampanii wyborczej niektórzy politycy chcą trafić na pierwsze strony gazet.

- My w Polsce również do pewnego stopnia mamy do czynienia z antysemityzmem, ale na szczęście jest on marginalny – mówi Morawiecki, powołując się na niedawny raport Europejskiej Agencji Praw Podstawowych. – Polska jest jednym z niewielu krajów w UE, w którym liczba incydentów antysemickich maleje, podczas gdy w wielu innych krajach obserwujemy niepokojące wydarzenia - mówi, zauważając że antysemityzm wydaje się wzrastać w takich krajach jak Francja, Niemcy, Szwecja, czy Wielka Brytania.

Dworczyk o raporcie na temat antysemityzmu na świecie

- Jeszcze raz podkreślę: ta plaga w Polsce jest marginalna. To smutne, że antypolonizm wydaje się być oficjalnym stanowiskiem jeden z czołowych przedstawicieli izraelskiego rządu - powiedział polski premier.

Więcej na temat:

Komentarze

4000/4000

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na demaskator24@polskapress.pl

Masz materiał do sprawdzenia?

Prześlij do nas informacje, które weźmiemy pod lupę

Czytaj także

Polecane dla Ciebie