Zybertowicz: Bezpieczeństwo nie ma ceny. Fort Trump to zwycięstwo naszego kraju w wojnie informacyjnej z Rosją

Fot. Bartek Syta / Polska Press

Katarzyna Stańko

Amerykanie nie tylko czują z nami więzi historyczne, ale mamy wspólny interes strategiczny związany z obroną cywilizacji zachodniej. NATO wyszło z drzemki strategicznej, w jakiej było przed agresją Rosji na Ukrainę – mówi prof. Andrzej Zybertowicz, doradca prezydenta RP ds. bezpieczeństwa.

O czym tak naprawdę prezydent Duda rozmawiał w Waszyngtonie z prezydentem Trumpem?

Jak to zwykle bywa, większość ustaleń podpisanych podczas tej wizyty uzgodniono przed nią. Taka wizyta to jest po pierwsze polityczne wzmocnienie dobrych, osobistych relacji na najwyższym szczeblu, po drugie - wytyczenie kierunków przyszłej współpracy, o czym opinia publiczna zazwyczaj dowiaduje się dopiero po jakimś czasie. Zwiększana obecność wojskowa USA w Polsce, wcześniej szczyt NATO w 2016 r. i szczyt bliskowschodni w lutym 2019 r., które zorganizowane zostały w Warszawie, to sukcesy Polski w informacyjnej wojnie z Rosją. Pamiętajmy, że to w polskich mediach grożono, że szczyt NATO zostanie przeniesiony z Warszawy do Rygi. Nic takiego się nie stało, ale podkręcano atmosferę, aby nam i Sojuszowi zaszkodzić. Ostatnia wizyta jest jakościowo nowym krokiem w kontynuacji ustaleń z warszawskiego szczytu NATO. Wojska amerykańskie zaczęły się przemieszczać do Polski jeszcze na podstawie decyzji Baracka Obamy.

Czy to znaczy, że Fort Trump był już uzgodniony z prezydentem Obamą?

Nie.

Fort Trump to pewna metafora. Trafniejsze jest słowo „ufortyfikowanie” Polski - w sensie wzmocnienia naszej obronności. Przed wizytą w USA prezydent Duda odwiedził kwaterę główną NATO i spotkał się z sekretarzem Jensem Stoltenbergiem oraz innymi politykami, m.in. prezydentem Ukrainy Wolodymyrem Zełeńskim. Polsce zależy, aby wzmacnianie flanki wschodniej przez Stany Zjednoczone było częścią szerszego pakietu natowskiego, to z kolei przekłada się na wzmocnienie Unii Europejskiej i poprawę polskiej pozycji w UE. Obecność wojskowa USA na wschodniej flance jako naszego kluczowego sojusznika jest szczególnie ważna w sytuacji, kiedy sprawność armii niemieckiej jest ograniczona. Niemcy nie dysponują atomowym parasolem, są jednak ważną częścią infrastruktury obronnej NATO. Bez dobrej współpracy z Niemcami Amerykanie nie mogą nam skutecznie pomagać. Dlatego tak ważne jest, aby fortyfikowanie flanki wschodniej następowało w porozumieniu z całym NATO.

Czy tak ścisły sojusz Polski i USA nie zaszkodzi naszym relacjom w ramach UE?

Wszystko robimy jawnie. Nie ma ustaleń, które nie byłyby znane w kwaterze NATO, które byłyby tajemnicą przed Komisją Europejską lub przed służbami analitycznymi UE. To nie jest tylko gra Polski, ale całej flanki czyli państw tak zwanej Bukaresztańskiej Dziewiątki: krajów bałtyckich, Grupy Wyszehradzkiej, Bułgarii i Rumunii. Opowieści o Polsce jako koniu trojańskim w Unii to motyw propagandowy tej samej kategorii, co rozpuszczanie plotek, że Sojusz przeniesie szczyt do Rygi. Na zachodnią opinię publiczną poważny wpływ ma wojna informacyjna. Analitycy unijnego StratComu, jak i NATO nie mają wątpliwości, kto ją prowadzi. Ale nie uważamy, by rosyjscy generałowe, na wzór sowieckich generałów, chcieli inwazji. Rosja jednak prowadzi wojnę informacyjną, ingerowała w wybory prezydenckie w USA, w proces brexitu, wspiera skrajne ugrupowania w Austrii, we Włoszech, we Francji. To w interesie Rosji leży, by Polska była postrzegana jako koń trojański Amerykanów.

Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg powiedział publicznie po spotkaniu z prezydentem Dudą, że zwiększenie liczby amerykańskich żołnierzy w Polsce jest wzmocnieniem NATO. Ale czy wszyscy członkowie NATO popierają zwiększoną amerykańską obecność wojskową w Polsce?

NATO przeznaczy 260 mln dolarów na magazyny sprzętu wojskowego w Polsce. Gdyby doszło do zaostrzenia sytuacji, to NATO będzie miało w Polsce wyposażenie oraz, co ważne jasny system dowodzenia z dowództwem dywizyjnym w Elblągu czy korpusu w Szczecinie. W Polsce będą też Amerykanie, najważniejszy sojusznik w NATO. Dodatkowi żołnierze amerykańscy oraz też inni sojusznicy gdyby musieli przybyć jako dalsze wzmocnienie w przypadku realizacji czarnego scenariusza, wejdą w gotowe, przygotowane wcześniej struktury i bazy ze sprzętem. Pamiętajmy jednak, że chociaż nie każde państwo członkowskie NATO i UE ma taką samą wrażliwość na zagrożenie ze Wschodu jak my, to stanowisko Sojuszu jako całości jest jednoznaczne. Kraje śródziemnomorskie boją się niekontrolowanych fal migracyjnych, przestępczości zorganizowanej, nierówności ekonomicznych i kryzysu, który nasiliłby bezrobocie wśród młodzieży. Tak samo Polska ma mniejszą wrażliwość na zagrożenia, które idą ze strony Morza Śródziemnego.

Mówi Pan o fortyfikowaniu, minister Paweł Soloch - szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego mówił w wywiadzie dla nas o miksie elementów stałej i rotacyjnej bazy amerykańskiej, a minister Andrzej Dera, sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP mówi o obecności hybrydowej Amerykanów w Polsce. Co to znaczy tak naprawdę?

Pewnym ograniczeniem jest Akt Stanowiący NATO-Rosja z 1997 r., gdzie Sojusz zobowiązał się, by w nowych krajach Sojuszu nie rozmieszczać na stałe znaczących sił bojowych. Polskie stanowisko jest jasne: Rosja wielokrotnie to porozumienie złamała i musi ono dziś nas ograniczać, ale niektóry nasi partnerzy w NATO wciąż uznają pewną wartość tego porozumienia. W związku z tym przyjęta jest formuła rotacyjnej obecności wojsk, ale ostatnio Amerykanie używają zwrotu „trwała” obecność (enduring presence - w odróżnieniu od permanentnej). Obecność rotacyjna z punktu widzenia gotowości bojowej może być nawet lepsza, ponieważ żołnierze, czołgi czy systemy radiolokacyjne są bardziej mobilne, stale ćwiczony jest przerzut wojsk. Może to dać wyższą gotowość bojową niż np. wojska w niemieckiej bazie Ramstein, gdzie żołnierze mieszkają z rodzinami, są zżyci, stanowią cześć lokalnego krajobrazu.

Rotacyjność oznacza również szybki odwrót. Do tego mamy kwestię stałego finansowania Kongresu, który decyduje rok do roku.

To porozumienie zakłada, że finansowanie będzie w dłuższych cyklach czasowych.

Ilu żołnierzy przyjedzie do Polski?

Co najmniej dodatkowy tysiąc. W dłuższej perspektywie spodziewamy się do 6 tys. Amerykanów w Polsce na stałe.

Ale te 4 tys., które jest obecnie w naszym kraju, rotuje również do krajów bałtyckich.

Większość czasu te 4,5 tys. stale przebywa u nas. W czasie rotacji ich liczba, choć na krótko, się podwaja. Do tego będzie dowództwo dywizji w Poznaniu, magazyny, procedury logistyczne, które spowodują, że kluczowe elementy infrastruktury obronnej będą gotowe.

Ile Polskę będzie kosztować bezpieczeństwo?

Obecne szacowania są poniżej 2 mld dolarów, które prezydent Andrzej Duda deklarował za pełnowymiarową obecność żołnierzy amerykańskich w Polsce. Bezpieczeństwo nie ma jednak ceny. Sześć tysięcy Amerykanów nie będzie w stanie odeprzeć szeroko zakrojonego ataku Rosjan. Oddziały amerykańskie czy szerzej, wojska sojusznicze w Polsce pełną dwie funkcje: odstraszania - Sojusz obecnością i gotowością do poświęceń amerykańskich a także innych natowskich żołnierzy pieczętuje art. 5 mówiący o solidarnej obronie każdego zaatakowanego kraju członkowskiego NATO. Druga funkcja to zadziałanie niejako jak koło zamachowe, które uruchomi całą machinę sojuszniczą i spowoduje, że kolejne siły przylecą z USA i innych krajów NATO. W konfrontacji potencjałów z całym NATO Rosja nie ma szans. Chodzi o przekonanie dowódców rosyjskich, że jakikolwiek konflikt z państwem członkowskim jest dla nich nieopłacalny.

Jednak Polska chce kupić od Amerykanów sprzęt wojskowy. W tym samoloty F-35, z których każdy kosztuje około 80-90 mln dolarów. Zakup ten łączony jest z Fortem Trump. Czy Polskę na to stać, biorąc pod uwagę inne wielkie wydatki: socjalne i w infrastrukturę energetyczną, które stoją przed naszym krajem?

Nie udzielę fachowej odpowiedzi na to pytanie, bo nie jestem ekonomistą. Nie śledzę dynamiki finansów publicznych. Jeszcze niedawno ekonomiści twierdzili, że nie stać nas na to, aby wyprowadzić polskie rodziny i dzieci z nędzy, czyli na program 500+. Samoloty F-35 to podniesienie odstraszania na wyższy pułap. Skuteczność kosztuje.

Czy Amerykanie wybudują Polsce elektrownię atomową. Czy są ustalenia, bo mówi się, że tak?

Nie mam nic do powiedzenia na ten temat.

Już na szczycie Bliskowschodnim sekretarz Stanu USA Mike Pompeo mówił o potrzebie pogłębiania współpracy energetycznej.

Premier Jarosław Kaczyński powiedział mi kiedyś, jak nie kupimy elektrowni atomowej od Francuzów, to prezydent Nicolas Sarkozy zadławi nas w Unii. Nawet gdyby się miało okazać, że elektrownia byłaby droższa, to czasem opłaci się przepłacić na jednym polu, aby mieć sojusznika w innych obszarach. Bezpieczeństwo uzyskuje się poprzez rozwiązania pakietowe.

Czy kosztem tego pakietu jest też rozmowa Duda-Trump o ustawie 447 Kongresu dotyczącej zwrotu mienia zrabowanego przez nazistów w czasie Holokaustu?

Myślę, że nie.

Ciągle ten temat wraca….

Znowu wracamy do wojny informacyjnej.

Czy technologia 5G i chiński Huawei jest tematem rozmów prezydentów Dudy i Trumpa? Czy Polska ulegnie presji, którą wywierają Stany Zjednoczone, aby nie kupować chińskiego sprzętu?

Polska będzie przekonywała Stany Zjednoczone, aby na nowym pułapie zbudowały relacje z Chinami.

Polska?

Tak. USA wywierają wpływ na wszystkich swoich sojuszników europejskich, żeby nie korzystali z urządzeń chińskich. Jednak poziom dotychczasowego wejścia w infrastrukturę podmiotów chińskich w całej UE jest tak głęboki, że rozwiązania zero-jedynkowe nie są prawdopodobne. Być może warto sięgnąć po rozwiązania Brytyjczyków, którzy dopuszczają technologie chińskie w elementach tzw. nie-rdzeniowych dla systemu 5G. W elementach, które nie czytują przesyłanych danych. Jesteśmy w okresie, w którym musi się wyłonić nowy typ globalizacji i harmonizacji interesów Zachodu i Wschodu. Nowe formy regulacji procesów globalnych.

Niedawno zakończyło się forum ekonomiczne w Petersburgu, gdzie niemieckie firmy podpisały wiele kontraktów z firmami rosyjskimi. Obecni byli niemieccy politycy. Polska widzi zagrożenie w Rosji, a inni z Rosją robią interesy.

Nord Stream 1 i 2 to złamanie zasady solidarności unijnej. Żaden kraj nie powinien zawierać umów kosztem innych krajów członkowskich, a tak jest w tej inwestycji. Taniej byłoby zbudować np. Amberstream przez kraje bałtyckie i Polskę. Wygląda, jakby niektórzy politycy lub analitycy niemieccy nie wierzyli, że UE przetrwa. Z drugiej strony pamiętajmy, że kanclerz Angela Merkel popiera sankcje wobec Rosji.

Sądzi Pan, że analitycy niemieccy nie wierzą w przetrwanie Unii?

Tak można interpretować postawienie na projekty Nord Stream 1 i 2. W sensie biznesowym gazociągi naziemne byłyby tańsze niż po dnie Bałtyku. Może obawiano się, że w przypadku rozpadu UE każdy z krajów mógłby zakręcić kurek z gazem przechodzącym przez jego terytorium. Swoistą odpowiedzią na Nord Stream jest projekt Trójmorza, w którym Niemcy uczestniczą w roli obserwatora.

Podsumowując, co wyniknie z tej wizyty? Krytycy mówią, że jest to kurtuazyjna wizyta.

Jacy krytycy? Następuje podniesienie bezpieczeństwa naszego kraju. To jest podstawowe. Jeśli Polska jest fizycznie bezpieczna, to możemy między sobą spierać się o modele rozwoju kraju. Taka krytyka jest tą samą narracją, kiedy straszono, że szczyt NATO w Polsce się nie odbędzie. Widzimy konkretne pogłębianie zaangażowania NATO w całym naszym regionie. Rozmowy w Waszyngtonie przypieczętują, że Polska będzie tak zwanym hubem wojskowej aktywności amerykańskiej na wschodniej flance NATO, skąd będą koordynowane systemy dowódcze i logistyczne całej flanki wschodniej. Tak więc zwiększona obecność militarna USA w Polsce będzie służyć nie tylko nam samym, ale całemu regionowi. Gdyby w 2015 r. powiedziano, że prezydent Andrzej Duda osiągnie to przed ukończeniem swej pierwszej kadencji, to nikt by w to nie uwierzył.

Kiedy te wszystkie systemy zostaną zainstalowane?

To się już dzieje. Na poziomie technicznym ustalenia zostały już zawarte. Tak, jak decyzja NATO o dofinansowaniu naszej infrastruktury obronnej.

Czy wizyta Andrzeja Dudy w Waszyngtonie oznacza, że nie możemy mówić o pożegnaniu z geopolityką?

Gdyby Rosja przesunęła swoje granice na Zachód, np. zajmując część któregoś z krajów bałtyckich, a USA by się na to zgodziły, to Chiny za kilka tygodni dni zajęłyby Tajwan. Świadomość takiego powiązania zyskała nową wartość w momencie wojny handlowej USA-Chiny. Aktywniejsza rolę USA wobec Chin wzmacnia rolę Polski jako sojusznika w Europie. Wzmacniając wschodnią flankę NATO, Amerykanie pokazują zdolność ochrony swoich sojuszników również na Dalekim Wschodzie oraz w rejonie Australii i Oceanii. Możemy czuć się bezpiecznie, bo Amerykanie nie tylko czują z nami więzi historyczne, ale mamy wspólny interes strategiczny związany z obroną cywilizacji zachodniej. NATO wyszło z drzemki strategicznej, w jakiej było przed agresją Rosji na Ukrainę.

polecane: Kolejne niedziele bez handlu. Od stycznia zaostrzenie przepisów.

Więcej na temat:

Komentarze

4000/4000

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

08.07.2019 22:43:47

A kogo NATO obronilo do tej pory? Albanczykow z Kosova? Kogo jeszcze? Oprocz Israela.

17.06.2019 21:23:56

obrona wyższej zachodniej cywilizacji. naprawdę wkurza to pianie nad prawdziwie wolną demokracją, która jest zwykłym a właściwie niezwykłym, nie mającym porównania syndykatem zbrodni. bandytyzmem jakiego nie doścignie żaden Stalin ze swoimi naśladowczymi "popłuczynami". to jedna wielka patologiczna degeneracja przez którą w imię kasy od początku istnienia tego tworu zginęły miliardy ludzi, miliardy zostały zamęczone, zabite lub sprzedane dla rozrywki a na ziemi mamy niewolnicze piekło. to coś nie ma określenia bo żadne słowo nie odda potworności tego ustroju. każdy kto broni tego czegoś jest kompletnym zwyrodnialcem.

17.06.2019 09:52:10

a kiedy to ostatnio amerykanom udało się zbudować sprawną,i wg. ustalonych kosztów elektrownię atomową?

14.06.2019 14:26:44

Można wyrazić wielką radość i wdzięczność negocjatorom za trud i skuteczność o dobre dla naszego kraju rozwiązania militarne. Aktywność Rosji w tej sprawie mówi , że Rosji nie na rękę bezpieczna Polska , która wg słów rosyjskiego stratega A. Dugina nie prawa istnieć jako samodzielny byt polityczny . Cały wywiad z A. Duginem obecny w internecie . Rosja nadal zagraża Europie środkowej , tutaj nie można mieć żądnych wątpliwości .

14.06.2019 14:20:05

Jest to niewątpliwie sukces Polski i duży krok w dobrą stronę co widać po smrodzie z ruskich onuc na tym forum ! I pamiętajmy , że Rosja nie jest państwem słowiańskim lecz pomiotem po średniowiecznych Mongołach okupujących Ruś przez kilka stuleci średniowiecza .

14.06.2019 13:44:44

Pan Zybertowicz ma takie prawo do tytułu profesora jak każdy nauczyciel w licem.



Problem z NATO polega na tym, że jest to pakt z założenia obronny - atak na jednego z członków to odpowiedź wszystkich. Przynajmniej teoretycznie bo nikt nie sprawdzał. Ale co może NATO w przypadku konfliktu pomiędzy państwami - członkami NATO? Militarnie - NIC!!!



Samoloty F-35 miały być dla Turcji. Jeżeli Turcja wpłaciła zadatek to albo USA powinny go zwrócić Turcji albo Polsce policzyć taniej.



Amerykanie dbają, aby kupować ich sprzęt, technologie, procedury. Ale NATO to nie tylko USA. Jeżeli niemieccy ale i inni stratedzy UE i NATO w Europie przewidują, że to może się rozlecieć to Polska ich w tym tylko utwierdza. Nikt Polsce nie podziękuje jeżeli system się rozpadnie.



Politycy, zwł prawoskrętni jak mantrę powtarzają, że Rosja zagraża Polsce. Podają przykład Gruzji zapominając, że to prezydent Saakaszwili rozpętał ten konflikt, dostał po uszach i musiał odskoczyć. Aneksja Wschodniej Ukrainy poprzedzona była praktycznie rozpadem państwa po Majdanie i działaniami oligarchów, ich prywatnych milicji i wojska. Gdyby Rosjanie nie zabrali Krymu Ukrainie, dziś stały by tam amerykańskie samoloty. Z Gruzji czy Krymu bliżej do Iranu oraz innych państw, mających dość pax Americana. I o to chodzi w tamtym regionie. Polska Rosji nie jest do niczego potrzebna. Inne państwa także.

14.06.2019 12:47:44

Wstyd , słowiańskie państwo współpracuje z wrogami Słowian.

14.06.2019 12:46:20

A Rosja wie, że państwo solidaruchów prowadzi z Nią jakąkolwiek wojnę?

14.06.2019 12:45:20

Po co cytujecie g....a?

14.06.2019 12:26:08

A po co nam fort Trump????????? Co robią oddziały obrony terytorialnej powołane przez Macierewicza, suto opłacane z naszych podatków???



Pan M to szpieg rosyjski tak czy inaczej.

14.06.2019 12:00:00

nie sposob wydawac pieniedze bezsensownie nie wzmacniajac armii



fort trump przelkne bo amerykanie u nas jakims tam gwarantem sa (zawsze moga sie ewakuowac i tego nie powstrzymamy, a kasa wywalona), ale na kij nam okrety podwodne ktore nawet sie nie zbliza do ruskich jednostek i zostana blyskawicznie zatopione (bo chyba nikt sobie nie wyobraza ze najpierw nam ruscy wypowiedza wojne a dopiero potem zaatakuja) i po co nam mega drogie f35 (oczywiscie wydaja sie dobrymi samolotami choc jeszcze za wczesnie na ocene bo nie zostaly dostatecznie sprawdzone w warunkach bojowych i jaka maja awaryjnosc/skutecznosc)



my potrzebujemy broni defensywnej a nie ofensywnej, bron przeciwpancerna i przeciwlotnicza to podstawa, dalej drony



innym kuriozum jest wot, kasa w bloto, te jednostki zostana zmasakrowane o ile w ogole podejma walke po zobaczeniu jak wyglada wojna, trzeba inwestowac w armie zawodowa a nie ja oslabiac wydatkami na amatorow

14.06.2019 11:44:47

Panie pierdola gadasz

14.06.2019 11:30:53

Panie Zybertowicz pańska formacja zdobyła władzę dzięki prowokacji rosyjskiego wywiadu.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na demaskator24@polskapress.pl

Masz materiał do sprawdzenia?

Prześlij do nas informacje, które weźmiemy pod lupę

Czytaj także

Polecane dla Ciebie