Wybory do Senatu. Rzecznik Sądu Najwyższego: Sędziowie mogą odrzucić protest, jeśli wniosek jest za mało konkretny

Rzecznik Sądu Najwyższego Michał Laskowski
Rzecznik Sądu Najwyższego Michał Laskowski Fot. Adam Guz / Polska Press

Jakub Oworuszko

Do SN napłynęło 14 protestów dotyczących wyborów do Senatu. 6 wysłało Prawo i Sprawiedliwość, 3 Koalicja Obywatelska, 1 Polskie Stronnictwo Ludowe. Są też protesty wyborców. - Sędziowie zdecydują, czy głosy będą ponownie przeliczane - wyjaśnia rzecznik Sądu Najwyższego, sędzia Michał Laskowski.

Jakie działania w sprawie protestów wyborczych podejmie teraz Sąd Najwyższy i ile ma na nie czasu?

Sąd dokona teraz kontroli formalnej tych pism, które określane są protestami. One muszą być podpisane, pochodzić od uprawnionej osoby, być złożone w terminie i zawierać zarzuty. Następnie, jeśli sąd uzna, że spełnione są warunki formalne, zwraca się do PKW, prokuratora generalnego i konkretnej komisji wyborczej, której protest dotyczy, o przedstawienie stanowiska. Na to jest pięć dni. Po upływie tego czasu sąd podejmuje decyzję ws. protestu. Ona może być poprzedzona różnymi czynnościami. Następnie trzyosobowy skład sędziów Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych wydaje postanowienie, opinię, co do protestu. Wszystkie protesty muszą przejść taką procedurę. Gdy ona się zakończy, w terminie maksymalnie 90 dni od daty ogłoszenia wyniku wyborów przez PKW, wszyscy sędziowie z Izby Kontroli wydają uchwałę o ważności wyborów lub o jakiejś częściowej nieważności.

Czy protesty komitetów wyborczych PiS i KO są zasadne?

Nie mogę tego powiedzieć, bo to decyzja sądu. Mam swoje zdanie na ten temat, ale ono nie ma znaczenia. Co do protestu PiS, powinien on mieć konkretny zarzut, nie może się opierać na założeniu, że była mała różnica głosów i być może ktoś źle je policzył. To musi być konkret, materia zarzutu musi być wykazana i uprawdopodobniona. Teoretycznie na tej podstawie sąd może odrzucić protest, stwierdzić, że to nie będzie badane, bo jest za mało konkretne.

Czy prawdą jest, że PiS powołuje się na przepis dotyczący Sejmu, a nie Senatu?

To prawda, to pewien błąd, ale nie wiem, jak podejdzie do tego sąd. Można to potraktować jako błąd formalny, który nie ma większego znaczenia.

A wniosek KO jest bardziej konkretny?

Z tego co wiem, to tak, bo wykazano tam konkretne zarzuty i okoliczności, czy to związane z terminem, do kiedy można było umieścić kandydata na liście, czy z logo komitetu, które było błędnie umieszczone na karcie, albo z jakimś błędem co do pouczenia. To są konkrety, które podlegają ocenie.

Czy dojdzie do ponownego liczenia głosów?

Tego nie wiemy, to będzie decyzja sądu. Nie wiemy, czy taka decyzja zapadnie, ale ona jest teoretycznie możliwa. I wtedy są dwie drogi - albo sąd, który rozpoznaje dany protest (trzech sędziów), liczy te głosy, ogląda karty do głosowania, albo zleca te czynności w ramach pomocy prawnej sądowi rejonowemu z danego terenu. Głosów nie będą ponownie przeliczali członkowie komisji wyborczych. Co do zasady jest to postępowanie nieprocesowe, więc nie jest jawne, ale w obliczu tych różnych zastrzeżeń i potrzeby transparentności sędziowie może podejmą decyzję o ujawnieniu. Ale najpierw muszą zdecydować, czy w ogóle jest potrzeba przeliczania głosów.

Czy istnieje prawdopodobieństwo, że wybory w niektórych okręgach będą powtórzone?

Teoretycznie tak, zdarzało się to w przeszłości w wyborach samorządowych.

Co z senatorami, którzy obejmą mandat, a okaże się, że im się nie należy?

Zgodnie z wynikami wyborów mają podstawy do tego, by otrzymać mandat i podejmować działania jako senatorowie. Jednak uchwała Izby SN może ich go pozbawić, ale do tego czasu oni mają wszystkie uprawnienia.

Jakie są konsekwencje za błędy przy liczeniu?

Konsekwencji osobistych nikt nie ponosi, ewentualnie może być pozbawiony np. stanowiska komisarza wyborczego. Gdyby doszło do przestępstwa, bo i tak może być, gdy ktoś celowo sfałszował wyniki, wówczas byłyby konsekwencje prawne.

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Więcej na temat:

Komentarze

4000/4000

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na demaskator24@polskapress.pl

Masz materiał do sprawdzenia?

Prześlij do nas informacje, które weźmiemy pod lupę

Czytaj także

Polecane dla Ciebie