"Tusk w Radzie Europejskiej to reprezentant Niemiec". Sprawdzamy słowa szefa polskiej dyplomacji

Marzena Bugała-Azarko

Katarzyna Stańko

Jacek Czaputowicz w wywiadzie dla "Polska Times" stwierdził, że Donald Tusk w Radzie Europejskiej znalazł się jako reprezentant Niemiec. Sprawdzamy kalendarium i okoliczności wyboru Donalda Tuska oraz status prawny przewodniczącego Rady Europejskiej.

Donald Tusk został wybrany na stanowisko szefa Rady Europejskiej 30 sierpnia 2014 r, stanowisko objął 1 grudnia tego samego roku po zakończeniu kadencji Hermana van Rompuya. Premierem Polski była wtedy Ewa Kopacz, która objęła urząd po rezygnacji Donalda Tuska.

Kto wymyślił Tuska?

Media w Polsce pisały, że kandydatura Donalda Tuska była pomysłem kanclerz Angeli Merkel. Tymczasem, jak dowiedział się Demaskator24, o kandydaturze Tuska już 2 lata przed wyborem mówił Joseph Daul, francuski polityk i przewodniczący EPP (Europejskiej Partii Ludowej), największego ugrupowania w Parlamencie Europejskim. Temat pojawił się na jedynym ze spotkań świątecznych z przełomu 2011/2012. - EPP rzeczywiście popierała Tuska jako kandydata na przewodniczącego Rady Europejskiej. Polska miała wówczas bardzo dobre notowania w UE po udanej prezydencji (lipiec- grudzień 2011) oraz w kontekście polityki prowadzonej przez Jerzego Buzka jako przewodniczącego Parlamentu Europejskiego - mówi w rozmowie z Demaskator24 dr Paweł Kowal, były europoseł i były wiceminister spraw zagranicznych w rządzie PiS.

Kulisy wyboru Tuska na szefa RE

Na lipcowym szczycie Unii Europejskiej w 2014 r. sprzeciw wobec Tuska zasygnalizował premier Wielkiej Brytanii David Cameron. To mogło stać wielką przeszkodą dla kandydatury Tuska, bo Berlin nie byłby gotowy drugi raz z rzędu zignorować sprzeciwu Brytyjczyków. Wbrew Londynowi szefem Komisji Europejskiej wybrano w czerwcu 2014 Jean-Claude'a Junckera.

Po rozmowach z Tuskiem Dawid Cameron zmienił jednak zdanie, a swoje poparcie dla premiera Polski ogłosił za pomocą kontrolowanych przecieków do brytyjskich mediów. Francja początkowo stawiała na duńską premier Helle Thornig-Schmidt, która - podobnie jak ówczesny prezydent Francji Francois Hollande - należała do unijnej centrolewicy. Hollande mówił jednak, że jeśli przytłaczająca większość uczestników szczytu będzie za Polakiem, to Francuzi nie będą go blokować. Spekulowano, że socjaliści byli przeciwni kandydaturze Tuska. Jednak głos konserwatystów i chrześcijańskich demokratów z EPP okazał się przeważający. Chociaż wybór Tuska nie był na 100 proc. pewny aż do ostatniego momentu, okazał się elementem szerszego kompromisu między Hollandem, Merkel i Cameronem.

Wsparcie Grupy Wyszehradzkiej

Tusk miał również bardzo silne poparcie państw Grupy Wyszehradzkiej (Czechy, Słowacja, Węgry i Polska). Kraje te od dawna domagały się, aby van Rompuya zastąpił polityk z Europy Wschodniej. W sytuacji, kiedy szefem Komisji Europejskiej został Juncker z Luksemburga, a nową szefową dyplomacji miała zostać Włoszka, Federica Mogherini, wzrosła przychylność przywódców UE, aby głosować na polityka naszego regionu.

- Nie możemy czynić zarzutu Tuskowi z tego, że popierali go europejscy politycy i silni gracze w Unii Europejskiej. Skuteczność w polityce polega na tym, aby uzyskać poparcie innych państw. Robienie polskiemu politykowi zarzutu, że uzyskał poparcie innych państw jest stawianiem sprawy na głowie. To jest sztuka, aby być na tyle skutecznym, aby nas inni poparli, szczególnie silniejsi. Jeśli Polak uzyskuje poparcie Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii czy USA powinien być wzorem dla polskich polityków, aby znajdowali się w organizacjach międzynarodowych i umieli łączyć interesy polskie z interesami innych państw - uważa Paweł Kowal.

Powtórny wybór Tuska w 2017

W trakcie reelekcji w 2017 r., co zarzuca Tuskowi Jacek Czaputowicz, kandydaturę Donalda Tuska zgłosiła Malta, która wtedy przewodniczyła pracom Unii Europejskiej. Został on ponownie wybrany na przewodniczącego Rady Europejskiej 9 marca 2017 r. podczas szczytu krajów UE. Powtórnemu wyborowi Donalda Tuska towarzyszyły wówczas kontrowersje. Rządzący Polską PiS starał sie zablokować reelekcję byłego premiera i jako kontrkandydata wysunął europosła Jacka Saryusz-Wolskiego, wtedy jeszcze z PO. Ówczesna premier Beata Szydło jako jedyny przywódca kraju UE, zagłosowała przeciwko kandydaturze Donalda Tuska. Wynik słynnego głosowania wyniósł 27:1.

- Wybór Tuska był legalny, ale wątpliwy etycznie. Wybrano inną osobę z danego państwa, niż była wskazana przez rząd - mówi w wywiadzie dla Polska Times Jacek Czaputowicz.(…) Nie kwestionujemy legitymacji Donalda Tuska, nie uznajemy go jednak za przedstawiciela Polski. W wyborach zgłosiliśmy przecież Jacka Saryusz-Wolskiego - mówi w wywiadzie Polska The Times Jacek Czaputowicz.

Traktat Lizboński nie jest precyzyjny

Art. 15 Traktatu lizbońskiego określa w dość ogólny sposób wybór przewodniczącego Rady Europejskiej. Jest on wybierany kwalifikowaną większością głosów. Rada Europejska stara się, by decyzja była podjęta jednomyślne, jednak w praktyce żeby wybrać szefa RE, wystarczy poparcie 16 państw. Nie ma szczegółowo określonych procedur zgłaszania kandydatury.

- To, że procedury nie są bardzo precyzyjne i że jest pozostawione pole do negocjacji i ucierania stanowisk to dobrze - uważa Paweł Kowal. - Nie oszukujmy się, przewodniczący Rady Europejskiej musi mieć poparcie najsilniejszych państw UE i musi umieć z nimi negocjować. Przewodniczący nie jest kandydatem żadnego konkretnego państwa, ale powinien być sprawnym politykiem. Jeśli Polska miała wątpliwości odnośnie powtórnego wyboru przewodniczącego, mogła je zgłaszać z wyprzedzeniem, proponować nowe zapisy do regulaminu Rady Europejskiej (tzw. rules of procedures). Jednak nie zrobiła tego. Pomysł z Jackiem Syriusz-Wolskim pojawił się na tydzień przed głosowaniem - dodaje były polityk PiS.

- Art. 15 Traktatu Lizbońskiego jest ogólnym zapisem ponieważ nie ma przepisów precyzujących całą procedurę wyboru, w tym zgłaszania kandydatur na Szefa RE i przeprowadzania konsultacji w przedmiocie jego wyboru – mówi w rozmowie z Demaskator24 Krystyna Warylewska, z Katedry Prawa Europejskiego i Komparatystyki Prawniczej Uniwersytetu Gdańskiego. - Tak naprawdę dopiero z wejściem w życie Traktatu z Lizbony z 2009 r. Rada Europejska została uznana formalnie jako pełnoprawna instytucja Unii Europejskiej. Do chwili wejścia w życie reformy lizbońskiej Rada zbierała się pod przewodnictwem szefa rządu lub głowy państwa członkowskiego, które w danym momencie sprawowało prezydencję. Urząd przewodniczącego RE jest stosunkowo nową instytucją. Do tej pory piastowało go zaledwie dwóch przewodniczących, którym przedłużano jednokrotnie kadencję. Wybór przewodniczącego dotychczas odbywał się w drodze jednomyślności. W ramach procedury zgłaszano kandydaturę na stanowisko szefa Rady Europejskiej a za konsultacje w przedmiocie tej kandydatury odpowiedzialne było państwo członkowskie sprawujące prezydencję w danym czasie – dodaje Warylewska. Trudno definitywnie stwierdzić, czy jest to już wykształcona praktyka, czy dopiero się ona kształtuje biorąc pod uwagę precedensową sytuację, gdy podczas konsultacji Polska zgłosiła sprzeciw wobec kandydatury Donalda Tuska,
proponując kandydaturę Jacka Saryusz-Wolskiego. Zobaczymy, czy i w jaki sposób procedura się rozwinie w przyszłości – podsumowuje Warylewska.

Słowa ministra spraw zagranicznych Jacka Czaputowicza z wywiadu dla "Polska Times", że Donald Tusk został przewodniczącym Rady Europejskiej jako reprezentant Niemiec, są niezgodne z prawdą. Były polski premier został wybrany w 2014 r. na szefa RE w wyniku uzgodnień między przywódcami państw Unii Europejskiej. Ten kompromis został przedłużony podczas reelekcji Donalda Tuska w 2017 r. Wtedy jego kandydaturę zgłosiła Malta, która przewodniczyła pracom UE. Według informacji Demaskator24, autorem pomysłu powołania Tuska na przewodniczącego RE nie była w 2014 r. Angela Merkel, ale dwa lata wcześniej francuski polityk, obecny szef Europejskiej Partii Ludowej, Joseph Daul

polecane: FLESZ: 10 matek, które zmieniły świat

Więcej na temat:

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na demaskator24@polskapress.pl

Masz materiał do sprawdzenia?

Prześlij do nas informacje, które weźmiemy pod lupę

Czytaj także

Polecane dla Ciebie