Ryszard Bugaj: Scenariusze strajku nauczycieli zależą od poparcia różnych grup społecznych. Rozmowa Demaskator24

fot. piotr krol / polskapresse

Katarzyna Stańko

Strajk nauczycieli jest problemem dla rodziców i ta dolegliwość może się przekształcić w niechęć znacznej części społeczeństwa do strajkujących nauczycieli. To newralgiczny czas. Do tej pory nie było takiego protestu. Przydałby się podmiot z autorytetem, który prowadziłby mediacje. Do tego kompletnie nie nadaje się opozycja – mówi prof. Ryszard Bugaj, ekonomista, były doradca Solidarności.

Katarzyna Stańko: Czy nauczyciele mają prawo do strajku? Nie ma jedności i jednej postawy w związkach zawodowych. Solidarność podpisała porozumienie z rządem, ZNP oraz Forum Związków Zawodowych – nie.

Prof. Ryszard Bugaj: Jeśli chodzi o wynagrodzenia podstawowe to one są w edukacji dramatycznie niskie. To nie ulega wątpliwości. Jeśli przyjmiemy, że przeciętna płaca to około 3 tys. to również jest bardzo mało. Oczywiście nie wiemy nic o dochodach, które nauczyciele uzyskują w dodatkowych pracach. W przypadku nauczycieli jest to łatwiejsze niż w innych grupach zawodowych, co nie znaczy, że wynagrodzenia podstawowe nauczycieli nie powinny być sensowne. Problem polega, że cały pakiet wydatków ogólnych, który zaproponował rząd, przekracza granice rozsądku. Priorytety są wybrane przez rząd fałszywie. Weźmy sprawę trzynastej emerytury. Dostaną ją ludzie o bardzo wysokich dochodach i tak naprawdę mała grupa ludzi przez los pokrzywdzonych, którzy mają bardzo małe środki. Trzynastkę otrzymają również ludzie, którzy nie płacili składek, albo bardzo małe składki, a są zamożni, bo na przykład grali na giełdzie.

Czyli Pana zdaniem nauczyciele nie skorzystają na obietnicach socjalnych rządu tak, jak inne grupy społeczne na Piątce Kaczyńskiego?

Jeśli ktoś ma dzieci, to można powiedzieć, że skorzysta. Nie jako nauczyciel, ale jako obywatel i rodzic. Wicepremier Szydło bardzo niechętnie wypowiedziała się o postulacie Sławomira Broniarza, że priorytety rządu powinny zostać zmienione. 500+ na każde dziecko bez kryterium dochodowego, choćby kiedy patrzę na moją córkę i jej nieźle zarabiającego męża, to się nie trzyma kupy. Poza tym okoliczności, w jakich rząd wprowadził te różne dodatkowe świadczenia wskazują ewidentnie, że przyczyną tych działań są wybory. To takie prymitywne przekupstwo. Nie wiadomo, jak to się skończy dla PiS-u, bo oczywiście każdy weźmie, ale czy pokwituje w wyborach?

Co dalej ze strajkiem?

Szczerze mówiąc nie wiem, co można zrobić. Strajk nauczycieli jest dolegliwy dla rodziców i ta dolegliwość może się przekształcić w niechęć znacznej części rodziców do strajkujących nauczycieli. To newralgiczny czas. Do tej pory nie było takiego poważnego protestu. Przydałby się podmiot z autorytetem, który prowadziłby mediacje. Do tego kompletnie nie nadaje się opozycja. Te wszystkie socjalne postulaty: 500+ na każde dziecko i trzynasta emerytura były najpierw postulatami opozycji. Teraz Schetyna dodał, że nauczyciele mają pełną rację – wszystko trzeba zapłacić. Jak to wszystko dodać, to strach, co się jeszcze może wydarzyć. O ile 500+ było dobrym rozwiązaniem, o tyle kolejne obietnice socjalne przekraczają rozsądne granice.

W weekend padły również propozycje dla rolników ze strony prezesa Kaczyńskiego.

Propozycje dla rolników, jak ujął to jeden z dziennikarzy, to Inflanty. To nie są nasze pieniądze, tylko unijne. I czy one będą, czy ich nie będzie, to od Jarosława Kaczyńskiego mało zależy.

Strajk nauczycieli to pierwszy duży kryzys społeczny PiS-u. "Wielki kryzys i pożar" - jak ujął w rozmowie z nami Sławomir Broniarz, szef ZNP.

Zdecydowanie tak. Broniarz został obsadzony w roli czarnego luda przez rząd. Myślę, że on się sam z siebie do tego strajku nie rwał, ale był pod presją swojego środowiska nauczycielskiego. Skoro jest tak cudownie, to dlaczego my tak marnie przędziemy? Rzeczywiście postulaty tego środowiska jakkolwiek w kategorii legitymacji społecznej uzasadnione, to w kategoriach ekonomicznych, jeśli miałyby być zrealizowane poprzednie decyzje rządu, to robi się poważny problem. A mamy przecież również inne grupy społeczne. Poza policjantami, którzy uzyskali to, co chcieli to sfera budżetowa swoimi standardami wynagrodzeń zaczęła bardzo odstawać od sfery produkcyjnej. Oczywiście to jest w długim okresie bardzo groźne.

Jak PiS poradzi sobie z tym kryzysem?

Myślę, że PiS postawi na to, że strajk przegra, nauczyciele będą strajkować i nie uda się wszędzie sprawnie przeprowadzić egzaminów. Myślę, jednak że PiS przekona swoich wyborców, że przegrał słusznie i rząd zachował się odpowiedzialnie i sprawnie. Zresztą, muszę przyznać, że wystąpienia wicepremier Szydło są sprawniejsze niż się tego po niej oczekiwało. Dla ZNP złym scenariuszem byłby natomiast scenariusz powolnego wykruszania się strajku. Na starcie jest dużo strajkujących szkół, a za kilka dni np. zaledwie 35 proc. To dla związku zawodowego byłoby okropne. Możliwy jest również scenariusz mobilizacji poza środowiskiem nauczycielskim. Manifestacji na rzecz wsparcia ich postulatów. Tutaj obie strony działają w warunkach dużej niepewności.

Jako osoba zajmująca się prawami pracowników przez wiele lat, jak ocenia Pan fakt, że Solidarność podpisała porozumienie z rządem?

Tutaj zaważył czynnik politycznego aliansu między związkiem zawodowym a rządem. Są pewne powody niepolityczne, dlaczego Solidarności jest bliżej do tego rządu niż poprzedniego. Nie kryjmy tego. Pewne powody są.

Rząd zaproponował konkretne kwoty podwyżek, wycofał się np. z pomysłu wydłużenia ścieżki awansu zawodowego nauczycieli.

No tak. PiS robi pewien bilans. Ale nie bez znaczenia jest fakt, że jest kilku byłych działaczy Solidarności, którzy zasiadają w Sejmie. Ja sobie przypominam parlament, w którym byłem w latach 1993-97. Tam było 60 posłów, którzy byli działaczami OPZZ, ale nie można było tego zauważyć, co najwyżej przeczytać w ich CV. W zachowaniach oni nie tworzyli żadnej grupy nacisku. Ci też tego nie robią, ale de facto w moim przekonaniu, ta bliskość polityczna ma swoje znaczenie. Nie twierdzę, że rozstrzygające i jedyne, ale ma.

Jak Pan jako profesor ocenia sytuację w polskiej edukacji. Mamy do czynienia ze skrajnymi ocenami. Jest bardzo źle, tak jak mówią nauczyciele?

Czerpię wiedzę od swojej żony, która jest socjologiem edukacji. To jest opinia mieszana, z jednej strony bardzo krytyczna w stosunku do reformy minister Zalewskiej, nie dlatego, że gimnazja były jednym z najlepszych pomysłów, tylko się osadziły jakoś. Likwidacja ich w taki niefortunny sposób, z taką niezdolnością minister Zalewskiej do zyskania poparcia środowiska nauczycielskiego, jest niefortunna. Ta reforma prowadzi do skrócenia powszechnej skolaryzacji. I to uznaję za krok do tyłu. Mnie ten argument przekonuje.

W jakim sensie? Opinie, czy 6-latki powinny iść do szkoły, czy nie są wciąż bardzo podzielone.

Tak, gdyby zorganizowano referendum w kwestii, czy 6-latki mają iść do szkół, czy nie, to jego wynik byłby niepewny. Ja tego nie neguję, ale argumenty tutaj są dość mocne, związane z równością startu i socjalizacją, którą zapewnia szkoła. Wszystko to w niepełnej dostępności wychowania przedszkolnego. To ma swoje znaczenie. Największy sukces w edukacji odniosła przecież Finlandia, tam sytuacja materialna nauczycieli jest bardzo dobra. Mamy zatem korelację płac nauczycieli i poziomu nauczania, z prestiżem nauczyciela, z ubieganiem się ludzi o zdobywanie tej profesji i pozycji zawodowej.

polecane: Flesz - e-papieros zagraża zdrowiu

Więcej na temat:

Komentarze

4000/4000

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

11.04.2019 14:27:30

Jakie jest dobry zarobek według nich ja mam 4 tys i mi nie starcza więc od czego to liczyc

11.04.2019 12:28:19

Teno komentarz zachowaj dla siebie. Chodz uczyć te 18 godzin to tylko 1 miesiąc wytrzymasz

10.04.2019 20:57:10

Bardzo trafne spostrzeżenia, wreszcie Ktoś mądrze ocenił sytuację...

10.04.2019 18:57:00

Wstydu nie macie nauczyciele .. Pokażcie swój PIT..



18 godzin w tygodniu, wakacje , urlopy zdrowotne i inne przywileje.A po południu korki na czarno.... Czas z tym skończyć.. Z Karta Nauczyciela tez.. Poziom nauczania żałosny ..



Jak się nie podoba praca to Biedronka czeka..

10.04.2019 12:03:14

Nie Inflanty tylko Niderlandy

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na demaskator24@polskapress.pl

Masz materiał do sprawdzenia?

Prześlij do nas informacje, które weźmiemy pod lupę

Czytaj także

Polecane dla Ciebie