Putin i jego prywatna armia - Grupa Wagnera. Rosja zwiększa swoje wpływy w Afryce. Raport CNN

Siedziba Research Internet Agency, znanej jako farma trolli w Petersburgu założona przez Jewgienija Pirogiżina
Siedziba Research Internet Agency, znanej jako farma trolli w Petersburgu założona przez Jewgienija Pirogiżina AP/EAST NEWS

źródło: CNN/ oprac.redakcja

Aktywność Rosji w Republice Środkowoafrykańskiej nie jest żadną tajemnicą. Ulice są oblepione plakatami propagandowymi z hasłami: "Rosja: ramię w ramię z twoją armią!". Lokalna stacja radiowa puszcza rosyjskie ballady i lekcje języka rosyjskiego. Nowi rekruci do wojska są szkoleni w języku rosyjskim i używają rosyjskiej broni - potwierdza śledztwo CNN.

Jednak rosyjska aktywność w tym rozdartym wojną kraju nie jest taka oczywista. To mieszanka sprytnego PR-u i tworzenia sieci najemników, które mają zwiększyć wpływy Moskwy, prześcignąć jej rywali i umocnić swoją pozycję znaczącego gracza w regionie - takie wnioski płyną z wielomiesięcznego śledztwa dziennikarzy CNN.

Śledztwo amerykańskiej stacji CNN wykazało, że ten ambitny atak na serce Afryki jest sponsorowany przez Jewgienija Prigożyna – oligarchę będącego blisko Kremla, znanego jako kucharz prezydenta Władimira Putina. Został objęty sankcjami przez USA za finansowanie Internet Research Agency - firmy, która jest oskarżana o ingerencję w kampanię prezydencką w USA w 2016 roku. Jej pracownicy rozpowszechniali wtedy fake newsy w sieci, głównie skierowane przeciw przeciwnikom Donalda Trumpa.

Konglomerat Prigożyna obejmuje spółkę o nazwie Lobaye Invest, która w Republice Środkowoafrykańskiej finansuje stację radiową. Pokrywa również koszty szkolenia rekrutów wojskowych przez około 250 rosyjskich najemników, przy czym ich liczba ma się jeszcze zwiększyć. W zamian Lobaye Invest jest szczodrze obdarowywana koncesjami na poszukiwanie diamentów i złota w kraju bogatym w zasoby mineralne.

Osoba Prigożyna nie jest anonimowa w światku najemników czy prywatnych firm wojskowych (PMC), dobrze znanych w Rosji. Uważany jest za siłę napędową Grupy Wagnera, tajemniczej organizacji, której najemnicy odegrali znaczącą rolę w Syrii i wschodniej Ukrainie. Na jej czele stoi jeden z jego wieloletnich wspólników.

Droga dziennikarzy śledczych CNN do Republiki Środkowoafrykańskiej zaczyna się od świadka oddalonego o tysiące mil w ponurym mieszkaniu z czasów radzieckich.

Rosyjski najemnik siedzi w ciemnościach, odpala papierosa za papierosem i przygotowuje się do pierwszej rozmowy o swoim życiu w tajnej, oficjalnie nieistniejącej, armii. Walczył w Czeczenii przeciwko separatystycznym rebeliantom, a w Syrii wspierał reżim Baszara al-Asada. Prosił o nieujawnianie jego tożsamości, obawiając się odwetu za mówienie o tajemniczej organizacji, która pomaga rozszerzyć rosyjską władzę i wpływy w niestabilnych rejonach świata.

Jak mówi dziennikarzom CNN, był opłacany przez Grupę Wagnera.„Jest to po prostu jednostka bojowa, która zrobi wszystko o co Putin poprosi” – dodaje.

Kreml zaprzecza temu zarzutowi. W czerwcu Putin następująco powiedział o firmach najemnych w Syrii: „Ci ludzie ryzykują życie, i generalnie jest to również wkład w walkę z terroryzmem... ale to nie jest państwo rosyjskie, to nie jest rosyjska armia”.

Jednak analitycy twierdzą, że to niewyobrażalne, by Grupa Wagnera istniała bez zgody Putina. W rzeczywistości, obóz szkoleniowy w Molkino na południu Rosji jest przyłączony do rosyjskiej bazy sił specjalnych, strzeżonej przez normalnych żołnierzy, w której goście nie są mile widziani.

Prigożyn zaprzeczył, że jest powiązany z Grupą Wagnera. Ani on, ani nikt z jego firm nie chciał rozmawiać z CNN, ale po działalności, z różnym skutkiem, na Ukrainie i w Syrii wydaje się, że oligarcha skierował swoją uwagę na Afrykę, angażując się w sprawy w Libii, Sudanu i Republiki Środkowoafrykańskiej.

W Republice Środkowoafrykańskiej, siedziba najemników znajduje się na terenie dawnego, zdewastowanego pałacu prezydenckiego w Berengo, dwie godziny jazdy samochodem od stolicy Bangui.

W 2017 roku Rada Bezpieczeństwa ONZ zatwierdziła rosyjską misję szkoleniową, ale inne rządy nie spodziewały się, że będą to ludzie Prigożyna. Nic dziwnego, że instruktorzy zakryli swoje twarze i odmówili rozmowy z nami.

Jedynym, który zgodził się na rozmowę z CNN jest Walery Zacharow, pogodny, pełen humoru były oficer wywiadu wojskowego, który w latach 90. przebywał w Czeczenii i obecnie odpowiada za szkolenia.Określa on swoją rolę jasno, mówiąc CNN: „Rosja wraca do Afryki”.„Byliśmy obecni w wielu krajach w okresie Związku Radzieckiego, a Rosja wraca na to samo stanowisko. Nadal mamy kontakty i staramy się je odnowić” – powiedział.

Zacharow opisuje instruktorów jako „rezerwistów”. Jednak ani on, ani nikt inny nie potrafił wyjaśnić, kto ich przysłał i kto im płaci. A jego rola w tym kraju jest nieco niejasna.

Zacharow powiedział CNN, że pracuje jako doradca ds. bezpieczeństwa dla prezydenta Republiki Środkowoafrykańskiej Faustina-Archange’a Touadéra."Płaci mi pensję, dlatego dla niego pracuję” – mówi Zacharow.

Dodał, że nigdy nie spotkał Prigożyna i nalegał, aby Grupa Wagnera nie działała w Afryce Środkowej.

„Doprecyzujmy, co mamy na myśli rozmawiając o Wagnerze. Czy chodzi o kompozytora?” – zażartował. „Z prawnego punktu widzenia ta grupa nie funkcjonuje, dlatego teoretycznie możemy rozważać, że nie istnieje. Obecnie w Republice Środkowoafrykańskiej, nie ma prywatnej firmy wojskowej (PMC) Wagner.

Jednak CNN dotarł do dokumentów, które świadczą o tym, że Zacharow, przynajmniej raz, został opłacony przez firmę Prigożyn M-Finans w lipcu 2018 roku.

Mieszka w siedzibie Lobaye Invest, poza stolicą Bangi, w kompleksie ogrodzonym murem. W pobliżu powiewa samotna rosyjska flaga, a przy ścianie znajduje się pudełko z amunicją z napisami w cyrylicy.

Pracodawca Zacharowa, prezydent Toudera, powiedział CNN, że nie ma żadnego związku między wsparciem Rosji w szkoleniu wojskowym i „innymi sektorami”.

Jednak według dokumentów, które pozyskał CNN, firma Lobaye Invest wygrała przetarg na poszukiwanie diamentów i złota w siedmiu lokalizacjach.

Natomiast wycieczka do miejsca wydobycia w pobliżu Yawy – żmudna dwudniowa podróż z Bangi – potwierdziła ścisły związek między najemnikami i minerałami.

Rodriguez, nastoletni mieszkaniec wioski, powiedział CNN, że Rosjanie zaczęli przybywać w te okolice w tym samym czasie co instruktorzy wojskowi, 18 miesięcy temu. Według Rodriqueza, Rosjanie przybyli z Berengo, kwatery głównej najemników.

Jedynymi, którzy kopali wśród piasku i kamieni w poszukiwaniu cennego surowca podczas naszej wizyty byli miejscowi, młodzi ludzie. Rodriquez wyjaśnił, że setki zatrudnionych z okolicy pracują teraz dla Rosjan. Wszystko, co uda im się znaleźć, musi być przekazane lokalnym, rosyjskim agentom.

Po opuszczeniu Yawy, zaobserwowaliśmy samochód terenowy bez tablic rejestracyjnych z czterema mężczyznami w środku, co było nietypowym widokiem w tej okolicy. Auto odjechało, kiedy tylko się do niego zbliżyliśmy, a trzech z czterech mężczyzn, ukryło twarze przed naszą kamerą.

Samochód pojawił się ponownie nieopodal miejsca naszego zakwaterowania w pobliskim mieście i znowu odjechał w pośpiechu, gdy go zauważyliśmy.

Szef lokalnej policji przekazał nam, że przesłuchał tych mężczyzn i potwierdził, że byli Rosjanami.

Na podstawie zdjęć jednego z nich, którego widzieliśmy, byliśmy w stanie zidentyfikować go jako tłumacza w firmie Prigożyna.

Z pomocą londyńskiego Dossier Center, prowadzonego przez Michaiła Chodorkowskiego, rosyjskiego miliardera przebywającego na przymusowej emigracji, udało się nam ustalić, że rozpoznany mężczyzna miał kontakt z jedną z osób z kadry kierowniczej firmy Prigożyna, który został oskarżony w USA za udział w prowadzeniu Internet Research Agency.

Podczas przygotowań CNN do publikacji niniejszego raportu, na stronie internetowej powiązanej z Prigożynem pojawił się 15-minutowy, propagandowy materiał o naszej podróży do Republiki Środkowoafrykańskiej. Zawierał on film o zespole CNN, nagrany z ukrycia w hotelu, w którym się znajdowaliśmy oraz fałszywe oskarżenia dotyczące przekupienia mieszkańców, którzy rzekomo mieli źle mówić o Rosjanach.

W zeszłym roku Dossier Center sfinansowało śledztwo trzech rosyjskich dziennikarzy dotyczące działalności rosyjskich najemników, a zwłaszcza grupy Wagnera w Republice Środkowoafrykańskiej.

Trzej mężczyźni zostali wciągnięci w zasadzkę i zabici w drodze do ogromnej kopalni złota znajdującej się w odległej i niestabilnej części kraju. Do tej pory nikt nie został oskarżony o morderstwo, a minister sprawiedliwości tego kraju przekazał nam, że dochodzenia są w toku.

Zarówno USA czy Francja, były kolonizator Republiki Środkowoafrykańskiej, wyrazili zaniepokojenie rosyjskimi działaniami w tej części Afryki.

Nowy szef AFRICOM-u, generał Stephen Townsend, opisuje najemników w Berengo jako „quasi-żołnierzy” ściśle związanych z Kremlem.

„Wykorzystują ich do szkolenia wybranych, lokalnych sił zbrojnych. Niektóre z nich mogą być niegroźne, inne prawdopodobnie już nie” – powiedział Townsend podczas przesłuchania w Kongresie Stanów Zjednoczonych w kwietniu.

Podczas gdy USA zmniejszają obecność swoich żołnierzy na kontynencie, Rosja stosuje unikalną hybrydę łączącą siły Kremla z dążeniem oligarchów do zyskania swoich wpływów na tym obszarze.

Moskwa ma teraz podpisanych około 20 porozumień wojskowych z krajami afrykańskimi. Co więcej, gdy tylko pojawia się okazja na zwiększenie obecności Rosji na tym terenie, Prigożyn udziela najemnikom odpowiednich na to funduszy. Natomiast w zamian zyskuje dostęp do niezagospodarowanych jeszcze bogactw.

Expose premiera - orto najważniejsze obietnice Morawieckiego

Więcej na temat:

Komentarze

4000/4000

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na demaskator24@polskapress.pl

Masz materiał do sprawdzenia?

Prześlij do nas informacje, które weźmiemy pod lupę

Czytaj także

Polecane dla Ciebie