Rosjanie nasilili działania dezinformacyjne. Analizujemy fake newsy po ataku na ukraińskie okręty na Morzu Azowskim

fot. karolina misztal/polskapresse dziennik baltycki

Katarzyna Stańko

Po ataku na ukraińskie okręty Rosjanie uruchomili służby, które wprowadzają w chaos informacyjny. Ich aktywność widać również w Polsce - twierdzą eksperci.

W niedzielę rano w Cieśninie Kerczeńskiej rosyjskie siły morskie ostrzelały ukraińskie jednostki, zmierzające do ukraińskiego portu, Mariupola. Tuż po incydencie pojawiło się mnóstwo sprzecznych informacji, co tak naprawdę się wydarzyło. Rosyjska edycja serwisu Euronews podała w tym czasie nieprawdziwą informację o ostrzale cywilnych obiektów w Donbasie prze Ukraińców. - Uruchamiane są różne środki, aby sparaliżować działania Zachodu - mówi Agencji Informacyjnej Polska Press Jarosław Guzy, ekspert ds. międzynarodowych.

W obwodzie sumskim na Ukrainie mieszkańcy otrzymali smsy wysyłane rzekomo przez Ministerstwo Obrony Ukrainy, które wzywały do jak najszybszego zgłoszenia się do najbliższej jednostki wojskowej. Ukraiński resort obrony oskarża o wysłanie fałszywych alertów Federację Rosyjską. Podobny przypadek miał miejsce również w Polsce. Mieszkańcy dwóch miejscowości w województwach podkarpackim i lubelskim otrzymali fałszywe sms-y rzekomo od Rządowego Centrum Bezpieczeństwa (Alert RCB), nawołujące mężczyzn w wieku 18-65 do zgłoszenia się do lokalnych urzędów gminy. Sms-y wysłano około godziny 16, dzień po ostrzelaniu ukraińskich okrętów przez siły rosyjskie. Sądząc po podobnym czasie opublikowania komunikatów przez rzekome ukraińskie MO oraz polskie RCB (różnica ok. godziny), oba ataki być może są ze sobą powiązane. - Tego rodzaju aktywność mogła być próbą przetestowania reakcji ukraińskiego i polskiego społeczeństwa. Być może to również test służący analizie reakcji ukraińskich oraz polskich służb - uważa Jarosław Guzy. Sprawę fałszywych alertów w Polsce bada ABW oraz policja.

W Polsce w internecie zaczęły pojawiać się ponownie informacje o problemach w relacjach polsko-ukraińskich. Powrócił fałszywy cytat rzekomej wypowiedzi prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki o tym, że Ukraińcy nigdy nie pogodzą się z faktem, że Przemyśl pozostaje w rękach Polaków. - Poroszenko ani żaden ze znaczących polityków ukraińskich, którzy mają lub mieli rzeczywistą władzę, nigdy nic takiego nie powiedział - mówi AIP Grzegorz Kostrzewa-Zorbas, ekspert ds. międzynarodowych. Na forach dyskutowany jest pomysł, aby Polska dokonała rozbioru Ukrainy razem z Rosją, której oczywiście przypadłaby największa część razem z innymi państwami, np. Węgrami. Anonimowi komentatorzy straszą na forach internetowych ukraińskim rewizjonizmem terytorialnym i historycznymi roszczeniami wobec Polski. Natomiast Poroszenko przedstawiany jest jako autokrata, który wykorzystuje stan wojenny do skupienia całej władzy w swoim ręku. - Rosyjska dezinformacja skutecznie wykorzystuje złe emocje i trudne tematy w relacjach polsko-ukraińskich - tłumaczy Guzy. - Postrzeganie Ukrainy w Polsce znacząco pogorszyło się od czasów Majdanu - podsumowuje.

polecane: Flesz - e-papieros zagraża zdrowiu

Więcej na temat:

Komentarze

4000/4000

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na demaskator24@polskapress.pl

Masz materiał do sprawdzenia?

Prześlij do nas informacje, które weźmiemy pod lupę

Czytaj także

Polecane dla Ciebie