Youtube o kasowaniu materiałów za szerzenie nienawiści: Zaostrzone podejście nie ma nic wspólnego z atakiem na opinie polityczne

Fot. Pixabay

Leszek Rudziński

YouTube wyjaśnia, dlaczego w ostatnim czasie kasował materiały wideo na prawicowych kanałach. Spotkało się to z zarzutami stosowania cenzury. W wydanym oświadczeniu platforma zaznacza, że zależy jej na „wytyczaniu właściwych granic” i zaostrzeniu walki z mową nienawiści. Z kolei Ministerstwo Cyfryzacji oświadczyło, że stara się na bieżąco wyjaśniać pojawiające się wątpliwości w kwestii tego co wolno, a czego nie wolno w internecie. Resort zachęca YouTube do współpracy.

W ostatnich dniach serwis YouTube zablokował materiały wideo, które wywoływały skrajne emocje wśród Polaków. Jednak po ich analizie znów przywrócił opublikowane wcześniej filmy.

W poniedziałek wieczorem Radio Maryja poinformowało na Twitterze, że youtubowy profil stacji dostał komunikat z ostrzeżeniem od administracji YouTube’a, która usunęła opublikowany film.

Chodziło o wideo z homilią abp. Marka Jędraszewskiego, który nazwał środowiska LGBT „tęczową zarazą”.
- Czerwona zaraza już po naszej ziemi całe szczęście nie chodzi, co wcale nie znaczy, że nie ma nowej, która chce opanować nasze dusze, serca i umysły. Nie marksistowska, bolszewicka, ale zrodzona z tego samego ducha, neomarksistowska. Nie czerwona, ale tęczowa – mówił 1 sierpnia w krakowskim kościele Mariackim abp Jędraszewski.

YouTube stwierdził wówczas, że film „narusza zasady dotyczące szerzenia nienawiści”. Jednak dzień później nagranie z wystąpienia duchownego znów pojawiło się na kanale, a YouTube przyznał, że dokonano błędnej oceny materiału. Poinformowała o tym na Twitterze Marta Poślad, dyrektor Google ds. polityki publicznej w Europie Środkowo-Wschodniej (Google jest właścicielem Youtube).

Marta Poślad:

Rzadko podejmujemy decyzję o blokadzie, która jest błędna. Jeśli tak się stanie, po weryfikacji przywracamy treści.

Ofiarą zaostrzania przepisów przez YouTube padł także prawicowy kanał wRealu24.pl. W tym przypadku serwis nie usunął jedynie filmu, ale na tydzień zablokował możliwość dodawania na kanale nowych treści, po wcześniejszym wydaniu dwóch ostrzeżeń dotyczących szerzenia mowy nienawiści, a w końcu zamknął cały kanał.

Jednak kilka dni później przywrócono kanał wRealu24.pl, ale bez opcji zarabiania z reklam przy zamieszczonych treściach.

Za szerzenie mowy nienawiści Youtube skasował z kanału wSensie.tv jeden z odcinków programu Pawła Lisickiego. Redaktor naczelny prawicowego tygodnika "Do Rzeczy" rozmawiał w nim o krytycznym stosunku Kościoła do homoseksualizmu i ruchów LGBT. Zdaniem Lisickiego, działanie Youtube to rodzaj cenzury i "zamknięcie ust krytykom ideologii LGBT".

YouTube tłumaczy: Nie chodzi o opinie polityczne

Google Polska w komunikacie opublikowanym na swoim blogu odniosło się zarzutów stosowania cenzury.

Wprowadziliśmy ostatnio nową zasadę w naszej polityce zwalczania mowy nienawiści. Zakazaliśmy publikacji takich materiałów, w których dowolną grupę ludzi definiuje się jako lepszą, by uzasadnić dyskryminację, segregację lub ostracyzm innej grupy ze względu na takie cechy, jak wiek, płeć, rasa, kasta, religia, orientacja seksualna lub status weterana.

Google tłumaczy, że w tej kategorii mieszczą się również materiały dotyczące środowisk LGBTQ, np. sugestie, że owo środowisko kojarzone jest z pedofilią.

To zaostrzone podejście nie ma nic wspólnego z atakiem na jedne czy drugie opinie polityczne. Materiały wideo, których przekaz polega na promowaniu dyskryminacji, segregacji lub wykluczenia, podlegają usunięciu – bez względu na to, z której strony spektrum politycznego pochodzą.

Jednocześnie serwis przyznaje, że z uwagi na ogromną liczbę materiałów wideo umieszczanych na platformie YouTube, może zdarzyć się tak, że dojdzie do nieuzasadnionego zablokowania danego materiału.

Kiedy dowiemy się o takim błędzie, robimy wszystko, aby jak najszybciej przywrócić zablokowaną treść. Wdrożyliśmy również proces odwoławczy dla użytkowników, którzy chcieliby się odwołać od decyzji o usunięciu, jeśli uważają, że popełniono błąd.

Google podkreśla, że zdajemy sobie sprawę, iż niektóre z opisywanych treści mają pewną wartość dokumentalną, np. dla badaczy i organizacji pozarządowych, które pragną zrozumieć mechanizmy mowy nienawiści, by z nią walczyć.

Serwis zaznacza, że w decyzji o usunięciu zawsze ważną rolę odgrywa kontekst – niektóre materiały mogą pozostać dostępne, ponieważ omawiają takie tematy, jak planowane akty prawne bądź mają na celu potępienie lub ujawnienie mowy nienawiści, jak również przedstawiają analizy bieżących wydarzeń.

W oświadczeniu przysłanym do redakcji Demaskator24 biuro prasowe Google wyjaśnia również, że materiały są kasowane, gdy Youtube dostanie zgłoszenie o niewłaściwych treściach od użytkowników lub gdy zostaną one zauważone przez "naszą technologię".

Ostrzeżenia dotyczące naruszenia Wytycznych dla społeczności są przyznawane, gdy treści w YouTube zostaną zgłoszone do sprawdzenia przez członków społeczności YouTube lub naszą technologię. Na YouTube pojawia się bardzo dużo treści i decyzję podejmujemy zawsze w oparciu o Wytyczne dla społeczności i bieżący kontekst.

Ministerstwo Cyfryzacji zachęca YouTube do współpracy

- Staramy się na bieżąco wyjaśniać pojawiające się w ostatnim czasie wątpliwości – mówi minister cyfryzacji Marek Zagórski, cytowany w komunikacie na stronie resortu.

Podkreśla, że ministerstwo jest w stałym kontakcie z przedstawicielami platform społecznościowych.

Jednym z efektów tego jest m.in. porozumienie, jakie pod koniec zeszłego roku minister Marek Zagórski podpisał z przedstawicielami Facebooka.

Dzięki temu w Polsce działa tzw. punkt kontaktowy, a Polacy, jako jedyni na świecie, uzyskali możliwość skorzystania z dodatkowej instancji odwoławczej w przypadku blokady treści czy też profilu na tym portalu. W razie zgłoszenia portal w ciągu 72 godzin dokonuje ponownej weryfikacji.

- czytamy na stronie ministerstwa cyfryzacji.

- To narzędzie doskonale się sprawdza i daje dobre efekty. Mniej więcej połowa zablokowanych treści jest odblokowywana - mówi Marek Zagórski. Minister cyfryzacji podkreśla, że zachęca również inne platformy, takie jak np. YouTube, by także przystąpiły do punktu. - Rozmowy na ten temat się toczą i są na dobrej drodze - informuje Marek Zagórski.

Szef resoru cyfryzacji podkreśla, że w sprawie działania portali społecznościowych ministerstwo prowadzi również działania na forum Unii Europejskiej. – Jesteśmy w kontakcie z Komisją Europejską. Staramy się zainteresować naszych partnerów doświadczeniami, jakie wynikają np. z działania punktu kontaktowego. Mam nadzieję , że zaowocuje to wypracowaniem na forum UE pewnych mechanizmów, które zwiększą transparentność decyzji podejmowanych przez platformy – podsumowuje Marek Zagórski.

Winnicki: Monopolista nie może wykluczać z debaty publicznej

W środę w Sejmie zebrał się Parlamentarny Zespół ds. Debaty Publicznej. Na posiedzeniu zorganizowanym przez posła Roberta Winnickiego, prezesa Ruchu Narodowego, zabrakło przedstawicieli resortów cyfryzacji i sprawiedliwości, pomimo że wcześniej zapowiadali swoją obecność. Byli za to dziennikarze, którzy doświadczyli na własnej skórze blokowania zamieszonych przez nich treści w internecie.

Robert Winnicki zaznaczył, że potrzebne są zmiany w prawie regulujące postępowanie największych międzynarodowych serwisów. – Przede wszystkim należy zdefiniować nadawcę o odpowiednim globalnym zasięgu. Nadawcę, który ma w związku z tym specjalną pozycję na rynku i specjalne obostrzenia związane z tą monopolistyczną pozycją. Nie może być tak, że monopolista jest w stanie wykluczyć kogokolwiek z debaty publicznej na podstawie własnego, ideologicznego, lewicowego widzimisię. To musi być zmienione. Prawodawstwo powinno w tym kierunku pójść – tłumaczył.

polecane: Flesz - e-papieros zagraża zdrowiu

Więcej na temat:

Komentarze

4000/4000

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na demaskator24@polskapress.pl

Masz materiał do sprawdzenia?

Prześlij do nas informacje, które weźmiemy pod lupę

Czytaj także

Polecane dla Ciebie